Zobacz
Do góry

Marcin Lijewski: Liczy się to, jak skończymy w maju

Cztery pytania do Marcina Lijewskiego, trenera NMC Górnika Zabrze.

Czy zespół jest już gotowy na ligę? Zaskoczycie rywali?
Marcin LIJEWSKI: Myślę, że któregokolwiek trenera zapytać, każdy powie, że żaden zespół jeszcze nie jest w pełni gotowy. Myślę, że dopiero po trzech, czterech kolejkach będzie można powiedzieć więcej, jak wyglądają poszczególne drużyny. Jak pokazuje sezon, liczą się nie ci, którzy we wrześniu ostro zaczynają, lecz ci, którzy w maju mocno kończą. Jestem pewien, że po tych kilku dniach wolnego nogi zawodników będą lżejsze, głowa też będzie inaczej funkcjonowała i na inaugurację ligi będziemy wyglądać zdecydowanie lepiej niż w sobotę.

 

Skąd tak duża dysproporcja w wynikach sparingów z Pogonią? W piątek wygraliście 15 bramkami, a w sobotę ledwie trzema…
Marcin LIJEWSKI:  W piątek różnicę w 10 minut zrobił Galia, który wybronił sporo piłek, z tego poszły kontry i mecz był spokojny. W sobotę Martina oszczędzałem, bo w wieku 40 lat czas płynie szybciej i organizm musi się zregenerować. Ale za nim stoi 20 lat gry na najwyższym poziomie, taki bramkarz to skarb. W sobotę tej stabilizacji już nie było. Jakub Skrzyniarz to dobry golkiper, ale nie trenował przez tydzień, bo naciągnął mięsień krawiecki i to w jego grze było widać, jego współpraca z obroną nie jest jeszcze dopracowana. Poza tym sparingów nie gra się, by wygrać, lecz żeby przećwiczyć różne warianty i ustawienia. Nie jestem na przykład zadowolony z naszej obrony 5-1; ona miała być konikiem, który zaskoczy przeciwnika, a straciliśmy przy niej za dużo bramek. To materiał do poprawy.

 

Jest pan zadowolony z tego, co zrobiliście w okresie przygotowawczym?
Marcin LIJEWSKI:  Jestem, ale oczywiście nie zdążyliśmy zrobić tyle, ile chciałbym. Było sporo nowych rzeczy, a są jeszcze inne, których w ogóle nie liznąłem. Ale widziałem już po zawodnikach, że nie mogę ich tą wiedzą przytłoczyć. Trzeba wprowadzać stopniowo, nie od razu Rzym zbudowano. Jesteśmy bardzo zmęczeni po ciężkiej pracy. Nikt nie lubi okresu przygotowawczego i cieszę się, że mamy go już za sobą.

 

Ma pan grupę pięciu graczy niezdolnych do gry. Ktoś was jeszcze wzmocni?
Marcin LIJEWSKI:  Zostajemy w tym składzie, ale z utęsknieniem czekam na powrót Rafał Glińskiego i Aleksa Tatarincewa. Rosjanin przy swoich warunkach (mierzy 208 cm – przyp. red.) i możliwościach podnosi jakość zespołu. Mam nadzieję, że lekarze spojrzą na niego bardziej przychylnym okiem i pozwolą mu na uprawianie sportu. Ale jego powrót do formy i tak może trochę potrwać.

 

Zobacz jeszcze: Patryk Gluch na diagnozę czeka jak na wyrok.

Dramat „taksówkarza”. Znowu nie może grać

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze