Zobacz
Do góry

Ligowiec. Oblicza nieporadności

Latem 2016 roku dowodzona przez Grzegorza Nicińskiego Arka Gdynia powróciła do elity polskiego futbolu.

Wiem, że „elita” brzmi dumnie, ale nie ma się co obrażać na rzeczywistość. Każdy kraj ma taką arystokrację piłkarską, jaką sobie wychował. Co się za tym kryje, niechaj każdy dopowie sobie sam, ale w pierwszej kolejności powinien uwzględnić poziom szkolenia narybku.

Wróćmy jednak do Arki. Temu klubowi zaszkodziły sukcesy w postaci Pucharu Polski i Superpucharu (dwukrotnie). Po prostu zaciemniły one rzeczywistą wartość i potęgę zespołu. A wystarczy rzut oka na lokaty, jakie zespół z Trójmiasta zajmował w tabeli ekstraklasy. W sezonie 2016/17 cudem uniknął degradacji, a wyniki dwóch ostatnich potyczek gdynian do dzisiaj budzą niesmak. „Boska” ręka Rafała Siemaszki w meczu z chorzowskim Ruchem, dająca Arce remis oraz wyjazdowa wiktoria w Lubinie, gdy już na wiele dni przed rozpoczęciem tej batalii bez pudła wskazywano zwycięzcę. „Motywacja” kiboli Zagłębia wobec piłkarzy swojej drużyny też zrobiła swoje.

Kolejne sezony to też udział w konkursie „uda się albo się nie uda”, bo fakty są wymowne – powyżej 12. miejsca Arka nigdy nie podskoczyła. W poprzednich rozgrywkach bohaterskim strażakiem był Jacek Zieliński, teraz mozolnie budowana hacjenda może spłonąć na jego oczach.
Okoliczności straty goli przez jego zespół ocierają się o kryminał. Doświadczony szkoleniowiec sprawia teraz wrażenie konesera malarstwa, któremu zamiast obiecanego obrazu Rembrandta przysłano pocztówkę z wakacji.

Wygrani i przegrani. Od rozpędzonego Śląska, po małą siłę ognia!

Pomocnik Arki Michał Nalepa jest wściekły na siebie i kolegów z drużyny.

„Zachowujemy się jak dzieci we mgle, jakbyśmy pierwszy raz grali w piłkę – powiedział. – Na treningach widać, że nie jesteśmy przysłowiowymi ogórkami, tylko podczas spotkań nie jesteśmy w stanie tego pokazać. Znajdujemy się na dnie i musimy szybko się ogarnąć. Za kilka kolejek będzie już za późno”. Święte słowa, panie Michale.

Zespół z Gdyni nie jest jedynym w ekstraklasie, który razi nieporadnością. Aż zęby bolą, gdy widzi się, jak Korona Kielce traci bramki po stałych fragmentach gry, zwłaszcza… wrzutach z autu! W meczu z Legią w doliczonym czasie gry rzut z autu wykonywał obrońca gości Paweł Stolarski. Piłkę przedłużył głową Jose Kante, a pozostawiony bez opieki przed bramką Korony Walerian Gwilia dokonał egzekucji, pakując z bliska futbolówkę do siatki. Sędzia Mariusz Złotek nawet nie wznawiał gry ze środka boiska.

Z replayem mieliśmy do czynienia w niedzielę, gdy kielczanie gościli w Grodzie Kraka. W 35 minucie spotkania wracali się pod swoją bramkę z taką prędkością, że żółw mógłby przy nich pozować na Usaina Bolta. Zawodnicy Cracovii szybko wznowili grę rzutem z autu, Janusz Gol obsłużył Sergiu Hancę, a Rumun wykonał wyrok. Zamiast dwóch punktów we wspomnianych meczach, Korona została z pustymi rękami. Trener Gino Lettieri miał prawo rwać włosy z głowy. „Boli mnie, że tracimy bramki po takich samych błędach. Najgorsze jest to, że możemy dobierać ustawienie, rozmawiać z zawodnikami, a w trzecim meczu z rzędu tracimy punkty po golach ze stałych fragmentów gry” – powiedział załamany szkoleniowiec kielczan. Niestety, nie potrafię podpowiedzieć Lettieriemu, jaką kurację „odwykową” powinien zastosować wobec swoich podopiecznych. Nasuwa mi się tylko jedna refleksja – choćbyś nie wiem, jak mocno chłostał osła, nigdy nie stanie się on wierzchowcem wyścigowym.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa

  • Porażka Górnika w Białymstoku. Nosy zwieszone na kwintę…

    Zabrzanie nie dali rady Jagiellonii, przegrywając w Białymstoku 1:2 po bardzo zaciętym, momentami dramatycznym spotkaniu. To pierwsza wygrana „Jagi” w tym...

    Mateusz Wojciechowski17 sierpnia 2019
  • Piast Gliwice. Karabin się zaciął

    Choć Piotr Parzyszek był w mistrzowskim sezonie najlepszym strzelcem Piasta, cały czas musiał do siebie przekonywać. W sezonie bieżącym znajduje się...

    Krzysztof Brommer17 sierpnia 2019
  • Śląsk wciąż niepokonany

    Po meczu trzymającym w napięciu dosłownie do ostatniej sekundy Śląsk pokonał Cracovię 2:1. Zwycięskiego gola zdobył fantastycznym strzałem Mateusz Cholewiak.

    PAP17 sierpnia 2019
  • Śląsk Wrocław. Wydłużony finisz

    Piłkarze Śląska Wrocław nie zamierzają spuszczać z tonu i w starciu z Cracovią liczą na kolejny komplet punktów.

    Bogdan Nather17 sierpnia 2019
  • Cracovia. Jaki to styl gry?

    Dwa zwycięstwa z rzędu sprawiły, że Cracovia znowu postrzegana jest jako mocny zespół, który w 5. kolejce zmierzy się z liderującym...

    Jerzy Dusik17 sierpnia 2019
  • Broź: Nie pcham się do ataku

    Rozmowa z Łukaszem Broziem, obrońcą Śląska Wrocław.

    Bogdan Nather17 sierpnia 2019
  • Zagłębie Sosnowiec. Szansa dla Górala

    Piłkarze Zagłębia powalczą dziś o pierwsze ligowe zwycięstwo w bieżących rozgrywkach I ligi. Kłopotów trenerowi sosnowiczan nie brakuje, bo nie dość,...

    Krzysztof Polaczkiewicz17 sierpnia 2019
  • Znowu ten Angulo!

    Ofensywa Górnika Zabrze ma jeszcze sporo do poprawy, ale obrońcy Jagiellonii i tak muszą być czujni w każdej sekundzie spotkania. Naprzeciwko...

    Piotr Tubacki17 sierpnia 2019
  • Beniaminek bezlitośnie wypunktowany

    Wisła wygrała drugi mecz w tym sezonie, a kolejny raz w historii ŁKS „upolował” 36-letni Paweł Brożek, strzelec dwóch goli. Łodzianie...

    KRIS16 sierpnia 2019