Mazurek, a potem koncert Górnika

 

To ósma wygrana NMC Górnika w 10 meczach sezonu. Dzięki niej siódemka Marcina Lijewskiego awansowała na 3. miejsce w tabeli PGNiG Superligi.

Mecz miał oprawę niepodległościową – przed jego rozpoczęciem odśpiewano Mazurek Dąbrowskiego, a niemal całe boisko spowiła biało-czerwona flaga o wymiarach 19 na 30 metrów.

Sportowo lepiej w spotkanie weszli goście, a zwłaszcza skuteczny z 9 metrów Bartosz Kowalczyk. Puławianie po kwadransie prowadzili 8:5, a bezradnego tym razem w bramce Górnika Martina Galię zastąpił Jakub Skrzyniarz. I to był dobry dzień nowego golkipera zabrzan.

Gospodarze szybko odrobili straty, a piłka wręcz szukała na boisku Jana Czuwary, który nie marnował okazji. Po trafieniu Marka Daćki w 30 minucie Górnik prowadził już 17:11, ale ten, kto myślał, że jest już „po meczu”, był w błędzie. Zaraz po przerwie cztery razy gospodarzy w ataku zatrzymał w bramce Walentin Koszowy i goście szybko złapali kontakt (17:16). Marcin Lijewski musiał wziąć czas.

Ale to było wszystko, na co było Azoty w niedzielne popołudnie stać. Zabrzanie w obronie wrócili do gry z drugiego kwadransa i zaczęli odbudowywać przewagę, wymuszając straty na rywalach. Pod bramką rywala „szaleli” Bartłomiej Tomczak, Iso Sluijters i Daćko, a swoje z drugiej strony między słupkami dokładał Skrzyniarz.

Końcówka należała do Krzysztofa Łyżwy – jeszcze do niedawna rozgrywający gości miał wielką radochę, śrubując wynik na 31:21.

W ostatnich minutach ekipa z Puław tylko nieco zniwelowała rozmiary nadspodziewanie wysokiej porażki w potyczce kandydatów do podium ligi.

 

NMC Górnik Zabrze – Azoty Puławy 32:25 (17:12)

GÓRNIK: Galia, Skrzyniarz – Bondzior 1, Daćko 6, Bis 1, Tomczak 6/2, Sićko 2, Łyżwa 3, Sluijters 6, Czuwara 4, Pawelec, Buszkow 1, Tatarincew, Gogola, Kondratiuk 2. Kary: 10 min. Trener Marcin LIJEWSKI.

AZOTY: Bogdanow, Koszowy – Skwierawski, Łangowski 3, Przybylski 1, Adamczuk 1, Szyba 4, Rogulski 2, Moryń, Kowalczyk 3, Dawydzik 3, Seroka 3, Jarosiewicz 5/1. Kary: 8 min. Trener Michał SKÓRSKI.

Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Pretzlaf (Rzeszów).

Komentarze