Liga Narodów siatkarzy. Z siłą wodospadu…

Środkowi, Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski, solidnie zapracowali na zdecydowane zwycięstwo nad USA.


Trochę obawialiśmy meczu Polaków z reprezentacją USA, ale biało-czerwoni stanęli na wysokości zadania i rywale, już z Matthew Andersonem, nie mieli wiele do powiedzenia. Trener Vital Heynen w trakcie meczu dokonał jednej zmiany. W II secie Kamil Semeniuk zastąpił Bartosza Bednorza i była to dość symptomatyczna zmiana, choć z wnioskami poczekajmy jeszcze do drugiej części imprezy.

Wyjściowy skład do kolejnego meczu jest zwykle słodką tajemnicą trenera Heynena i jego współpracowników. Tym razem zaufali przyjmującym, Aleksandrowi Śliwce i Bartoszowi Bednorzowi, oraz atakującemu Bartoszowi Kurkowi. Na środku siatki pojawili się Kochanowski i Bieniek i trzeba przyznać, że spisywali się bez zarzutu. Nie tylko potrafili zatrzymać rywali, ale również solidnie pracowali w ataku. A wszystko wynikało z dobrego przyjęcia i Grzegorz Łomacz mógł wybierać dowolne kierunki, ale często kierował piłkę do tego duetu. A on nie zawodził.

Bednorz miał świetny początek I seta, bezbłędnie atakował, a ważnym momencie dołożył dwa asy serwisowe i prowadziliśmy 19:12. Amerykanie nie mieli żadnego pomysłu, by zbliżyć się do biało-czerwonych. Potem jego skuteczność spadła i w II odsłonie został zmieniony przez Semeniuka. A przyjmujący z Kędzierzyna-Koźla solidnie pracuje na miejsce w olimpijskiej reprezentacji, bo zaliczył kolejny dobry występ i to z niezwykle wymagającym przeciwnikiem.

Po łatwo wygranym secie nasi siatkarze doskonale sobie zdawali sprawę, że taryfy ulgowej na pewno nie będzie. I tak też było, bo zespół amerykański wspiął się na wyżyny. Gra toczyła się punkt za punkt, ale skończyło wygraną biało-czerwonych, którzy w tym momencie znaleźli się na drodze szybkiego ruchu do wygranej.

Ekipa Heynena z każdego meczu wyciąga właściwe wnioski, a to stwierdzamy po przebiegu, jak się później okazało, ostatniej partii. Nasi siatkarze byli niezwykle skoncentrowani, a, co ważniejsze, dobrze przyjmowali i skutecznie atakowali. Szybko sobie wypracowali przewagę (6:1), a potem skrzętnie ją utrzymywali. Amerykanie potrafili jedynie zbliżyć się na 4 „oczka”, ale nie mieli żadnych argumentów, by zagrozić naszemu zespołowi. Ponadto rywale przeciętnie prezentowali się w polu serwisowym i popełnili aż 25 błędów.

Pewna wygrana na pewno cieszy, a przed naszą reprezentacją spotkanie z Rosją. Trener Heynen na pewno przygotował kolejne niespodzianki personalne. Stawiamy, że w podstawowym składzie pojawi się Wilfredo Leon, który z USA zaliczył epizod.


POLSKA – USA 3:0 (25:17, 28:26, 25:17)

POLSKA: Łomacz, Śliwka (9), Kochanowski (10), Kurek (8), Bednorz (7), Bieniek (12), Wojtaszek (libero) oraz Muzaj, Drzyzga, Semeniuk (6), Leon. Trener Vital HEYNEN.

USA: Christenson, Anderson (9), Stahl (8), Ensing (3), T. Jaeschke (2), Muagututia (3), Shoji (libero) oraz Tuaniga (1), Patch (5), Holt (4), Defalco (3), Averill (4). Trener John SPERAW.

Sędziowali: Gerothodoros Epaminondas (Grecja) i Cacador Anderson (Brazylia).

Przebieg meczu

I: 10:5, 15:10, 20:13, 25:17.

II: 9:10, 14:15, 19:20, 25:24, 28:26.

III: 10:5, 15:10, 20:14, 25:17.

Bohater – Mateusz BIENIEK.


Na zdjęciu: Jakub Kochanowski i jego kompan Mateusz Bieniek atakowali ze środka z siłą wodospadu…

Fot. FIVB

Komentarze