Liga Mistrzów. Potężni w ataku

Ktokolwiek będzie górą w tej rywalizacji i z kimkolwiek zmierzy się w finale Ligi Mistrzów, ten będzie faworytem decydującej rozgrywki. Takie stwierdzenie przed rywalizacją FC Barcelony z Liverpoolem można uznać za pewnik. Świeżo upieczony mistrz Hiszpanii staje naprzeciw wicelidera Premier League, który wciąż ma szansę na mistrzostwo Anglii. Zespół trenera Juergena Kloppa marzy o tym, aby zagrać w finale Champions League drugi raz z rzędu. Barcelona natomiast chciałaby powrócić do decydującej rozgrywki po czteroletniej przerwie. Przypomnijmy, że od 2006 roku „Duma Katalonii” w finałach Ligi Mistrzów grała cztery razy. I żadnego z nich nie przegrała. Najpierw jednak trzeba się uporać z Liverpoolem.

Pięciu piłkarzy, 135 bramek

Większość ekspertów spodziewa się pojedynku dwóch wybitnych linii ofensywnych. Jeżeli chodzi o Barcelonę, to strzelanie bramek spoczywa oczywiście na Lionelu Messi i Luisie Suarezie, którzy zdobyli w tym sezonie 70 goli licząc wszystkie rozgrywki. Najważniejszy snajperski rozkład w Liverpoolu dzieli się natomiast na trzech piłkarzy. Mohamed Salah, Sadio Mane i Roberto Firmino mają na swoim koncie 65 trafień. Wychodzi zatem na to, że pięciu piłkarzy, którzy jutro wystąpią od pierwszej minuty na Camp Nou, zdobyło w tym sezonie na europejskich boiskach aż 135 bramek! I to wszystko, mniej więcej, od połowy sierpnia 2018 roku, czyli na przestrzeni niespełna 9 miesięcy.

Messi, z wymienionego towarzystwa, jest oczywiście najskuteczniejszy. Jego dorobek to 46 goli w 45 meczach, ale o kolejne trafienia łatwo nie będzie. Na przeciw Argentyńczyka stanie bowiem Virgil van Dijk, który w niedzielę został wygrany najlepszym piłkarzem Premier League kończącego się sezonu. – To niesamowite uczucie. Wyprzedzenie tych wszystkich wspaniałych zawodników, z którymi na co dzień rywalizujesz, jest czymś fenomenalnym – powiedział po odebraniu wyróżnienia holenderski obrońca Liverpoolu.

Większy komfort psychiczny

Nad swoim podopiecznym rozpływał się też trener Juergen Klopp. – Virgil jest fantastyczny, a ja jestem bardzo dumny, że drugi raz z rzędu mój zawodnik sięga po tę prestiżową nagrodę – niemiecki szkoleniowiec Liverpoolu przypomniał, że rok temu tytuł piłkarza sezonu trafił do Mohameda Salaha. Warto nadmienić, że trzech innych graczy „The Reds”, czyli Trent Alexander-Arnold, Sadio Mane i Andy Robertson znalazło się w jedenastce sezonu Premier League, a cała czwórka myślami jest już w Barcelonie.

Wydaje się, że przed rozpoczynającą się w środę półfinałową rywalizacją nieco większy komfort psychiczny jest po stronie „Dumy Katalonii”. Tytuł mistrzowski piłkarze Ernesto Valverde mają już w kieszeni, a Liverpool musi o niego walczyć. Konkretnie licząc na to, że Manchester City potknie się w dwóch ostatnich kolejkach. Ponadto „Barca” pokazała w ćwierćfinale miejsce w szeregu innemu angielskiemu zespołowi, czyli Manchesterowi United, który dwa razy pokonała pewnie. Fani „The Reds” liczą jednak na powtórkę sprzed 12 lat. W 1/8 finału LM sezonu 2006/07 broniąca tytułu Barcelona nie sprostała Liverpoolowi, który awansował mimo porażki u siebie 0:1. Na Camp Nou wygrał bowiem 2:1.

Na zdjęciu: Lionel Messi świętował swoje 10 mistrzostwo Hiszpanii. Teraz chce awansować do piątego finału LM.

Półfinał LM

Środa, 1 maja, godz. 21.00

FC Barcelona – Liverpool

Sędziuje Bjoren Kuipers (Holandia).

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze