Liga Mistrzów. Stadion dla nich szczęśliwy

Spory zaszczyt, ale też bardzo duża odpowiedzialność, spotkały Szymona Marciniaka. Nasz eksportowy arbiter poprowadzi dziś starcie 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym Atletico Madryt zmierzy się z Liverpoolem. Będzie to trzeci mecz rozjemcy z Płocka w tej edycji Ligi Mistrzów. Jesienią, w fazie grupowej, Marciniak „gwizdał” w spotkaniach: Galatasarayu Stambuł z PSG, Napoli z Salzburgiem i Słavii Praga z Interem Mediolan. Po raz ostatni w fazie pucharowej nasz sędzia pracował przed rokiem. W 1/8 finału prowadził konfrontację, w której FC Barcelona zmierzyła się z Olympique Lyon. Warto pamiętać, że najwyżej, na poziomie ćwierćfinału tych rozgrywek, polski arbiter miał okazję sędziować dwa razy. W sezonach 2015/16 i 2016/17.

Trenerzy z charyzmą

Asystentami Szymona Marciniaka w dzisiejszym spotkaniu będą, tradycyjnie, Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz. W roli sędziego technicznego wystąpi Tomasz Musiał, a pieczę nad VAR trzymać będą Paweł Gil oraz Tomasz Kwiatkowski. Miejmy nadzieję, że nasi arbitrzy nie będą należeć do głównych aktorów tego spotkania. Taka rola zarezerwowana jest dla innych, czyli piłkarzy obu zespołów. Liverpool udał się do Madrytu na stadion doskonale mu znany. I obiekt, z którym Juergen Klopp i jego zawodnicy mają jak najmilsze wspomnienia. Dziś mijają dokładnie 262 dni od 1 czerwca zeszłego roku. Tego dnia Liverpool pokonał w finale Ligi Mistrzów ekipę Tottenhamu Hotspur.

A mecz rozegrano w Madrycie. Właśnie na Estadio Wanda Metropolitano, czyli obiektu, z którego na co dzień korzysta Atletico Madryt.

– Wiemy, że to będzie to samo miejsce. Jednak mecz zupełnie inny – szkoleniowiec „The Reds” próbuje nie dać się w ciągnąć w dyskusje o analogii i sentymentach.

– Zmierzymy się ze znakomitym zespołem. Drużyną, z którą Diego Simeone dokonał praktycznie wszystkiego. Atletico jest jednym z najbardziej charakterystycznych zespołów we współczesnym futbolu – to raz jeszcze niemiecki szkoleniowiec Liverpoolu. Którego z argentyńskim szkoleniowcem zespołu ze stolicy Hiszpanii łączy całkiem sporo. Obaj są bowiem uznawani za bardzo charyzmatycznych i nieco ekscentrycznych trenerów. Z którymi piłkarze lubią pracować, a których kibice wręcz uwielbiają.

Bez angielskiego szpiega

– Rzeczywiście mamy sporo wspólnego – to raz jeszcze Juergen Klopp.

– Nasza historia jest trochę podobna. Nie wygrywaliśmy trofeów, ale cały czas pracowaliśmy i staraliśmy się. Diego lubi rywalizację. Mamy ze sobą dobre relacje, ale podczas meczu, przy linii, będziemy nakręceni – podkreśla Niemiec, który podobnie, jak jego dzisiejszy rywal, potrafi żyć meczem, jak mało który opiekun na tak wysokim poziomie. Ostatnio szkoleniowiec „The Reds” ma zdecydowanie więcej powodów do radości. Jego drużyna mknie, jak burza, jeżeli chodzi o ligowe rozgrywki. Ma tak gigantyczną przewagę, że w pełni może skoncentrować się na Lidze Mistrzów. W przeciwieństwie do Atletico, które bardzo musi się pilnować, aby nie wypaść poza pierwszą czwórkę w La Liga, bo wtedy jedynie triumf w… Champions League pozwoli tej drużynie na występ w tych rozgrywkach w kolejnym sezonie.

Problemem ekipy madryckiej może również okazać się brak na boisku Kierana Trippiera. Anglik, były piłkarz Tottenhamu, ma uszkodzoną pachwinę i nie może grać. A z racji faktu, że pięć poprzednich sezonów spędził w Premier League, doskonale zna Liverpool, z którym mierzył się ośmiokrotnie. Ponadto pod znakiem zapytania stoją występy trzech kolejnych piłkarzy „Rojiblancos”. Hectora Herrery, Diego Costy i Joao Felixa. W zdecydowanie lepszej sytuacji kadrowej znajdują się „The Reds”. W kadrze meczowej zabrakło jedynie Xherdana Shaqiriego, który jednak nie należy do kluczowych graczy w zespole Kloppa.

1/8 finału LM

Wtorek, 18 lutego, godz. 21.00
Atletico Madryt – Liverpool

Sędziuje Szymon Marciniak (Polska).

Komentarze