Legia Warszawa. Defensywą w „Strażników”?

Drużyna warszawskiej Legii rozegrała w tym sezonie 10 spotkań. 4 w ekstraklasie i 6 w eliminacjach Ligi Europy. Za większość z tych meczów ekipa prowadzona przez trenera Alaksandara Vukovica chwalona nie była. Remis 0:0 na Gibraltarze zakrawał nawet o kompromitację. A pierwsza od 36 lat porażka u siebie z Pogonią Szczecin na inaugurację rozgrywek ekstraklasy odbiła się szerokim echem. Później „Wojskowi” męczyli się z Finami z Kuopio, a zdecydowanie najbardziej pozytywnym akcentem występów wicemistrza Polski w tym sezonie jest wyjazdowe zwycięstwo w Atenach z Atromitosem, w rewanżowym starciu III rundy eliminacji LE.

Okno na świat

Jest jednak jeszcze jeden argument, który przed rozpoczęciem rywalizacji o fazę grupową Ligi Europy przeciwko Glasgow Rangers przemawia za ekipą z Łazienkowskiej. Legia traci w tym sezonie bardzo mało bramek. W sześciu meczach na arenie międzynarodowej Radosław Majecki nie skapitulował ani razu. W meczach ekstraklasy puścił trzy gole, a dwa razy zachował czyste konto. Łącznie zatem zagrał na zero z tyłu osiem razy na 10 meczów. A ostatnią bramkę strzelono mu pod koniec lipca w Kielcach. Później, w pięciu kolejnych meczach, nie dał się pokonać, co oznacza, że od 495 minut nikt nie potrafi na golkipera, który dopiero w listopadzie skończy 20 lat, znaleźć sposobu. Ostatnio próbowali piłkarze Zagłębie Lubin. Szczególnie w końcówce starcia na Łazienkowskiej. Jednak zawodnik, który grał na mistrzostwach świata do lat 20 w barwach reprezentacji Polski i był jej najjaśniejszym punktem, dwukrotnie znakomicie interweniował.

Dla młodego bramkarza rywalizacja z Glasgow Rangers będzie jednym z największych wyzwań w dotychczasowej karierze. A, być może, również oknem na świat. Przypomnijmy, że zawodnik, który ma ważny kontrakt z Legią do końca czerwca 2023 roku, po wspomnianym mundialu określił, że transfer zupełnie go nie interesuje. Wiadomo jednak, że już zimą o bramkarza Legii pytały takie kluby, jak Arsenal Londyn i Inter Mediolan.

Mogą grać co trzy dni

Postawa Majeckiego, jak i całej linii defensywny Legii w starciu Glasgow Rangers może okazać się kluczowa w kontekście całej rywalizacji. Podobnie zresztą, jak przygotowanie fizyczne, bo wiadomo, jaką grę preferują szkockie zespoły. Trener Aco Vuković nie widzi jednak, pod tym względem, powodów do niepokoju. – Nie wiem, czy gdzieś więcej się biega, aniżeli w ekstraklasie. Czasami mam wrażenie, że robi się wyłącznie to. Na dodatek bardzo intensywnie. Dlatego też rotujemy składem. Jesteśmy dziś na innym etapie. Próbowałem to tłumaczyć, a kto chciał, ten słuchał.

Niemożliwe jest, aby organizm zawodnika, po zaledwie trzech tygodniach przygotowań, był gotowy na to, aby grać co trzy dni. Udowadnia to fizjologia – podkreślił opiekun „Wojskowych”, który dodał, że czas działa na korzyść jego zespołu. – Teraz jesteśmy po miesiącu grania i łapania rytmu. Dlatego jest bardziej prawdopodobne, że możemy grać co trzy dni na wysokim poziomie. Nie mam zatem obaw, że w czwartek nie wytrzymamy meczu. Bez większych zmian w składzie będziemy w stanie podołać pod kątem fizycznym naszemu rywalowi – zaznaczył serbski opiekun wicemistrza Polski. Wczoraj przed południem „Wojskowi” trenowali, przygotowując się do meczu ze „Strażnikami”. Część zawodników – ci, co ostatnio grali najwięcej – uczestniczyła w rozruchu. Reszta pracowała nad skutecznością.

 

Na zdjęciu: Radosław Majecki jest bardzo pewnym punktem Legii Warszawa w tym sezonie.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze