Mocny początek Rubio

Ruben Lopez, zwany Rubio, trafił do Sosnowca dosłownie „za pięć dwunasta”, w ostatnim tygodniu przed startem ligi. Został do końca sezonu wypożyczony z Cracovii. W pierwszym meczu z Miedzią zagrał niespełna pół godziny, w kolejnym – z Puszczą Niepołomice – wszedł do gry od początku drugiej połowy.

Debiut przed sosnowiecką publicznością wypadł doskonale. Rubio dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, wykorzystując zamieszanie pod bramką rywali, ponadto był bardzo aktywny. Ale Zagłębie fatalnie grało w defensywie i ostatecznie przegrało 3:5…

Sosnowiczanie długo szukali piłkarza, który wzmocniłby rywalizację w ataku Zagłębia i chyba można już – wybiegając w przyszłość – stwierdzić, że warto było w tym przypadku czekać.

– Cieszę się, że kibice mnie polubili, a także koledzy z drużyny. Chcę pomóc Zagłębiu w realizacji celów sportowych, ponadto chciałbym odbudować swoją formę. Dostałem w Sosnowcu kredyt zaufania i postaram się go spłacić. Bardzo liczę na wsparcie ze strony kibiców – mówi piłkarz.

24-letni gracz do Polski trafił latem ubiegłego roku. Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu został piłkarzem „Pasów”. Ligowy debiut w krakowskim zespole zwieńczył golem, potem zdążył jeszcze zaliczyć jeden mecz w ekstraklasie.

Kolejne występy zablokowała nagła choroba – Hiszpan z zapaleniem opon mózgowych wylądował w szpitalu.

– Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak groźna może to być choroba – przyznaje Rubio, który po powrocie do zdrowia uczestniczył w przygotowaniach do nowej rundy z Cracovią i występował w meczach towarzyskich. Teraz przyszedł czas na grę w Sosnowcu.

– Jak tylko dostanę szansę gry w kolejnych meczach, postaram się udowodnić swoją wartość. Chcę zdobywać kolejne bramki, bo w ten właśnie sposób mogę najbardziej pomóc Zagłębiu – dodaje wychowanek Elche CF.

Rubio to brat Carlitosa, byłego gracza Wisły Kraków i Legii Warszawa, który w przeciągu dwóch sezonów zdobył na boiskach naszej ekstraklasy 40 goli.

Na zdjęciu: Występ Rubio – tu w objęciach Patryka Małeckiego – to jeden z niewielu pozytywów porażki 3:5 z Puszczą.

Komentarze