Zobacz
Do góry

Mucha nie siada. Strajk ręczny, czyli styl życia

No nie widać końca tego strajku. Nie, wcale nie myślę tu o proteście środowiska nauczycieli, bo cóż to jest tydzień przy nieróbstwie, jakie od z góry dekady, a pewnie i znacznie dłużej, umila czas środowisku nauczycielskiemu polskiej piłki ręcznej.

Świadomie nie piszę, że ten strajk komuś przeszkadza, kogoś niepokoi, dręczy lub nie daj Boże nie daje mu zasnąć – z tym strajkiem zwyczajnie wszystkim jest bardzo wygodnie. Ot, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to taki styl życia.

Zaraz ktoś się żachnie na tę parabolę. Jednak jak inaczej nazwać to, co tkwi u podwalin rodzimych lekcji szczypiorniaka niż podać w wątpliwość jakikolwiek ich fakt, albo zwyczajnie uznać, że są pozorowane. Ta cała szkoła to tylko pusta fasada – bez nauczycieli i uczniów? Kolejny publiczny i międzynarodowy egzamin odbył się właśnie w Gliwicach – a tam uczniowie szkół niemieckich swoich nadwiślańskich rówieśników zlali na kwaśne jabłko, nie pocąc się przy tym zanadto. Co więcej, młodzi koledzy zza zachodniej granicy swoim odpowiednikom po prawej stronie Odry – a więc tamtejszej elicie elit – pozwolili w ciągu godziny gry rzucić 18 piłek do swojej bramki. Co daje średnią jednego gola na prawie trzy i pół minuty…

Oczywiście każdy fachowiec od piłki ręcznej przysoli mi, że z takim wynikiem można wygrać niejeden mecz. Błagam, nie brnijmy dalej w tę matematykę, bo dobrze wiadomo, że nie tędy droga.

A jeszcze nie tak dawno przecież z absolwentami bundesschule nasi abiturienci szkół mistrzostwa sportowego (!) naparzali się jak równy z równym, nieraz łojąc im tyłki. Był rok 2007. Nagle okazało się, że na tej krajowej biedzie też można wyhodować coś pięknego. Kwiat rodzimej młodzieży rozstawiał po kątach w ręcznych spartakiadach niemal wszystkie czołowe nacje. Byliśmy niemal potęgą, która tak oślepiała, aż zupełnie straciła z widoku dno – a tam jak nie było niczego, tak nie ma do dziś.

Nosy były jednak wciąż zadarte wysoko, bo doszło do tego – wcale nie tak dawno – że po porażkach z naszymi orłami reprezentacja najsilniejszej ligi świata musiała dostać dziką kartę, by w mistrzostwach świata w ogóle zagrać! A my wtedy – był rok 2015 – wracaliśmy na podium w Katarze, jako trzecia siła na kuli ziemskiej. Oni wtedy byli jednak już w fazie głęboko przemyślanej przebudowy. My wciąż wierzyliśmy w swoją głęboko zakorzenioną nietykalność – pisaną heroicznymi szarżami Siódmiaka przez całe boisko i powrotem do życia z wyniku 9:20 do 29:29. Ostatnim takim zaśpiewem był półfinał igrzysk w Rio de Janeiro. Wtedy Oni już byli o długość przed nami i nie dali szans w walce o medal.

I nagle światło zgasło, korytarze szkolne pogrążyły się w mroku, bo w jednej chwili mury opuścili ostatni z wyjątkowych – Szmal, Bielecki, Lijewscy, Jureccy… I gdzie my teraz jesteśmy? Jesienią osierocone niedobitki przegrały z kolegami szkół w Izraelu, co dla nobliwych profesorów polskiej myśli szkoleniowej (ach!) było wręcz upokarzające – to oni tam na tym piasku też grają w szczypiorniaka?! Ale sami nie puknęli się w czoło, gdy świat odjeżdżał, za nic mając polskie zasługi, ordery i medale. Teraz to my budujemy zamki na piasku. Do Niemiec już nie jedziemy wygrać, tylko brać lekcje, za chwilę pojedziemy też z trwogą do Kosowa… Wszak na Bałkanach, nie tylko w handballu, dostać w łeb to nic nadzwyczajnego.

Z tym strajkiem trochę oczywiście przesadziłem, bo przecież kilku mądrych zawiadowców intensywnie przez pół roku myślało. Temat lekcji: „Jak po blamażu w Tel Awiwie wyrzucić z ławki trenera”. Kij na Piotra Przybeckiego w końcu się znalazł, fakt, trzeba było na niego parę miesięcy jednak poczekać.

Czy jest w tym jednak jakaś profesorska metodologia, dydaktyka, psychologia? Zatrudnić wychowanego na wieloletniej niemieckiej praktyce nauczyciela, dać mu rzekomo czas, by ulepić coś z niezbyt kleistej gliny i patrzeć jak powoli wzrasta, zaufać i motywować, a potem nagle – na miesiąc przed prestiżowym meczem – zrobić cyk!, pan już może oddać klucze! Sam sobie, Czytelniku, odpowiedz.

I jak tu powiedzieć, że cały czas nie strajkują? Przecież wiadomo, że pokolenie pokoleniu nierówne, uczeń uczniowi nie dorasta do pięt, a żeby wychować dojrzałych ludzi, a więc i sportowców, potrzeba cierpliwości, konsekwencji, czasem wyrozumiałości. Gdzie tu jakaś logika, edukacja, troska o przyszłość? Naprawdę chodzi tylko o parę stołków za parę złotych więcej? Albo to strajk – od myślenia.

Więc mamy kolejnego nauczyciela, który zaczyna budować świat od nowa – a średnio pojętnym i zdezorientowanym uczniom drżą ręce, ich piłki lecą w trybuny, a w celności na bramkę nie potrafią doliczyć do dwudziestu. Ech, świetna jest ta nasza szkoła…

 

Na zdjęciu: Patryk Rombel, kolejny nauczyciel budujący polski świat od nowa.

 

Komentarze

Więcej w piłka ręczna

  • Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo VIVE

    Piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce wygrali na wyjeździe z białoruskim Mieszkowem Brześć 31:27 (15:9) w piątej kolejce grupy B Ligi Mistrzów....

    PAP19 października 2019
  • KPR Ruch Chorzów nie pasuje do elity?

    Piąty mecz i piąta porażka, w tym czwarta we własnej hali - sytuacja „Niebieskich” w zawodowej superlidze staje się coraz trudniejsza.

    tom19 października 2019
  • Piłka ręczna. Chłopaki nie płaczą?

    Sezon nie trwa jeszcze dwóch miesięcy, a Vive przegrało już trzy razy, w kraju i w Lidze Mistrzów. - Mamy bardzo...

    tom19 października 2019
  • Ile znaczy bramkarz

    Pewne trzy punkty NMC Górnika i Gwardii Opole w 8. kolejce. PGNiG Superliga daje czas reprezentacji.

    Tomasz Mucha16 października 2019
  • Bez Brezicia i punktów

    Ten, kto myślał, że „Niebieskie” będą w stanie uzyskać korzystny wynik z wiceliderem, już po pierwszej połowie mógł spuścić głowę.

    Marek Hajkowski16 października 2019
  • KPR Ruch Chorzów. Z Zagłębiem bez Masłowskiej

    PGNiG Superliga najpierw przełożyła kolejkę z racji... „igrzysk plażowych”, a następnie nakazała Ruchowi rozegrać mecz awansem.

    mar16 października 2019
  • Górnik do Magdeburga!

    W trzeciej rundzie eliminacji Pucharu EHF zespół NMC Górnika Zabrze zmierzy się z zespołem Piotra Chrapkowskiego, bundesligowym SC Magdeburg!

    Tomasz Mucha15 października 2019
  • NMC Górnik przegrał, ale awansował

    NMC Górnik Zabrze w ramach rewanżu 2. rundy eliminacyjnej Pucharu EHF pojechał do izraelskiego Le-Zion i ścierał się z tamtejszym Maccabi...

    Tomasz Mucha12 października 2019
  • NMC Górnik goni mocarzy

      Mecz 7. kolejki PGNiG Superligi z MMTS-em rozegrano awansem z racji udziału śląskiej siódemki w rozgrywkach Pucharu EHF – w...

    tom8 października 2019
Sport to regionalny dziennik sportowy wydawany w Katowicach, który istnieje na rynku nieprzerwanie od 1945 roku. Od sierpnia 2017 roku wydawcą dziennika jest WHIZZ S.A. Dziennikarze Sportu są obecni na najważniejszych światowych i ogólnopolskich imprezach sportowych. Na jego łamach bardziej szczegółowo niż gazety ogólnopolskie przedstawia lokalne zespoły i relacje z zawodów odbywających się w regionach, w których ukazuje się gazeta w postaci papierowej (w województwach: śląskim, opolskim, dolnośląskim, małopolskim).

Copyright © 2019 WHIZZ S.A. / Sportdziennik.com