Ligowiec. Derby na deser

Na zakończenie 24. kolejki ekstraklasy mecz, który kibiców na Górnym Śląsku rajcuje najbardziej czyli starcie gliwiczan z Górnikiem.


Kto wyjdzie zwycięsko z derbowego starcia, jak będzie wyglądał pojedynek przy Okrzei? Odpowiadając na to drugie pytanie, to fajerwerków i wyników w stylu 5:2 dla Górnika czy 3:2 dla Piasta bym raczej nie oczekiwał. To będzie raczej taktyczna bitwa, jak rok temu, kiedy w starciu obu zespołów w Gliwicach padł bezbramkowy remis. Kto raz się pomyli i straci bramkę, to będzie miał potem spore problemy, żeby przechylić szalę na swoją korzyść tym bardziej, że przecież między słupkami stoją bramkarze, którzy świetnie znają swój fach, jak Frantiszek Plach z jednej, a Martin Chudy z drugiej strony.

To mecz o sporym ciężarze gatunkowym, bo jeśli obie drużyny chcą się jeszcze liczyć w końcówce rozgrywek, to poniedziałkowy mecz bezwzględnie trzeba wygrać! Faworytem są gospodarze, już choćby z racji miejsca zajmowanego w tabeli, a przede wszystkim zdobyczy punktowej w 2021 roku, która jest imponująca, bo to w 9 meczach aż 20 punktów. I pomyśleć, że jeszcze po 8 kolejkach i remisie u siebie z płocką Wisłą drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika miała na koncie 2 „oczka” i zamykała ligową tabelę. Górnik był wtedy w tabeli trzeci, mając na koncie 16 pkt., o czternaście więcej niż gliwiczanie. Gdzie dzisiaj są oba zespoły pokazuje ligowa tabela…

Zabrzanie zagrają dzisiaj mocno osłabieni, pauzują przecież podstawowi obrońcy, ale często to jeszcze bardziej mobilizuje drużynę, a poza tym – żeby użyć wyświechtanego, ale sprawdzonego piłkarskiego powiedzenia – derby rządzą się swoimi prawami. Zobaczymy jak będzie, ale na pewno zapowiada się ciekawa konfrontacja.

Na koncie jeszcze kilka zdań o Rakowie, który pisze swoją historię. Ważna wygrana w ostatniej kolejce z Wisłą w Krakowie, po trzech kolejnych ligowych remisach, to dobry czy bardzo dobry prognostyk przed decydującymi grami w ekstraklasie i w Pucharze Polski, gdzie przecież częstochowianie walczą w środę z Cracovią o finał w Lublinie 2 maja. Może się okazać, i oby tak było, że drużyna prowadzona przez Marka Papszuna będzie wśród największych wygranych sezonu 2020/21. Żeby taki scenariusz się ziścił, to trzeba grać podobnie jak w piątek przy Reymonta, a przede wszystkim wygrywać.


Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus