ME U-21. Polacy mogą być dumni

Sebastian Szymański, ofensywny pomocnik reprezentacji Polski, po środowym meczu z Włochami był bardzo poobijany. Stał się m.in. ofiarą bandyckiego faulu Nicolo Zaniolo i wydaje się, że spora pobłażliwość bardzo dobrze prowadzącego te zawody sędziego Aleksieja Kułbakowa spowodowała, że włoski piłkarz nie wyleciał z boiska. Gracz Romy potraktował naszego zawodnika nakładką. I, co gorsza, istniała możliwość, że gracza Legii Warszawa, który w kolejnym sezonie będzie bronił barw Dynama Moskwa, zabraknie w spotkaniu z Hiszpanią. Wczorajsze informacje, które popołudniu napłynęły ze sztabu szkoleniowego naszej ekipy, powodują jednak, że jest lepiej, aniżeli wcześniej sądzono.

Gumny też do gry

Wczoraj „Biało-czerwoni” trenowali w komplecie. Szymański normalnie pracował z zespołem. Podobnie zresztą, jak Robert Gumny. Przypomnijmy, że piłkarz poznańskiego Lecha był pierwszym wyborem trenera Czesława Michniewicza na pozycję prawego obrońcy. Tymczasem już po przylocie do Włoch dopadły go problemy żołądkowe i z tego powodu nie zagrał w inauguracyjnym meczu z Belgią. Na szczęście z zatruciem nasz piłkarz szybko sobie poradził i mógł wystąpić już z Włochami. Selekcjoner postawił jednak na Karola Filę, który w obu zresztą spotkaniach spisał się zupełnie przyzwoicie. Pytanie zatem nasuwa się jedno. Czy opiekun naszego zespołu wróci do Gumnego, czy też zostanie przy rozwiązaniu z dwóch pierwszych spotkań? To trudno przewidzieć i konkrety poznamy pewnie kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem meczu z Hiszpanami, którego areną, ponownie w przypadku naszej drużyny, będzie stadion w Bolonii.

Nasz dzisiejszy rywal był zachwycony faktem, że Polska pokonała w środę Włochów, bo dzięki temu Hiszpanie pozostali w grze o półfinał. W tamtejszych mediach padły nawet podziękowania dla naszej drużyny. Jednocześnie opisujący poczynania młodej „La furii rojy” są przekonani, że w tej sytuacji ich zespół powinien awansować do półfinału. Aby tak się stało podopieczni trenera Luisa De La Furntego muszą wysoko, bo co najmniej trzema bramkami, wygrać z naszym zespołem. Może to dobrze, że na chwilę obecną są pewni siebie, bo tak samo do meczu z „Biało-czerwonymi” podchodzili zarówno Belgowie, jak i Włosi. A wiadomo, jak to się wszystko skończyło.

Mają coś do udowodnienia

Cokolwiek wydarzy się dziś na włoskiej ziemi, to pewne jest jedno. Drużyna Czesława Michniewicza, świadoma swojej klasy i grająca bez najmniejszych kompleksów, już zdobyła serca kibiców. – Myślę, że Polacy mogą być z nas dumni – powiedział po starciu przeciwko Włochom, [Mateusz Wieteska], środkowy obrońca naszego zespołu i trudno jest się z nim nie zgodzić. – Przed mistrzostwami nikt w nas nie wierzył. Chyba każdy myślał, że zakończymy ten turniej z zerowym dorobkiem punktowym. A tu proszę! Wygraliśmy dwa mecze i jesteśmy liderami w grupie i to już pokazuje, że stać nas na wiele. My jednak wiedzieliśmy w to, że możemy namieszać i sprawić niespodziankę i to się właśnie dzieje. Teraz nie możemy tego stracić, o co wcześniej tak zaciekle walczyliśmy. Mamy jeszcze coś do udowodnienia i zamierzamy pokazać, że reprezentacja Polski może wygrać z każdym – to raz jeszcze obrońca warszawskiej Legii.

Mecz z Hiszpanią jest spotkaniem o wszystko. Tym, dzięki czemu drużyna Czesława Michniewicza może przejść do historii. Do tej pory tylko raz nasza reprezentacja młodzieżowa, jeszcze w czasach turniejów nieoficjalnych, sięgnęła po medal młodzieżowych mistrzostw Europy. Jeżeli dziś „Biało-czerwonym” uda się awansować do najlepszej czwórki, to medal będzie pewny, bo w turnieju tym nie rozgrywa się spotkania o trzecie miejsce. Niech więc tak się stanie. Rywal jest trudny, ale czego ma się bać zespół, który wygrał z jeszcze – przynajmniej w teorii – mocniejszą drużyną?

 

Sobota, 22 czerwca, godz. 21.00

Hiszpania – Polska

Sędziuje Bobby Madden (Szkocja).

Przypuszczalne składy

HISZPANIA

Sivera

Aguirregabiria   Vallejo   Mere   Junior

Soler   Ceballos   Merino   Oyarzabal

Olmo

Mayoral


Kownacki

Szymański   Dziczek   Żurkowski   Jagiełło

Bielik

Pestka   Bochniewicz   Wieteska   Fila

Grabara

POLSKA

 

Na zdjęciu: Ci panowie już dwa razy udowodnili, że nie ma się czego bać. I, że mogą wygrywać z każdym.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze