LKS Krzyżanowice. Twarde lądowanie

Trener LKS-u Krzyżanowice Dariusz Pawlusiński zetknął się z problemami, jakie były mu obce jako piłkarzowi.


W ekstraklasie rozegrał 144 mecze, w których strzelił 26 bramek, oprócz tego ma mnóstwo spotkań w pierwszej i drugiej lidze. 44-letni Dariusz Pawlusiński – bo o nim mowa – latem tego roku „zadebiutował” w roli trenera drużyny seniorów. Zdecydował się na przejęcie występującego w lidze okręgowej LKS-u Krzyżanowice koło Raciborza.

– Na początku zderzenie z rzeczywistością było dla mnie zaskoczeniem, ale nie narzekałem – stwierdził popularny „Plastik”. – Nie oczekiwałem standardów obowiązujących na szczeblu centralnym, ale musiałem liczyć się z pewnymi ograniczeniami. Największym problemem, z którym musiałem się uporać, była frekwencja na treningach.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć zajęcia, w których uczestniczyli wszyscy zawodnicy znajdujący się w kadrze. Ale nie mogłem mieć o to pretensji, przecież ci chłopcy na co dzień pracują, niektórzy bardzo ciężki fizycznie i uczą się. Mają więc swoje obowiązki. Ilu było najmniej zawodników na treningu? Na jednym było ich bodajże ośmiu albo dziewięciu. Taka niska frekwencja nie storpedowała mi jednak zajęć, bo trener musi być na to przygotowany.

Trening trzeba wtedy zmodyfikować, to nie może być „łapanka”. Zawsze mam plan awaryjny, robię wtedy grę na utrzymanie, albo gramy w „dziadka”.

W drużynie trenera Pawlusińskiego grają zawodnicy, którzy pracują w górnictwie, nie brakuje nauczycieli i oczywiście uczniów. Jest też jeden przedstawiciel handlowy. – Nauczyciele mają wywiadówki i to po południu – wyjaśnia Dariusz Pawlusiński.

– Trudno żeby zamiast spotkania z rodzicami uczniów przyszedł na trening. Mam w zespole chłopaka, który chodzi do szkoły średniej w Raciborzu i lekcje często kończy o 18.00, a nawet o 19.00. A jest on przewidziany do podstawowego składu. W tej chwili w kadrze mam 21 zawodników, wliczając w to kilku juniorów. Nie zdarzyło się, by wszyscy w dniu meczu byli do mojej dyspozycji, bo przecież są kontuzje, kartki, czasami w dniu meczu ktoś musi pójść do pracy.

Zdarzały się spotkania, że oprócz podstawowej jedenastki miałem na ławce rezerwowych 2-3 chłopaków. Na początku rozgrywek, w przypadku niedoborów kadrowych, sam wchodziłem na boisko. Potem jednak dałem sobie spokój, bo zorientowałem się, że nie jestem w stanie skupić się na grze i kierowaniu zespołem równocześnie.

Trener Pawlusiński zdaje sobie sprawę z tego, że zimą musi uzupełnić kadrę, by wiosną mieć pewien komfort przy ustalaniu składu. – Jestem w kontakcie z kilkoma zawodnikami, ale negocjacje nie są łatwe i jeszcze daleka droga do zaangażowania „nowych twarzy” – twierdzi szkoleniowiec LKS-u Krzyżanowice.

– W tej chwili kadra jest zbyt wąska, po prostu jest nas za mało, stąd poszukiwanie nowych graczy. Przede wszystkim szukam zawodników ofensywnych, kreatywnych, ale nie pogardzę nikim, kto prezentuje odpowiednie umiejętności. Mam dwóch solidnych bramkarzy, obrona też jest stabilna, więc w tych formacjach mam względny spokój.

W tej chwili piłkarze LKS-u Krzyżanowice przebywają na urlopach, pierwszy trening po Nowym Roku trener Dariusz Pawlusiński zaplanował 15 stycznia. W okresie przygotowawczym jego zespół rozegra siedem meczów kontrolnych.

Oto harmonogram sparingów:

  • 29 stycznia – Włókniarz Kietrz
  • 5 lutego – Naprzód Syrynia (w Nieboczowach)
  • 12 lutego – MKS Markowice
  • 19 lutego – ROW 1964 Rybnik
  • 23 lutego – Czarni Gorzyce
  • 26 lutego – MRKS Czechowice-Dziedzice
  • 5 marca – Unia Książenice.

Na zdjęciu: Trener LKS-u Krzyżanowice Dariusz Pawlusiński cały czas poszukuje kandydatów do gry w swoim zespole.

Fot. Rafał Rusek/PressFocus