Zobacz
Do góry

Liga Europy. Zabrakło gola

Dobra postawa warszawskiej Legii zaowocowała siódmym z rzędu czystym kontem w eliminacjach LE.

Niemal komplet publiczności zasiadł na trybunach stadionu przy ul. Łazienkowskiej, a doping miejscowych kibiców momentami był wręcz ogłuszający. Tymczasem na boisku w pierwszej połowie spotkania sporo było walki i zaangażowania z obu stron. Brakowało jednak nieco piłkarskich konkretów. Groźniejsze sytuacje pod bramką przeciwnika stworzyła Legia. W 9. minucie Luquinhas przejął piłkę po dalekim wybiciu Radosława Majeckiego i strąceniu jej głową przez jednego ze swoich kolegów. Brazylijczyk, na linii pola karnego, zrobił sobie trochę miejsca i szukał długiego rogu bramki strzeżonej przez Allana McGregora. Zabrakło nieco siły i precyzji. Piłka wprawdzie przedarła się przez gąszcz nóg obrońców Rangers, ale golkiper szkockiej drużyny stanął na wysokości zadania.

Legia Warszawa. Defensywą w „Strażników”?

Goście wyciągnęli wnioski i postanowili nie kusić losu. Zdobyli przewagę w środku pola i momentami udało im się zamykać Legię na jej połowie. Kultura gry była po stronie „Strażników”, którym ciężko było odebrać piłkę. „Wojskowi” jednak nie rezygnowali. Paweł Stolarski zdołał zagrać do wbiegającego z głębi pola Cafu. Ten wpadł w pole karne i zdecydował się na strzał. Uderzył mocno, ale trafił wprost w McGregora. Szkoci tak dobrych sytuacji bramkowych w pierwszej połowie nie mieli, choć nie można powiedzieć, że Legia zmarnowała dwie stuprocentowe okazje. Na początku drugiej odsłony Walerian Gwilia, będą w polu karnym, nieczysto trafił w piłkę, a chwilę później Igor Lewczuk główkował nieznacznie nad poprzeczką. Gospodarze nieźle weszli w drugą odsłonę spotkania.

Chwile przestoju w grze z obu stron trochę uśpiła gości, bo następnie – w krótkim odstępie czasu – Lewczuk kolejny raz pomylił się nieznacznie, a Sandro Kulenović został w ostatniej chwili zablokowany. W odpowiedzi Alfredo Morelos wyszedł „sam na sam” z Majeckim, ale golkiper Legii stanął na wysokości zadania. Zdecydowanie więcej pracy miał jednak w tym meczu bramkarz przyjezdnych. McGregor, po dobrym podaniu Lewczuka, zatrzymał tym razem strzał Marko Veszovicia. W drugiej połowie Legia była stroną przeważającą, ale nie udało jej się strzelić bramki, co byłoby bezcenne w kontekście rewanżu w Szkocji. Niemnie jednak wicemistrz Polski zaprezentował się dobrze i na pewno cenne jest to, że w siódmym z rzędu spotkaniu w tegorocznej edycji eliminacji Ligi Europy drużyna Aco Vukovicia nie straciła bramki.

 

Legia Warszawa – Rangers FC 0:0

LEGIA: Majecki – Stolarski, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha – Martins, Cafu (71. Antolić) – Veszović (84. Nagy), Gwilia, Luquinhas – Kulenović. Trener Aleksandar VUKOVIĆ.

RANGERS: McGregor – Tavernier, Godson, Katić, Flanagan – Aribo, Davis, Jack, Arfield (87. Kamara) – Ojo, Morelos (88. Defoe). Trener Steven GERRARD.
Sędziował Benoit Bastien (Francja). Widzów 29000. Żółte kartki: Jędrzejczyk, Martins, Stolarski, Veszović – Flanagan, Morelos.
Rewanż 29 sierpnia.

 

Na zdjęciu: Twardej walki wczoraj przy Łazienkowskiej na pewno nie brakowało.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze