Liga Europy. W Szkocji będzie trudniej

– Na pewno musimy zagrać odważniej, aniżeli w Warszawie – takich słów użył w stosunku do rewanżowego meczu w IV rundzie eliminacji Ligi Europy szkoleniowiec Rangers FC, Steven Gerrard. Można iść o zakład, że trener Legii, Aleksandar Vuković, doskonale zdaje sobie z tego sprawę i spodziewa się innych, usposobionych bardziej ofensywnie „Strażników”. Tydzień temu przy Łazienkowskiej drużyna ze Szkocji niczym szczególnie wicemistrza Polski nie zaskoczyła. O ile w pierwszej połowie przeważała, o tyle po przerwie to nasz zespół miał więcej z gry. Zabrakło jedynie, albo aż, bramki, która z pewnością – w kontekście rewanżu na Ibrox Park – ułatwiłaby „Wojskowym” zadanie.

Wygrywają u siebie

W Glasgow więcej, aniżeli o meczu z Legią, mówi się już o niedzielnych „Old Firm Derby”, czyli starciu Rangers z Celtikiem Glasgow. Będzie to już 418 starcie pomiędzy dwoma najbardziej utytułowanymi szkockimi zespołami, licząc wszystkie rozgrywki, a 318 konfrontacja ligowa. O meczu w eliminacjach Ligi Europy prasa na Wyspach pisze, jak o… obowiązku. Zarówno dziennikarze, jak i kibice, nie wyobrażają sobie innego scenariusza. „The Gers” mają wygrać z Legią i awansować do fazy grupowej. Przypomina się, że wszystkie trzy dotychczasowe mecze w kwalifikacjach Ligi Europy u siebie drużyna Stevena Gerrarda wygrała. Najpierw, 6:0, pokonała St Joseph’s z Gibraltaru. Następnie, 2:0, ograła ProgressNiedercorn z Luksemburga, a w poprzedniej rundzie uporała się 3:1 z duńskim Midtjylland. W ostatnim z wymienionych spotkań wyborną partię rozegrał Sheyi Ojo.

22-letni Anglik strzelił wówczas bramkę i zaliczył dwie asysty. Przed tygodniem w Warszawie tak spektakularny nie był. Doznał nawet urazu i w ostatnim ligowym meczu, wygranym 1:0 na wyjeździe z St. Mirren, nie wystąpił. Trener Gerrard oszczędzał jednak większość swoich kluczowych zawodników, co zresztą przyznał po spotkaniu, więc zanosi się na to, że Ojo dziś przeciwko Legii pojawi się w wyjściowym składzie swojego zespołu i trzeba będzie na niego bardzo uważać.

Powtórzyć Moskwę

Legia, o czym pisaliśmy wczoraj, nie straciła bramki w europejskich pucharach od 703 minut. To na pewno powód do optymizmu, jak również fakt, że poprzednie wyjazdowe spotkanie w kwalifikacjach LE zespół Aco Vukovicia wygrał. Pokonał 2:0 na wyjeździe Atromitos Ateny. Dwa wcześniejsze międzynarodowe wyjazdy „Wojskowych”, na Gibraltar i do Finlandii, kończyły się bezbramkowymi remisami. Jeżeli dziś Legia osiągnie taki wynik po 90. minutach, to będziemy mieli dogrywkę.

Jak dotychczas warszawski zespół w czwartej rundzie kwalifikacji Ligi Europy reprezentował Polskę pięć razy. W sezonie 2011/12, po epickim rewanżu w Moskwie, wyeliminował Spartaka. Rok później nie dał rady Rosenborgowi Trondheim. W sezonie 2014/15 okazał się lepszy od kazachskiego Aktobe, a rok później uporał się z Zorją Ługańsk. W sezonie 2017/18 Legia odpadła z Sheriffem Tiraspol. Wychodzi zatem na to, że trzy razy warszawska drużyna awansowała do fazy grupowej LE z czwartej rundy eliminacyjnej. W sumie Legia wystąpiła na tym etapie rywalizacji cztery razy, ale w sezonie 2013/14 dostałą się do grupy po odpadnięciu w IV rundzie kwalifikacji LM ze Steauą Bukareszt.

 

IV runda eliminacji LE

Czwartek, 29 sierpnia, godz. 20.45

Rangers FC – Legia Warszawa

Sędziuje Slavko Vinczić (Słowenia).
Pierwszy mecz: 0:0.
Transmisja TVP 2 od 20.10.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ