Miedź Legnica. Jeden gol wystarczył

GKS Katowice wrócił z Legnicy z pustymi rękami, chociaż lider nie zagrał oszałamiająco.


Przed sobotnim meczem z GieKSą trener „Miedzianki” Wojciech Łobodziński stwierdził, że ma prawdziwe kłopoty bogactwa przy ustalaniu podstawowej jedenastki. – Mam ból głowy nie tylko z doborem piłkarzy do wyjściowego składu, ale całej meczowej dwudziestki – zarzekał się „Łobo”. W porównaniu do zwycięskiego meczu z Odrą Opole nie zrobił jednak żadnej roszady w podstawowym składzie, desygnując do gry – w myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia – tych samych zawodników, którzy przed tygodniem „rozjechali” Odrę.

Trener katowiczan Rafał Górak też nie „mieszał” w składzie i w podstawowej jedenastce, w porównaniu do meczu z Resovią, dokonał tylko jednej zmiany. Miejsce Krystiana Sanockiego zajął Arkadiusz Woźniak.

Pierwsi okazję do zdobycia mieli gospodarze, ale po strzale Maxime’a Domingueza (13 min) z 16 metrów kapitalną interwencją popisał się bramkarz GieKSy,Dawid Kudła. Niewiele brakowało, by 3 minuty później to goście objęli prowadzenie. Arkadiusz Woźniak dośrodkował z lewej strony, a Filip Szymczak efektowną przewrotką trafił piłką w słupek! Dobitkę obronił bramkarz Miedzi, Paweł Lenarcik.

W 35 minucie sędzia Łukasz Szczech podyktował rzut karny dla legniczan, uznając, że Dominguez był popychany w polu karnym gości. Po weryfikacji VAR arbiter zmienił decyzję, bo wcześniej faulowany był piłkarz GKS-u Katowice. Kibice w końcu doczekali się gola – w 38 minucie Krzysztof Drzazga zagrał w środek dośrodkowaną z rzutu wolnego piłkę, a Patryk Makuch szczupakiem skierował ją do siatki. Niewiele brakowało, by w 41 minucie Miedź podwoiła zaliczkę, ale po podaniu Makucha Dominguez strzelił nad poprzeczką…

Po przerwie podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego robili wszystko, by strzelić drugiego gola i „zamknąć” mecz. Nie potrafili jednak wypracować sobie klarownych sytuacji do strzelenia bramki – Marcin Garuch (56 min) uderzył z dystansu nad bramką, a najbardziej aktywny tego dnia w zespole Miedzi Makuch w 75 minucie również chybił celu, strzelając z prawej strony pola karnego. Cztery minuty później – po dośrodkowaniu Juricha Caroliny – Makuch oddał groźny strzał głową, ale Kudła zażegnał niebezpieczeństwo, instynktownie odbijając piłkę jedną ręką.

Skromne zwycięstwo z beniaminkiem z Katowic pozwoliło „Miedziance” utrzymać fotel lidera.


Miedź Legnica – GKS Katowice 1:0 (1:0)

1:0 – Makuch, 38 min (głową).

MIEDŹ: Lenarcik – Mijuszković, Matuszek, Aurtenetxe – Garuch, Dominguez, Lehaire (61. Tront), Carolina – Śliwa (82. Stróżyński), Makuch (82. Bednarski), Drzazga (70. Zapolnik). Trener Wojciech ŁOBODZIŃSKI.

KATOWICE: Kudła – Wojciechowski (71. Kozłowski), Jędrych, Janiszewski (46. Kołodziejski), Pavlas – Jaroszek (82. Repka), Figiel (82. Sanocki) – Woźniak, Błąd, Kościelniak – Szymczak (71. Samiec-Talar). Trener Rafał GÓRAK.

Sędziował Łukasz Szczech (Kobyłka). Widzów 2428. Żółte kartki: Śliwa (50. faul) – Kołodziejski (47. faul), Błąd (63. faul), Repka (84. faul).


Na zdjęciu: Napastnik Miedzi Patryk Makuch (w środku) zdobył jedynego gola w sobotnim meczu z GKS-em Katowice.

Fot. twitter.com/MiedzLegnica

Komentarze