Zobacz
Do góry

MKS Dąbrowa Górnicza. Widzą się w play offie

Sześć kolejnych wygranych – o takim zakończeniu sezonu zasadniczego w MKS Dąbrowa Górnicza nawet nie marzyli.

Dąbrowianie meczem z AZS-em Koszalin zakończyli sezon zasadniczy, a spotkanie ostatniej kolejki ze Stelmetem Eneą BC Zielona Góra (81:87) rozegrali awansem. Był on bardo udany. Mimo problemów finansowych i odejścia czołowych zawodników – Treya Davisa, Bartłomieja Wołoszyna i Szymona Łukasiaka – dąbrowianie zdołali się zakwalifikować, po raz trzeci z rzędu, do play offu. I przystąpią do niego z wysokiego, szóstego miejsca, bo pod koniec fazy zasadniczej osiągnęli bardzo wysoką formę.

Zaliczyli serię sześciu wygranych. I pokonali nie byle kogo, bo np. Anwil Włocławek, czyli mistrza kraju. – Przy naszych problemach i zawirowaniach już samo to, że jesteśmy w play offie jest sukcesem. A dzięki wygranej z AZS-em Koszalin zagwarantowaliśmy sobie szóste miejsce. Czyli jesteśmy pierwszym zespołem za wielką piątką. Moim zawodnikom należą się za to gratulacje – mówił po ograniu ekipy z Koszalina Jacek Winnicki, trener MKS-u.

MKS Dąbrowa Górnicza. To żadne cuda

A wynik mógł być jeszcze lepszy niż szóste miejsce. Dąbrowianie nie najlepiej bowiem radzili sobie we własnej hali. Z 15 spotkań wygrali zaledwie 6. Za to rewelacyjnie spisywali się na wyjazdach. 8 kolejnych wygranych robi duże wrażenie. W sumie na wyjazdach wywalczyli aż 26 punktów.

Dąbrowianie zaimponowali przede wszystkim chartem ducha. To serce pokazali także w starciu przeciwko AZS-owi. – Nasze zwycięstwo 93:91 nie jest może imponujące, ale trzeba podkreślić, że pokonaliśmy drużynę, która rzuciła aż 17 „trójek” – ocenił Winnicki. – Na pewno nie najlepsza w naszym wykonaniu była trzecia kwarta, a zwłaszcza jej początek. Za łatwo pozwoliliśmy rywalom wrócić do gry. Ale potrafiliśmy odwrócić losy spotkania. Gracze dobrze zareagowali i to jest bardzo pozytywne – dodał.

Winnicki miał też inny powód do zadowolenia. Bardzo dobrze spisał się młody, bo zaledwie 19-letni Radosław Chorab. Zastąpił Adrisa De Leona, który z powodów rodzinnych musiał na kilka dni polecieć do USA. Chorab zagrał ponad 16 minut i zdobył 11 punktów. To jego rekord kariery. – Radek do tej pory nie miał zbyt wiele szans na pokazanie się. Teraz wszedł i pokazał, że ta ciężka praca, którą wykonuje na treningach, popłaca. Zagrał bardzo dobrze – chwalił swojego podopiecznego szkoleniowiec MKS-u. – Nie spodziewałem się, że w taki sposób zakończę ten sezon. Pokazaliśmy, że im trudniejsza sytuacja, tym gramy lepiej. Widzimy się w play offie – podsumował młody rozgrywający MKS-u.

Na zdjęciu: Mathieu Wojciechowski, dynamiczny i efektowny, to jeden z filarów zespołu MKS.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport