Zobacz
Do góry

Miedziński nowym królem!

W niezłym stylu wrócił do Częstochowy Rune Holta, który w listopadzie zeszłego roku wybrał bardziej intratną ofertę i uciekł do Torunia.

Bohaterem „świętej wojny” toruńsko-częstochowskiej został jednak ten, który wtedy zmuszony był przenieść się w odwrotnym kierunku – Adrian Miedziński. To on poprowadził forBet Włókniarz do zwycięstwa mocno otwierającego drzwi do fazy play off.

Rune Holta – Norweg z polskim paszportem – był w zeszłym sezonie liderem Włókniarza. Żużlowcem ukochanym i uwielbianym. Okrzyknięto go nawet królem Częstochowy! Wszystko się jednak zmieniło, gdy w listopadzie zdecydował się przenieść do Grodu Kopernika.

– Złotówo ch.. ci na imię – takimi wyzwiskami i nieprawdopodobnymi gwizdami przywitali swego byłego idola kibice pod Jasną Górą. Weteran absolutnie się tym jednak nie przejął. Jechał początkowo wybornie. Nawet gdy zaspał na starcie w 11. biegu, to z dziecinną łatwością ograł Mateja Zagara i Tobiasza Musielaka.

Holta nie tylko imponował postawą na torze, ale również zachowaniem w parku maszyn. W końcu był z drużyną, doradzał, dopingował, sugerował jak się przełożyć. Dzięki temu skazywani przez niektórych ekspertów na sromotną porażkę torunianie, długo byli w stanie nawiązać z gospodarzami równorzędną walkę. – Staraliśmy się korzystać z doświadczenia Rune Holty. Wymienialiśmy się spostrzeżeniami na temat toru, właściwych ścieżek, dopasowania sprzętu – przyznał Niels Kristian Iversen.

Dzięki Holcie i równie szybkiemu Jasonowi Doyle’owi przyjezdni dociągnęli do biegów nominowanych ze stratą ledwie 6 punktów. Na dodatek otwarła się przed nimi niesamowita szansa, z której menedżer Jacek Frątczak błyskawicznie skorzystał. W dwóch ostatnich biegach mógł postawić na swoich największych asów i przechylić szalę spotkania na korzyść Get Well.

I gdy toruńscy kibice już zacierali ręce z radości, że Anioły odwrócą losy zawodów, na scenę wkroczył on – Adrian Miedziński. Wychowanek Apatora. Chłopak, który przez 16 sezonów wiernie i ofiarnie reprezentował barwy toruńskiego klubu, a po zakontraktowaniu Holty zdeterminowany do poszukania nowego pracodawcy.

W niedzielę to on był prawdziwym królem pod Jasną Górą. Najpierw jego dwa świetne starcia z Chrisem Holderem w 10. i 13. biegu pozwoliły gospodarzom wygrać te wyścigi podwójnie i zbudować 6 punktów przewagi przed biegami nominowanymi. Potem zaś w fenomenalny sposób dopełnił „słodkiej zemsty” na swym byłym klubie, ogrywając w 14. biegu zarówno mistrza świata – Jasona Doyle’a, jak i Rune Holtę, zapewniając tym samym gospodarzom meczowe zwycięstwo.

– To był dla mnie bardzo trudny mecz. U mnie tak to już jednak jest, że gdy są emocje, to potrafię wykrzesać z siebie dodatkowe pokłady energii. Chciałem zrobić wszystko, aby ten mecz nie musiał się rozstrzygać w ostatnim biegu – skomentował swój wyścig Miedziński.

ForBet Włókniarz Częstochowa – Get Well Toruń 49:41

FORBET WŁÓKNIARZ: Madsen 13 (2, 3, 2, 3, 3); Musielak 3+2 (1*, 1, 0, 1*); Lindgren 10+1 (3, 1*, 3, 2, 1); Miedziński 10+2 (1, 2, 2*, 2*, 3); Zagar 9 (3, 1, 3, 2, 0); Świdnicki 0 (0, 0, 0); Gruchalski 4 (2, 1, 1); Lyager ns. Trener: Marek Cieślak.
GET WELL: Doyle 15 (3, 3, 2, 3, 2, 2), Przedpełski 0 (0, 0, -, 0), Holta 12+1 (2, 3, 3, 3, 1*, 0), Iversen 3+1 (0, 2*, 1, 0, -), C. Holder 6 (2, 2, 1, 1), Kaczmarek 4 (3, 0, 1), Kopeć-Sobczyński 1 (1, 0, 0), J. Holder 0 (0). Menedżer: Jacek Frątczak.
Bieg po biegu: 3:3, 2:4 (5:7), 4:2 (9:9), 4:2 (13:11), 3:3 (16:14), 1:5 (17:19), 4:2 (21:21), 4:2 (25:23), 2:4 (27:27), 5:1 (32:28), 3:3 (35:31), 2:4 (37:35), 5:1 (42:36), 3:3 (45:39), 4:2 (49:41).
Sędziował: Paweł Słupski (Lublin). Widzów: 16500. Najlepszy czas: 65,69 s. – Fredrik Lindgren (3. bieg).

Komentarze