Michał Probierz: Nie zaglądam do kronik i nie rozczulam się nad pożółkłymi zdjęciami

Statystycy wyliczyli, że Cracovia ostatni raz liderem ekstraklasy była w 1948 roku. Trener „Pasów” Michał Probierz nie widzi w tym problemu, że jego zespół w spotkaniu z Górnikiem Zabrze „tylko” zremisował i na reprezentacyjną przerwę udał się jak wicelider, ze stratą 1 punktu do Pogoni Szczecin. Wręcz przeciwnie.

Tylko my deklarujemy

Szkoleniowiec krakowian najpierw dał swoim podopiecznym 3 dni wolnego na złapanie oddechu, a następnie spokojnie wrócił do kontynuowania swojej pracy.

– Naszym celem jest mistrzostwo Polski – przypomina Michał Probierz. – Złożyłem taką deklarację przed inauguracją sezonu i dziwię się, że nikt inny nie mówi o tym, że walczy o tytuł. Nie wiem, czy pozostali trenerzy boją się powiedzieć tego głośno, czy nie wierzą w swoje zespoły. Przecież przystępując do rozgrywek, tak naprawdę można mieć dwa cele – mistrzostwo albo utrzymanie. My budowaliśmy zespół na walkę o najwyższe miejsca i tego się trzymamy, a to że od 1948 roku Cracovia nie była liderem i nadal nim nie jest, niczego nie zmienia. Jeszcze nikt po 11 kolejkach nie został obwołany mistrzem. Dlatego mnie tak naprawdę interesuje miejsce mojej drużyny po ostatniej kolejce i z tą myślą pracujemy.

Nie grali sparingu

Cracovia w trakcie przerwy w ligowych rozgrywkach nie rozegrała jednak meczu sparingowego.

– Mamy w drużynie kilku zawodników, którzy potrzebują czasu na wyleczenie urazów. Nie wspomnę już o tych, którzy wypadli z gry do końca rundy – dodaje trener Cracovii, Michał Probierz. – Dlatego nie zaplanowałem na ten okres reprezentacyjnej przerwy meczu sparingowego. Co nie znaczy, że nasi zawodnicy nie grali. Ci którzy potrzebowali podtrzymania rytmu meczowego, albo mieli za zadanie pokazać w jakiej są formie, rozegrali spotkanie w IV-ligowych rezerwach.

Dytatiev, Jablonsky, Siplak, Vestenicky, Piszczek, Dimun, Helik, Ferraresso czy Hrosso wykonali więc swój obowiązek. Na tym szczeblu Cracovia jest liderem. Vestenicky w wygranym 3:1 meczu strzelił 2 gole i to jest także zysk tego wolnego weekendu, na którego końcówkę zaplanowałem sobie wyjazd do Warszawy na mecz Polaków z Macedonią Północną. A po powrocie ze stolicy rozpocznie się już myślenie o najbliższym ligowym spotkaniu, czyli wyjeździe do Jagiellonii.

Michał Probierz to… historia Białegostoku

Dla Michała Probierz Jagiellonia to coś więcej niż najbliższy rywal. Jako początkujący szkoleniowiec w 2010 roku zdobył z nią Puchar Polski i Superpuchar. Za drugim podejściem doprowadził białostocki zespół do wicemistrzostwa kraju w 2017 roku i przeszedł do Cracovii. Jeżeli dodamy do tego, że uhonorowany został mianem trenera 90-lecia klubu, to bez sentymentów się nie obejdzie.

– Zawsze miło będę wspominał Białystok, Jagiellonię i ludzi, z którymi pracowałem prowadząc zespół po moje największe, jak do tej pory, trenerskie sukcesy – wyjaśnia Probierz.

– Ale ja nie jestem człowiekiem, który zagląda do kronik i rozczula się nad pożółkłymi zdjęciami. Z największą radością spotkam się ze znajomymi i tak samo jako oni będą myśleli o zwycięstwie swojej drużyny. Ja będę robił wszystko co się da, żeby Cracovia wróciła do domu z jak najlepszym wynikiem. O tym, że potrafimy grać z drużynami z klubów, w których wcześniej pracowałem, pokazaliśmy podczas derbów. Na razie dwa razy wracałem z Białegostoku do Krakowa na tarczy, bo przegraliśmy tam 0:1 i 1:3. Ale w tym sezonie lubimy się przełamywać i mam nadzieję, że będą to mógł powiedzieć także po 12. kolejce.

Komentarze