Zobacz
Do góry

Kosmiczny konkurs pchnięcia kulą

Ozdobą jubileuszowej, dziesiątej edycji LOTTO Memoriału Kamili Skolimowskiej był rekord Europy U23 w pchnięciu kulą, który znakomitym wynikiem 22.25 ustanowił Konrad Bukowiecki. Zawody na Stadionie Śląskim obserwowało dokładnie 24 754 widzów.

Podczas rozpoczynającej Memoriał prezentacji zawodników Konrad Bukowiecki wystraszył się nieco efektów pirotechnicznych, ale zdecydowanie nie wybiło go to z bojowego nastawienia. Będący w wybornej formie Polak już w pierwszej kolejce uzyskał znakomite 22,04, bijąc własny rekord Europy do lat 23 i rekord mityngu (22,01 Czecha Tomasa Stanka z 2017 roku). Po chwili wynik ten wyśrubował posyłając kulę na 22,25! To tylko 7 cm mniej od tegorocznego rekordu Polski Michała Haratyka.

– Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Jestem przekonany, że do tego wyniku jestem w stanie jeszcze coś dołożyć. Wielkie podziękowania dla mojego taty i trenera jednocześnie, który potrafił przygotować przygotować taką dyspozycję – podkreślił wicemistrz Europy.

Drugi w konkursie z wynikiem 21,90 był aktualny mistrz świata Nowozelandczyk Tom Walsh, który zaledwie o 2 cm pokonał mistrza Starego Kontynentu, Haratyka.

 

Aplauz dla Swobody

Zawody były swego rodzaju pożegnaniem czołowych polskich lekkoatletów przed wylotem na mistrzostwa świata w Dausze, które rozpoczynają się 27 września. Miały ich też utwierdzić w rosnącej formie przed najważniejszą imprezą sezonu, nie wszystkim jedna się to udało. Robert Skolimowski, ojciec patronki Memoriału, apelował o brawa dla zawodników. – Dla owacji warto bić rekordy, a oni się o to starają. Macie państwo okazję z nadziejami pożegnać naszych sportowców przed wyjazdem na mistrzostwa do Kataru – zachęcał.

Wielki aplauz towarzyszył zwycięskiemu biegowi Ewy Swobody. Polka mocno ruszyła ze startu i finiszowała z czasem 11,29. Dodatkowego smaku dodaje fakt, że sprinterka z Żor wygrała konkurencję poświęconą 100-leciu Powstań Śląskich.

– To był luźny, fajny bieg, ale było już trochę zimno na stadionie, więc to na pewno miało wpływ na wynik. Myślę, że złamanie magicznej granicy 11 sekund jest do zrobienia w 2020 roku, bo ten sezon już jest za długi – jestem na pełnych obrotach od początku maja. Ale trzeba tak się zorganizować, żeby znaleźć czas i na odpoczynek, i na trening – powiedziała Swoboda.

Najszybszym sprinterem Memoriału okazał się Isiah Young. Amerykanin nie dał szans rywalom, choć jego czas 10,22 nie zachwycił.

 

Rewanż Allyson Felix

Bieg na 400 m wygrała wracająca do sportu po urodzeniu córki  9-krotna medalistka olimpijska Allyson Felix, wyprzedzając Justynę Święty-Ersetic. Rok wcześniej, podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego, na tej samej bieżni lepsza była Polka, w sobotę legendarna Amerykanka się jej zrewanżowała. Raciborzanka walczyła do ostatnich metrów i zabrakło niewiele. Uzyskała 51,54, Felix 51,47.

– Ten start był mi bardzo potrzebny, bo po ostatnich zawodach w Mińsku byłam załamana. Teraz wiem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a trener Aleksander Matusiński zapewnia mnie, że jestem w lepszej dyspozycji niż przed rokiem  – przyznała polska dwukrotna mistrzyni Europy z Berlina.

Rywali na 400 m zdeklasował Steven Gardiner. Bahamczyk uzyskał 44,14. Najlepszy z Polaków był czwarty na mecie Rafał Omelko (46,28).

 

Takich rzeczy się nie robi!

W biegu na 1000 m przepychankę na dystansie Adama Kszczota i Michała Rozmysa wykorzystał Marcin Lewandowski. Na wyjściu na ostatnią prostą „Lewy” wyprzedził wybitych z rytmu rywali i finiszował z czasem 2.21,01. Kszczot, mistrz Europy na 800 m, za metą wymownie patrząc Rozmysowi prosto w oczy pukał się w czoło, a za metą wciąż nie ukrywał irytacji.

– Nie pierwszy raz się zdarzyło, że kolega z grupy zabiega drogę. I to w takim momencie – dwa tygodnie przed mistrzostwami świata. Takich rzeczy po prostu się nie robi – kręcił głową wicemistrz globu z Londynu (2017).

Amerykanka Shannon Osika wygrała bieg na 1500 m z rekordem życiowym 4.01,80. Problemy zdrowotne nie pozwoliły na osiągnięcie dobrego wyniku Sofii Ennaoui, która przyznała na Stadionie Śląskim, że opuści start w jesiennych mistrzostwach świata.

W biegu na 100 metrów przez płotki zwyciężyła Włoszka Luminosa Bogliolio osiągając czas 12,84. Po nieco słabszym początku na dystansie stratę odrabiała Karolina Kołeczek, finiszująca jako druga z czasem 12,94. Polka odniosła kolejne cenne zwycięstwo nad mistrzynią Europy Elvirą Hierman.

– Bardzo lubię tutaj startować. Stadion jest piękny, bieżnia szybka, a kibice dopisują i pomagają w uzyskiwaniu dobrych wyników. Teraz przede mną ostatnie treningi i start w mistrzostwach świata – powiedziała najlepsza obecnie polska płotkarka.

 

Lićwinko odpuściła

Pod nieobecność Kamili Lićwinko (lekki uraz) najlepszą Polką w konkursie skoku wzwyż była Paulina Borys (1,80). Wygrała najlepsza obecnie na świecie specjalistka od tej konkurencji Marija Łasickiene. Na Stadionie Śląskim zaliczyła 1,94.

Pierwsze skrzypce w konkursie tyczkarzy grali Piotr Lisek oraz Paweł Wojciechowski. Lisek spokojnie szedł przez zawody zaliczając bez problemu 5,42, 5,62, 5.72 oraz 5,82. Pokonanie tej ostatniej wysokości dało mu zwycięstwo. Dużo przekładanych prób i zaliczanie wysokości w ostatnich skokach – taki był natomiast konkurs w wykonaniu Wojciechowskiego, który ostatecznie był drugi z 5,72.

– Rekord mityngu był dzisiaj w zasięgu, ale skacząc ponad 5,80 zawsze jestem zadowolony z konkursu. Rozbieg był ustawiony blisko publiczności i czuć było tę bliskość. 5,72 to już jest światowa wysokość, tylko Polacy nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ przyzwyczailiśmy rodaków do tak wysokich lotów – żartował Lisek.

Rekord sezonu wyrównała mistrzyni Europy w pchnięciu kulą Paulina Guba. Wynik 18,65 pozwolił jej zająć drugie miejsce, wygrała Amerykanka Chase Ealey (19,06).

– Cieszę się, że udało się pchnąć 18 i pół metra w pierwszej próbie, bo to dobry prognostyk na eliminacje mistrzostw świata, dopiero potem można myśleć o czymś więcej – powiedziała mistrzyni Europy.

 

Nocna podróż Marii

W ostatniej kolejce legitymującej się wynikiem 60,15 Marii Andrejczyk prowadzenie odebrała Japonka Haruka Kitaguchi posyłając oszczep na 60,47. – Czuję przede wszystkim zmęczenie, bo w piątek o 18.30 miałam obronę pracy licencjackiej i do Chorzowa przyjechałam o trzeciej nad ranem. Mimo wszystko 60 metrów, czyli granicę przyzwoitości, udało się osiągnąć – zauważyła czwarta oszczepniczka igrzysk w Rio de Janeiro.

Nie miał konkurencji Marcin Krukowski. Mistrz i rekordzista Polski popisał się na Stadionie Śląskim próbą na 82,81.

– Jestem w ciężkim treningu, więc taki wynik nie jest zły. Miałem też spalony rzut pod 85 metrów. Przed mistrzostwami świata jestem pozytywnie nastawiony – zadeklarował triumfator konkursu oszczepników.

Na wysokim poziomie stała rywalizacja dyskoboli. Niespodziankę sprawił Rumun Alin Alexandru Firfirica, których machnął 67,32 i poprawiając rekord życiowy pokonał tuzów konkurencji, z polskim wicemistrzem olimpijskim Piotrem Małachowskim na czele (65,71).

Wzrost formy przed MŚ zasygnalizowała Malwina Kopron. Brązowa medalistka globalnego czempionatu z 2017 roku popisała się próbą na 75,23. To jej najlepszy wynik w sezonie i trzeci w karierze. W pokonanym polu pozostawiła w sobotni wieczór Joannę Fiodorow, która rzuciła 72,13. – Cieszy mnie ten wynik, bo nareszcie się kręci. Do mistrzostw świata jest jeszcze chwila i jestem dobrej myśli – podsumowała swój występ.

 

Fajdek usypia czujność

Po konkursie rzut młotem panów zadowolenia nie krył Wojciech Nowicki. Wygrał, rzucając w ostatniej próbie 79,55 i zakończył zwycięską serię od 2014 roku w Memoriale Pawła Fajdka (79,33).

– Nie mogę być zadowolony, skoro nie wygrałem zawodów. Ale dobrze – uśpię trochę czujność Wojtka i w Katarze powinno być dobrze – powiedział trzykrotny mistrz świata.

– Wreszcie jest tak, jak trzeba. Wiadomo, że najważniejszy będzie start za dwa tygodnie w Katarze, ale wracamy na dobrą drogę. Szczyt formy ma przyjść na mistrzostwach – mówił zwycięzca.

Podczas imprezy wystartowały też dzieci i niepełnosprawni, mocno dopingowani przez widownię.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Piast Gliwice. Wygrywanie, a posiadanie

    Piast i Górnik zajmują dwa ostatnie miejsca w Ekstraklasie pod względem średniego posiadania piłki w trakcie meczu. Gliwiczanom nie przeszkadza to...

    KRIS16 października 2019
  • Raków Częstochowa. Szumski przed szansą

    Nie wiadomo, ile potrwa przerwa w grze Michała Gliwy. Absencję podstawowego bramkarza Rakowa Częstochowa może wykorzystać Jakub Szumski.

    Piotr Tomalski16 października 2019
  • Ile znaczy bramkarz

    Pewne trzy punkty NMC Górnika i Gwardii Opole w 8. kolejce. PGNiG Superliga daje czas reprezentacji.

    Tomasz Mucha16 października 2019
  • Bez Brezicia i punktów

    Ten, kto myślał, że „Niebieskie” będą w stanie uzyskać korzystny wynik z wiceliderem, już po pierwszej połowie mógł spuścić głowę.

    Marek Hajkowski16 października 2019
  • Silny argument. Zespół coraz lepszy. Najpierw rekord

    W czwartkowym numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    maw16 października 2019
  • A może tak… grajcie na Śląskim!

    Sporo kontrowersji wokół stanu murawy na PGE Narodowym. Ekspert Dariusz Kozielski nie ma wątpliwości, że w Warszawie na takim boisku nie...

    Michał Zichlarz16 października 2019
  • Pniówek 74 Pawłowice. Kłopot dla działaczy

    Pniówek 74 Pawłowice nie ma ambicji awansu do drugiej ligi, ale nie zamierza oddać pozycji lidera bez walki.

    Bogdan Nather16 października 2019
  • GKS Tychy. Patrzeć do góry

    Czas na leczenie ran - dosłownie i w przenośni - w szatni GKS-u Tychy dobiega końca.

    Jerzy Dusik16 października 2019
  • Komentarz „Sportu”. Wprawieni w bezRuch

    – Skandal! – krzyczał Szymon Michałek, były kandydat na prezesa Ruchu, po zakończeniu oficjalnej części wczorajszej konferencji w chorzowskim Urzędzie Miasta....

    Maciej Grygierczyk16 października 2019
Sport to regionalny dziennik sportowy wydawany w Katowicach, który istnieje na rynku nieprzerwanie od 1945 roku. Od sierpnia 2017 roku wydawcą dziennika jest WHIZZ S.A. Dziennikarze Sportu są obecni na najważniejszych światowych i ogólnopolskich imprezach sportowych. Na jego łamach bardziej szczegółowo niż gazety ogólnopolskie przedstawia lokalne zespoły i relacje z zawodów odbywających się w regionach, w których ukazuje się gazeta w postaci papierowej (w województwach: śląskim, opolskim, dolnośląskim, małopolskim).

Copyright © 2019 WHIZZ S.A. / Sportdziennik.com