Minister obrony narodowej

Wrócił jako bohater. Pisano na jego cześć piosenki. Dziennikarze „France Football” umieścili go w gronie 10 największych odkryć turnieju. Nazwali piłkarza Legii „boskim łysolem” nawiązując do słynnego Fabiena Bartheza, który w 1998 roku pomógł Francji sięgnąć po mistrzostwo świata. Ktoś napisał nawet, że Pazdan wpadł w oko wysłannikom Barcelony.

Gdy po mistrzostwach Europy wrócił do Polski, nie był już zwykłym piłkarzem, a Pazdan Boy’em. Zjawiskiem społecznym. Oczkiem w głowie gospodyń domowych. Trudno było mu oswoić się z nową rolą, bohatera narodowego. A to ciągnie się do dziś. Gdy przed mistrzostwami świata piłkarze spotkali się w Juracie z prezydentem RP Andrzejem Dudą, ten mianował Pazdana ministrem obrony narodowej.

Tak to się ciągnie, ale życie toczy się swoim rytmem, a na boisku nie zawsze wszystko układało się idealnie. Ta wiosna nie była najlepsza dla Pazdana. Na grę defensywną Legii źle wpłynęły zmiany w ustawieniu Legii. W drużynie pojawiło się wiele nowych twarzy, organizacja gry kulała, rywale łatwiej przedostawali się pod bramkę mistrzów Polski, a przy braku asekuracji obrońcy wiele razy byli bezradni. Potem jeszcze pojawiły się pewne problemy zdrowotne, Pazdan stracił w końcówce sezonu dwa mecze, ale i tak po raz trzeci z rzędu został mistrzem Polski.

W kadrze zaistniał za kadencji Leo Beenhakkera. Holenderski trener odważnie postawił na 20-latka z Górnika Zabrze, choć jego powołanie wywołało wielką sensację. Wkrótce zadebiutował w kadrze, a potem znalazł się w kadrze na EURO 2008. Na boiskach w Austrii i Szwajcarii nie zagrał ani minuty, ale już sam wyjazd był dla niego wielkim wydarzeniem. Beenhakker był zachwycony walecznością młodego piłkarza, to on zaczął nazywać go „piranią”.

Przez ostatnie lata wiele w życiu Michała Pazdana się wydarzyło, ale 31-letni obrońca urodzony w Krakowie wciąż ma niespełnione marzenie. Chodzi o transfer zagraniczny. Pod koniec 2017 roku postanowił nawet zmienić agenta. Pożegnał się z agencją ProSport Manager, a nawiązał współpracę z Mariuszem Piekarskim. Uznano, że to zapowiedź rychłego transferu, ale zimą znów nie udało się zrealizować przeprowadzki. Warszawski klub żądał za transfer około 2 miliony euro. Letnie okienko transferowe to chyba ostatnia szansa na intratny kontrakt w mocnej lidze. Pazdanem interesują się m.in. Olympique Marsylia i Girondins Bordeaux. Wiele będzie zależeć od postawy Pazdana podczas mistrzostw świata w Rosji.

Komentarze