Zobacz
Do góry

Lekkoatletyka 2018. Kosmiczne osiągnięcia

„Aniołki” Matusińskiego dokonały wyczynu nienotowanego w lekkoatletycznych kronikach. I kto wie czy kiedykolwiek zostanie powtórzony. Klasą dla siebie była Justyna Święty-Ersetic.

Zarówno na europejskim, jak i światowym dworze „królowej sportu” biało-czerwoni zajmują eksponowane miejsce i potwierdziły to najważniejsze imprezy w minionym roku. Jeżeli łącznie w halowych mistrzostwach świata w Birmingham oraz mistrzostwach Europy w Berlinie zdobywa 17 medali, w tym 9 złotych, 6 srebrnych oraz 2 brązowe – to świadczy o sile naszej lekkoatletycznej reprezentacji.

Wśród pań dominowały „Aniołki” Aleksandra Matusińskiego, czyli biegaczki na morderczym dystansie 400 m. HMŚ na Wyspach Justyna Święty-Ersetic, Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub-Kowalik oraz mało znana Aleksandra Gaworska (w lecie z powodu poważnej kontuzji nie startowała) przybiegły na metę na 3 pozycji, ale po dyskwalifikacji Jamajki cieszyły się ze srebra. To był zaledwie zwiastun tego co nas czekało podczas mistrzostw Europy.

Święty-Ersetic: Ciarki wciąż chodzą po plecach

Najpierw Święty-Ersetic, studentka katowickiej AWF, sięgnęła po złoto w biegu indywidualnym, a godzinę później z niewielkim okładem wraz z koleżankami: Hołub-Kowalik, Igą Baumgart-Witan i Wyciszkiewicz (wspierane w eliminacjach przez Martynę Dąbrowską i Natalię Kaczmarek) zdobyły mistrzostwo. To niecodzinny wyczyn nienotowany w kronikach tej konkurencji. I kto wie czy kiedykolwiek zostanie powtórzony. Berlin to dobre miejsce dla młociarki Anity Włodarczyk, która w 2009 r. sięgnęła po złoto mistrzostw świata. Po 9 latach nie miała problemu ze zdobyciem kolejnego krążka z najcenniejszego kruszca. O niespodziankę postarała kulomiotka Paulina Guba, osiągając 19,33 i zostawiając rywalki za swoimi plecami. Filigranowa Sofia Ennaoui dzielnie walczyła na dystansie 1500 m i w końcu zdobyła upragnione srebro na stadionie. Do tej kolekcji dorzuciła brąz Joanna Fiodorow w konkursie mlociarek.

Adam Kszczot – Marcin Lewandowski – to duet naszych eksportowych średniodystansowców, którzy rzadko zawodzą i w kolejnych prestiżowych imprezach potwierdzają swoją klasę oraz nawiązują rywalizację z biegaczami rodem z Afryki. Kszczot najlepszy był w Birmingham oraz Berlinie, zaś jego kolega z reprezentacji zdobył dwa srebrne medale. Obaj, zgodnie deklarują, że ich apogeum będzie podczas igrzysk olimpijskich w Tokio. Podczas ME w Berlinie biało-czerwoni działali w duetach, bo w kuli wygrał Michał Haratyk przed Konradem Bukowiecki, zaś w młocie Wojciech Nowicki przed Pawłem Fajdkiem.

Pod dachem w Birmingham sztafeta 4×400 (Karol Zalewski Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina) w imponujący stylu pokonała Amerykanów i ustanowiła rekord świata – 3.01,77. W Berlinie już zmieniony składzie (Zalewski, Omelko, Krawczuk i Kajetan Duszyński) zajęła 5 miejsce. Piotr Lissek, niezwykle ambitny tyczkarz, w hali sięgnął po brąz, zaś na stadionie był tuż za podium.

Na zakończenie sezonu 9 biało-czerwonych wystartowało w Pucharze Interkontynenatlnym IAAF w Ostrawie. Włodarczyk zajęła 2 miejsce, zaś Haratyk – 3, a pozostali dorzucili kilka cennych punktów reprezentacji Starego Kontynentu. Niemniej impreza, ze względu na udziwniony regulamin rozgrywania poszczególnych konkurencji, była niezwykle krytykowana i pewnie nie przetrwa próby czasu.

 

Cytat

Justyna Święty-Ersetic po zdobyciu podwójnego mistrzostwa Europy w Berlinie.:

Te występy były spełnieniem marzeń, bo nigdy nie przypuszczałam, że mogę osiągnąć taki sukces. Wynik 50,41 sek. jest również sporym zaskoczeniem.

Na zdjęciu: Justyna Święty-Ersetic była niewątpliwie była królową w Europie na dystansie 400 m.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Inne