Mikkel Kirkeskov: Ten rok zapamiętam do końca życia

Trzy dni przed Bożym Narodzeniem rozegra pan najpewniej 41 spotkanie w 2019 roku, nie licząc zimowych i letnich sparingów. Czy odczuwa pan zmęczeniem wyczerpującym sezonem?
Mikkel KIRKESKOV:
– Nie. Nie jestem zmęczony. Powiem więcej, cieszę się, że to jeszcze nie koniec grania w tym roku. Może dziwnie to zabrzmi, ale jestem podekscytowany sobotnim meczem w Płocku!

?
Mikkel KIRKESKOV:
– Poważnie, taki już jestem, że uwielbiam grać mecze. Cieszę się, że grałem regularnie, niemal wszystkie mecze, które Piast rozgrywał. Uwielbiam w ten sposób dochodzić do formy. Gdy czujesz się ważnym ogniwem, czujesz się potrzebny i masz możliwość grać w lidze, w europejskich pucharach, to jesteś usatysfakcjonowany. A teraz na koniec roku jedziemy do Płocka, to ważny mecz w kontekście walki o grupę mistrzowską. Oni są mocni, my się przełamaliśmy w ostatnim spotkaniu i zapowiada się naprawdę zacięty mecz. Nie myślę jeszcze o świętach, wakacjach. Na to przyjdzie czas po meczu w Płocku.

To był dla pana najlepszy rok w karierze?
Mikkel KIRKESKOV:
– Zawsze sobie życzę, żeby kolejny rok był lepszy niż ten, który się kończy. To był jeden z najlepszych sezonów odkąd gram zawodowo w piłkę. Jako zespół, wiadomo, mistrzostwo kraju i to pierwsze w historii, ma swoją ogromną wartość i wagę. To był wyjątkowy czas. Wspomnienia końcówki poprzedniego sezonu, tej radości, emocji i zabawy zostaną w mojej pamięci do końca życia. Po to się gra w piłkę, żeby przezywać właśnie takie chwile i one zostają z tobą na zawsze. Pracuje się na to każdego dnia na treningu. Myślę, że kibice mają podobnie. W piłce obowiązuje zawsze zasada, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz, dlatego zawsze można robić postępy i się rozwijać. Tak też do tego podchodzę.

Jak będzie pan wspominał europejską przygodę Piasta, która nie trwała zbyt długo?
Mikkel KIRKESKOV:
– Puchary to zawsze coś ekstra, miły dodatek do zwykłej ligowej rzeczywistości. Próbowaliśmy swoich sił w eliminacjach Ligi Mistrzów, potem eliminacjach Ligi Europy. Nie poszło nam tak, jakbyśmy tego chcieli. Jest niedosyt, ale to była cenna okazja spotkać się z zagranicznymi drużynami. Dwumecz z BATE udowodnił wszystkim, że mamy jakość, mamy skład, który może powalczyć ze znanymi markami. Zabrakło doświadczenia, szczęścia, by ich przejść w el. LM. Żałuję też, że u siebie nie zdobyliśmy Superpucharu Polski. Gdy zdobywasz jedno trofeum, myślisz o kolejnym. Tak to już jest.

Tęskni pan za Joelem Valencia. Byliście parą kumpli, na obozach tworzyliście ten sam pokój. Brakuje go też drużynie?
Mikkel KIRKESKOV:
– Oczywiście, że za nim tęsknie, bo świetnie się dogadywaliśmy. Nie mam jednak do niego pretensji, że odszedł. Jestem szczęśliwy, że został doceniony i otrzymał ofertę z Anglii. Ma szanse spełniać swoje marzenia i trzymam za niego kciuki. Wiem, że może stać się ważnym ogniwem Brentford. Jeśli chodzi o Piasta, to oczywiście strata tak kreatywnego piłkarza zawsze jest odczuwalna, bo miał umiejętności, które sprawiały, że dawał nam coś ekstra. Nieprzypadkowo został wybrany najlepszym piłkarzem Ekstraklasy w poprzednim sezonie. Dołożył wiele akcji, goli i asyst do mistrzostwa Polski. Na pewno nie da się znaleźć jego następcy czy zastępcy w stosunku jeden do jednego. Jednak mamy kilku piłkarzy, którzy mogą nam dać coś innego w ofensywie. W przyszłości jego brak powinien być coraz mniej odczuwalny.

Został panu rok kontraktu w Piaście. Czy coś się dzieje w sprawie przedłużenia umowy z gliwickim klubem?
Mikkel KIRKESKOV:
– Nie, na razi nie. Uważam, że nie ma ciśnienia, ani potrzeby zbytniego pośpiechu. Jeśli w klubie zdecydują, że nadal mnie chcą, to oczywiście usiądziemy do stołu i porozmawiamy. Nie mam z tym problemu. Nie jestem typem człowieka, który za bardzo wybiega w przyszłość. Teraz myślę o meczu w Płocku, potem o wakacjach i o powrocie do treningów. Rok to dużo czasu w piłce.

Proszę zdradzić swoje świąteczno-wakacyjne plany?
Mikkel KIRKESKOV:
– Jadę do Szanghaju!

Dlaczego tam, to jakieś pana marzenie?
Mikkel KIRKESKOV:
– Nie, nie. Moja dziewczyna akurat tam prasuje i chcę z nią spędzić trochę czasu, a przy okazji zobaczyć i poznać nowe miejsce. Polecę tam na tydzień. Poza tym spędzę trochę czasu w domu, w Danii.

Mecze Mikkela w mijającym roku

Jesienią 2019 – 24 mecze, 2160 minut, 0 goli, 2 asysty

Wiosną 2019 – 17 meczów, 1530 minut, 2 gole, 0 asyst

Na zdjęciu: Dla Mikkela nie ma znaczenia, czy wiosna, czy jesień, czy zima. Duńczyk chce grać zawsze i wszędzie.

Komentarze