Barcelony obowiązek

Choć doniesienia prasowe w niedzielę sugerowały coś innego, to wczoraj stało się jasne, że Mohamed Salah nie wystąpi w rewanżowym meczu półfinału LM przeciwko Barcelonie. Przypomnijmy, że egipski napastnik w drugiej połowie meczu z Newcastle zderzył się z Martinem Dubravką, bramkarzem rywala i boisko opuścił na noszach. Po wszystkim Juergen Klopp, szkoleniowiec „The Reds”, uspokajał kibiców. Mówiąc, że jego podopiecznemu nic poważnego się nie stało. Wczoraj jednak, podczas konferencji prasowej przed starciem o finał LM, niemiecki trener przyznał, że zawodnik nie będzie w stanie zagrać w drugim meczu o finał najważniejszych rozgrywek klubowych. To oznacza, że sytuacja zespołu z Anfield Stadium z krytycznej zmieniła się w skrajnie krytycznej. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu Barcelona wygrała 3:0, w dziś – oprócz Mohameda Salaha – na placu gry zabraknie Naby’ego Keity i Roberto Firmino, którzy są kontuzjowani.

W Rzymie był cud

Czy wobec tego fani Liverpoolu mają prawo wierzyć w awans do finału? Pewne jest, że mogą liczyć, że los się do nich uśmiechnie. Tak, jak to miało miejsce w zeszłym sezonie, kiedy to „Barca” rywalizowała w ćwierćfinale z AS Romą. Pierwszy mecz „Duma Katalonii” wygrała 4:1 i prawie nikomu nie przyszło do głowy, że Lionel Messi i spółka nie awansują do finału. Tymczasem to, co wydarzyło się w rewanżu, przerosło najśmielsze oczekiwania rzymskich fanów. Ekipa z „Wiecznego miasta” strzeliła trzy gole, nie tracąc ani jednej bramki, i awansowała do półfinału. Zszokowała tym wyczynem całą Europę. Teraz jednak sytuacja jest nieco inna.

Barcelona zupełnie odpuściła ligowy mecz z Celtą Vigo. Trener Ernesto Valverde oszczędzał praktycznie wszystkich najważniejszych dla zespołu zawodników. Zaczynając od Messiego, poprzez Artura Vidala, Luisa Suareza, Clementa Lengleta, a na Marcu-Andre ter Stegenie kończąc. – Żałujemy porażki. Nie potrafiliśmy odpowiedzieć na trafienia rywala – powiedział po meczu szkoleniowiec „Barcy”, ale bardziej od przegranego meczu zmartwiła go kontuzja Ousmane Dembele. Francuz doznał urazu mięśniowego. Obecnie nie wiemy, na jak długo wypada ze składu. To zła wiadomość, bo to dla nas bardzo ważny zawodnik – powiedział Valverde.

Odzyskali blask

– Cóż, sama gra przeciwko Barcelonie jest trudna. A zwycięstwo w takim meczu jest jeszcze trudniejsze. Niemniej jednak naszym celem jest wygrywanie meczów. Będziemy do tego dążyć. Nie musimy zachowywać spokoju, bo jesteśmy cały czas spokojni. Owszem, możemy rozmyślać nad tym, co może się wydarzyć w ciągu najbliższych godzin, czy też dni. Jednak to donikąd nas nie zaprowadzi – oto opinia [Juergena Kloppa]. Niemiecki trener wie, że znakomity sezon, który zaowocował półfinałem Ligi Mistrzów i drugim – jak na razie – miejscem w Premier League może skończyć z niczym.

Trudno jednak w takim momencie powiedzieć, że futbol jest niesprawiedliwy, ale pewne jest jedno. „The Reds” pod wodzą tego menedżera jest zespołem, który odzyskał dawny blask. – Zanim zaczną się rozgrywki, to każdy chce zostać mistrzem. Dzień, w którym zdasz sobie sprawę, że tak się nie stanie jest bardzo rozczarowujący. Niektórzy dowiadują się o tym od razu. Inni zaś po ostatnim meczu sezonu. Jednak różnica wcale nie jest duża. Jestem w stu procentach przekonany, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy – podkreślił Klopp.

Półfinał LM

Wtorek, 7 maja, godz. 21.00
Liverpool – FC Barcelona

Sędziuje Cuneyt Cakir (Turcja).
Pierwszy mecz 0:3.

 

Na zdjęciu: Liverpool, aby wyeliminować Barcelonę, musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze