Liga Narodów. Bez taryfy ulgowej

Za biało-czerwonymi pierwszy turniej Ligi Narodów. W katowickim „Spodku” wygrali dwa z trzech meczów. Pokonali Australię (3:1) i USA (3:2), a na zakończenie zmagań przegrali z Brazylią (1:3). W sumie zdobyli pięć punktów.

Nieprzewidziane problemy

– Zapłaciliśmy za długi mecz z USA. Dlatego nie podejmowałem ryzyka kontuzji i starałem się oszczędzać zawodników – przyznał po starciu z Brazylią Vital Heynen, trener naszej drużyny. – Kibice po meczu ze Stanami Zjednoczonymi mogli czuć zadowolenie. Walczyliśmy i pokazaliśmy wielkie serce – dodał.

Belg w Katowicach postawił na sprawdzonych graczy, w większości tych, którzy sięgnęli w ubiegłym roku po mistrzostwo świata. W trakcie zawodów musiał się jednak zmierzyć z problemami. Przeciwko Brazylii jako drugi libero zgłoszony został…atakujący Dawid Konarski. – W ostatniej chwili okazało się, że Dawid ma problemy zdrowotne. Zostaliśmy tylko z jednym atakującym. A dlaczego zabrakło Damiana Wojtaszka? Otrzymał ode mnie dzień wolnego na załatwienie prywatnych spraw – wyjaśnił Heynen.

To nie była zagrywka

Na atak w trybie pilnym przesunięty został więc przyjmujący Aleksander Śliwka, który był zmiennikiem Bartłomieja Bołądzia. – Poważnie? To w żadnym wypadku nie jest zagrywka taktyczna pod sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich – zapewnił z uśmiechem na ustach Artur Szalpuk, przyjmujący naszej drużyny, który dość szybko, bo już po drugim secie opuścił parkiet. A był najlepszy spośród biało-czerwonych. – To wszystko było przemyślane. Artur nie jest jeszcze gotowy do gry na sto procent. Wystarczyły mu te dwa sety. Nie chcemy go przemęczać – powiedział szkoleniowiec.

Katowicki turniej pokazał, że Polacy są jeszcze daleko od formy prezentowanej w ubiegłym sezonie. Trudno było się jednak spodziewać po nich już teraz olśniewającej gry. Do zawodów przygotowywali się bowiem tylko tydzień. – Na obecnym etapie jesteśmy jeszcze daleko od formy z mistrzostw świata, ale szczerze mówiąc, spodziewałem się takiej gry. Nie jestem więc rozczarowany. Przed nami dużo pracy i jeszcze więcej podróży. Małymi krokami chcemy iść do przodu. Turniej w Katowicach był dla nas dobrą lekcją – ocenił Heynen.

Wrócić na ziemię

Sami zawodnicy byli dla siebie równie surowi. – Jesteśmy bardzo dalecy od formy z mistrzostw świata i na pewno musimy lepiej podejść do treningów, być w nich bardziej zaangażowani. Było trochę klepania się po pupach, że jest fajnie miło i przyjemnie, bo jesteśmy mistrzami świata. Im szybciej jednak zrozumiemy, że to jest już historia, tym będzie lepiej dla całej tej grupy. Vital po każdym wygranym meczu mówił nam, że nie podoba mu się, jak gramy i ma rację, bo gramy słabo, ale na razie wygrywaliśmy i tyle. Nasza gra wygląda bardzo przeciętnie, jeden zawodnik ma formę nawet niezłą, drugi słabą i musimy to złączyć w dobrą średnią – krytycznie ocenił Fabian Drzyzga, rozgrywający biało-czerwonych. – Całe szczęście, że mamy w składzie zawodników, którzy zdobyli oba te mistrzostwa świata, to pomoże nam szybko wrócić na ziemię – dodał.

(mic, sow)

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze