Zobacz
Do góry

Ligowiec. Oddech ulgi

W Zabrzu patrząca na wielką radość po czwartej bramce w meczu z Wisłą, wszystkim spadł z serca wielki kamień.

Po jedenastu meczach bez wygranej, po długich, ponad trzech miesiącach czekania, górnicza jedenastka w końcu wygrała i zainkasowała trzy bardzo ważne punkty. Na finiszu tegorocznych rozgrywek, da to drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza prawdziwy oddech ulgi. Jedna jaskółka, w tym wypadku wygrana, nie czyni wiosny, jest jednak nadzieja, że w dwóch ostatnich tegorocznych meczach, patrząc też na formę i grę rywali, z którymi zabrzanom przyjdzie się zmierzyć, czyli Rakowa i Jagiellonii, to jest szansa, że to nie ostatnie zwycięstwo Górnika w tym roku. Do tego musi być jednak wykazana taka determinacja i jakość jak w końcówce starcia z „Białą gwiazdą”. Przy okazji piątkowej gry jedenastka z Zabrza pogrążyła Wisłę, która notuje najgorszą w swojej historii passę w ekstraklasie. Dziesięć porażek z rzędu, to trzynastokrotnemu mistrzowi Polski jeszcze się nie przytrafiło. Czarna passa, choć bliska przerwana na Stadionie im. Ernesta Pohla, trwa.

W swojej dotychczasowej historii „Biała gwiazda” spadała dotąd z najwyższej klasy rozgrywkowej dwukrotnie. Było to w 1985 i 1994 roku. Za pierwszym razem krakowianie zanotowali w całych rozgrywkach 16 porażek (na 30 meczów). Ćwierć wieku temu przy spadku zanotowali 15 przegranych (na 34 gry). Teraz już mają na koncie trzynaście przegranych, a nie minęła jeszcze przecież połowa rozgrywek… Oj będzie ciężko pod Wawelem…

Po drugiej stronie krakowskich Błoń z kolei wielka radość. Jedenastka prowadzona przez Michała Probierze zalicza kolejne wygrane i konsekwentnie robi swoje. W przeciwieństwie do Wisły tegoroczny sezon może być najbardziej udany dla „Pasów” od… 1952 roku. To wtedy Cracovia była po raz ostatni na podium ekstraklasy czy wtedy I ligi, kończąc rozgrywki za Ruchem i Polonią Bytom na trzecim miejscu. Z taką grą i z takimi wynikami teraz może być dla drużyny Probierza jeszcze lepiej.

Zacząłem od górnośląskiej jedenastki na i na niej skończę. Nie raz w ostatnim czasie wyliczaliśmy czarną passę Górnika, brak wygranej od 25 sierpnia, jedenaście meczów bez zwycięstwa, mocno bolało to fanów górniczego zespołu. Teraz niestety liczymy czarną serię mistrza Polski. Trzy mecze w lidze, trzy porażki, zero strzelonych goli, a siedem po stronie strat. Nie przystoi to gliwiczanom. Jeżeli jeszcze o wcześniejszym meczu ze Śląskiem można było mówić, jak o wypadku przy pracy, bo gra nie była zła, to już porażka w Szczecinie może wzbudzić niepokój. Spójrzmy prawdzie w oczy, gdyby nie dobre czy bardzo dobre interwencje Frantiszka Placha, to „portowcy” wygraliby z mistrzem Polski wyżej niż tylko jedną bramką. Po remisowych derbach w Zabrzu z Górnikiem obrońca Piasta Mikkel Kirkeskov mówił mi, że na koniec roku Piast ma być na pierwszym miejscu. Teraz już wiadomo, że tak nie będzie. W dwóch ostatnich tegorocznych starciach z ŁKS-em i Wisłą Płock trzeba będzie odrabiać straty do czołówki, które są już naprawdę spore.

Komentarze