Zobacz
Do góry

LGP w Zakopanem. Wielka Krokiew szczęśliwa dla Polaków [PODSUMOWANIE]

Drugie miejsce polskich skoczków w konkursie drużynowym w Zakopanem. Indywidualnie triumfował Kamil Stoch przed Dawidem Kubackim.

Piętnaście lat temu zawody Letniego Grand Prix w skokach narciarskich zawitały na Wielką Krokiew. Osiem lat temu po raz ostatni skoczkowie rywalizowali latem pod Tatrami. W miniony weekend Zakopane powróciło na mapę letnich startów. W międzyczasie kilka znanych nazwisk, które stawały tam na podium, pożegnało się ze skokami, a samą skocznię niedawno przebudowano – czekała więc na nowy letni rekord, który ustanowił Yukiya Sato i od niedzieli wynosi 145 metrów.

 

Daleko na półmetku

Polacy drużynowo nigdy nie wygrali latem w Zakopanem, choć – trzeba przyznać – nie było zbyt wielu okazji. W tym roku nic w tej kwestii się nie zmieniło – do zwycięskiej drużyny z Japonii stracili 10,8 punktu. Ale zaimponowali pogonią za podium, bo początkowo nie zapowiadało się na happy end. Po pierwszych słabych skokach Piotra Żyły i Jakuba Wolnego (któremu nie pomogły warunki), Polacy stanowili w rywalizacji zaledwie tło, a piątą lokatę na półmetku zawdzięczali lepszym skokom Kamila Stocha oraz – przede wszystkim – Dawida Kubackiego.

 

Wysokie loty Kubackiego

W drugim skoku każdy z nich skakał już decydowanie dalej, dzięki czemu po raz pierwszy w historii zakończyli zawody LGP na Wielkiej Krokwi na podium – na jego drugim miejscu, wyprzedzając trzecich Norwegów. Najdalej w polskiej ekipie lądował Kubacki – na 136,5 oraz 142 metrach i to on, nie Stoch, skakał w ostatniej grupie. Z resztą, mistrz świata z Seefeld błyszczał w Zakopanem od początku, pokazując, że jest tu w naprawdę dobrej dyspozycji. Najpierw zdominował piątkowe treningi, w kwalifikacjach „o włos” wyprzedził go tylko Killian Peier, a świetnie skoczył również w serii próbnej przed sobotnią „drużynówką”.

 

Emocje w samej końcówce

Niezwykle interesujące było w Zakopanem to, w jakiej formie są aktualnie skoczkowie Michala Doleżala, bo Stocha, Kubackiego i Żyłę ostatni raz oglądaliśmy miesiąc temu w Wiśle.

W niedzielę zarówno Stefan Hula, jak i Maciej Kot pożegnali się ze skokami przed własną publicznością już po pierwszej serii. Pozostali natomiast błyszczeli – 140 metrów pofrunął Jakub Wolny, którego na półmetku wyprzedzał tylko Yukiya Sato z rekordowym skokiem na 145 metrów. Trzeci był Kamil Stoch, tuż za nim Piotr Żyła, piątą lokatę zajmował Dawid Kubacki, co zapowiadało pasjonujący finał. Nieco dalej, na 12. miejscu znajdował się Aleksander Zniszczoł. W serii finałowej przerywanej przez wiatr, co powodowało, że niektórzy skoczkowie na swoją próbę musieli poczekać, Zniszczoł nie zdołał utrzymać tego miejsca – zanotował 117 metrów i ostatecznie był 21. Spadek zanotowali też szósty po skoku na 131 metrów Piotr Żyła i ósmy Jakub Wolny, który lądował na 125 metrach.

 

Dobrze się dzieje

Kiedy na 131 metrze wylądował Sato, stało się jasne, że tego dnia będzie musiał zadowolić się trzecim miejscem. Wygrał Kamil Stoch, w drugiej serii skacząc 132,5 metra, a tuż za nim zawody na Wielkiej Krokwi zakończył Dawid Kubacki (134,5m).

Letnie Grand Prix przeniesie się teraz do Hakuby. Podczas, gdy kadra A będzie odpoczywać, do Japonii udadzą się zawodnicy trenera Macieja Maciusiaka. A u nich w ostatnich dniach także działo się bardzo dobrze. Najpierw w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego w czeskim Frensztacie trzecie miejsce zajął Klemens Murańka, a w sobotę triumfował Paweł Wąsek.

Po zawodach w Japonii letni cykl nieco zwolni, a powrót rywalizacji nastąpi dopiero pod koniec września w austriackim Hinzenbach.

 

Zobacz jeszcze: Czy skocznię w Harrachovie uda się jeszcze uratować? Małysz wierzy, że tak.

Chcą uratować skocznie w Harrachovie. Małysz zaangażowany w projekt!

 

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w skoki narciarskie