Zobacz
Do góry

Lew potrzebuje dentysty

Przed sezonem 2019 forBET Włókniarz Częstochowa był typowany na zespół, który ma awansować bez problemów do play offu. Jednak dwie wysokie porażki na wyjazdach komplikują sprawę.

Przy ulicy Olsztyńskiej czuć wzrost napięcia. Do końca rundy zasadniczej pozostały 4 kolejki, a w tabeli Włókniarz zajmuje 5. lokatę, tuż za miejscem dającym start w rundzie finałowej tego sezonu. Przed podopiecznymi Marka Cieślaka dwa mecze wyjazdowe – ciężkie starcie w Lublinie, pomimo wysokiej zaliczki z pierwszego meczu, oraz rywalizacja z Gorzowem. U siebie o punkty walczyć będą z praktycznie pewnym spadkowiczem, Get Well Toruń oraz z bezpośrednim rywalem do awansu GKM-em Grudziądz (w pierwszym meczu wynik 47:43 na rzecz ekipy z województwa kujawsko-pomorskiego).

Emocje jednak nie wzrastają wyłącznie z powodów ciekawej ligowej rywalizacji. Powodem nerwowej atmosfery są fatalne występy zawodników spod Jasnej Góry w starciach z Lesznem i Wrocławiem. I o ile w meczu z obecnym mistrzem Polski nie można było upatrywać zbyt wielu szans (nie przegrał przecież żadnego meczu w tym sezonie), o tyle porażka z wrocławską ekipą przysporzyła sporego bólu głowy.
W obu meczach dobrze zaprezentował się tylko Leon Madsen. Z kolei Fredrik Lindgren i Matej Zagar wyglądali przy nim (szczególnie w Wrocławiu) bardzo blado. A przecież Lindgren w tym sezonie w Grand Prix pokazuje wyborną dyspozycję, co zaowocowało 4. pozycją w klasyfikacji ogólnej. Jednak, w porównaniu do wicelidera – Madsena, nie potrafi przełożyć dyspozycji z mistrzostw świata na polskie tory ligowe.

Prezentacja Włókniarza Częstochowa „przebiła” konkurencję Rakowa

Nie można też zapomnieć o częstochowskiej młodzieży. W dwóch spotkaniach Jakub Miśkowiak zdobył 3+2 a Michał Gruchalski 5+1 (punkty tylko w meczu z Wrocławiem. Jednak największym problemem ekipy Marka Cieślaka jest duet Paweł Przedpełski i Adrian Miedziński. Łącznie na 76 biegów zdobyli 85 punktów – pierwszy wygrał 3, a drugi 4 wyścigi. Czy to dużo? Raczej niewiele. Od Przedpełskiego w ilości zdobytych punktów lepszy okazuje się nawet Gruchalski (43 do 36) i to przy mniejszej ilości startów

Problemy częstochowian wynikają nie tylko z postawy zawodników. Jeszcze miesiąc temu zawodnicy „Lwów” narzekali na tor. Prezes klubu, Michał Świącik w rozmowie z Radio Fon zapowiadał, że tor będzie przygotowywany według jego woli i decyzji podjętych po rozmowie z zawodnikami i sztabem. Do tego momentu Włókniarz przegrywał na swoim torze z Lesznem i Wrocławiem. Po zapowiedzi prezesa „Lwy” pokonały Falubaz Zielona Góra.

Sytuacja nie jest jednak zła, bo Włókniarz dalej ma wszystko w swoich rękach, ale wszystko zweryfikuje tor.

 

Na zdjęciu: W zespole częstochowskich „Lwów” nie zawodzi tylko Leon Madsen.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze