ME siatkarek. Półfinał nie dla Polek!

Polki bez szans w ćwierćfinale. Nie zdołały zatrzymać Ebrar Karakurt i pożegnały się z turniejem.


Turczynki są prawdziwym przekleństwem biało-czerwonych. Dwa lata temu w Ankarze w półfinale zakończyły ich przygodę z mistrzostwami Europy, wygrywając 3;1. Jeszcze bardziej bolesna porażka miała miejsce w styczniu 2020 roku. W holenderskim Apeldoorn w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich Polki także w półfinale przegrały 2:3, choć miała kilka piłek meczowych.

Niestety czarna seria została podtrzymana. W Płowdiw zdecydowanymi faworytkami były siatkarki znad Bosforu, ale nasza drużyna upatrywała szansy na sprawienia niespodzianki w ich kłopotach kadrowych. Pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa miała jedna z liderek, Meryem Boz, i wróciła już do domu.

Jacek Nawrocki, trener naszego zespołu, w wyjściowym składzie na przyjęciu postawił na Martynę Czyrniańską. To był ryzykowny ruch, bo zawodniczka ta ma zaledwie 17 lat i debiutuje w kadrze. Początkowo jednak, jak zresztą jej koleżanki, radziła sobie więcej niż przyzwoicie. Trzymała przyjęcie, a w ataku udało jej się skończyć kilka piłek. Przede wszystkim jednak skuteczna była Magdalena Stysiak, która nie bała się bloku rywalek. Grała pewnie. Polki prowadziły już 14:11. I wtedy ich dobra passa się zakończyła.

Popis Turczynek zaczęła Ebrar Karakurt. Atakująca popisała się kilkoma mocnymi zagrywkami, co ewidentnie dodało jej wigoru. Od tego momentu w ataku praktycznie się nie myliła. Jej potężne zbicia wywoływały aplauz na trybunach i rezygnację w szeregach Polek. Dysponowała taką siłą, że z łatwością przełamywała ręce naszych blokujących. Do tego była piekielnie precyzyjna. Znajdowała też nawet najmniejszą przestrzeń między blokującymi, posyłając w to miejsce piłkę. Jeśli sama się nie pomyliła, praktycznie nie było szans na jej powstrzymanie. I miała wsparcie w koleżankach.

Na lewym skrzydle brylowała Hande Baladin, a na środku siatki Eda Erdem Dundar oraz Zehra Gunes. Po atakach z krótkiej tych dwóch ostatnich ręce same składały się do oklasków.

Nasze zawodniczki były bezradne. Z rezygnacją patrzyły na popisy rywalek. Nawrocki próbował różnych ustawień, na przerwach apelował do swoich podopiecznych o przebudzenie się, podjęcie walki, ale jego poczynania nie działały. Turczynki grały jak w transie. Polki statystowały.

Trochę walki było jedynie w trzeciej odsłonie. Cały czas inicjatywa była jednak po stronie Turczynek. Nasze zawodniczki walczyły dzielnie. W końcówce, po jednym z nielicznych bloków na Karakurt, przegrywały zaledwie 23:24 i zmusiły Giovannniego Guidettiego, trenera Turcji, do poproszenia o przerwę. W kolejnej akcji mecz został zakończony. Karakurt drugi raz się nie pomyliła i efektownym zbiciem zapewniła awans swojej drużynie do strefy medalowej.


Turcja – Polska 3:0 (25:18, 25:14, 25:23)

TURCJA: Ozsay (1), Baladin (11), Gunes (9), Karakurt (20), Senoglu (10), Erdem Dundar (12), Akoz (libero) oraz Aykac (1). Trener Giovanni GUIDETTI.

POLSKA: Wenerska, Górecka (1), Alagierska (6), Stysiak (14), Czyrniańska (3), Efimienko-Młotkowska (9), Jagła (libero) oraz Stenzel (libero), Nowicka, Grajber (2), Smarzek (1), Łukasik. Trener Jacek NAWROCKI.

Sędziowali: Aleksandar Winaliew (Bułgaria), Aleksander Sikanjic (Liechtenstein). Widzów 2300.

Przebieg meczu

  • I: 9:10, 14:15, 16:20, 18:25.
  • II: 4:10, 7:15, 10:20, 14:25.
  • III: 8:10, 13:15, 17:20, 23:25.

Bohaterka – Ebrar KARAKURT.

Pozostałe wyniki

Wynik z poniedziałku

Rosja – Białoruś 3:1 (25, 20, -19, 23)

1/4 finału

Szwecja – Holandia 0:3 (-25, -16, -19)


Na zdjęciu: Turczynki w zasadzie rozbiły nasz zespół…

Fot. PressFocus