Muszą wygrać drugą bitwę

Po remisie w Austrii biało-czerwone muszą dziś w Markach wygrać lub zremisować niżej niż 29:29. W innym wypadku po raz drugi z rzędu zabraknie ich w mistrzostwach świata.


Do pierwszego meczu doszło w piątek w podwiedeńskim ośrodku Maria Enzersdorf. Po zaciętym starciu był remis. Zespół Arne Senstada był bliski zwycięstwa, chociaż jeszcze w drugiej połowie musiał odrabiać trzybramkową stratę. W ostatniej minucie Polki prowadziły, ale przeciwniczki zdołały doprowadzić do wyrównania.
Dziś w podwarszawskich Markach (początek o 18.00) rewanż. Zwycięzca dwumeczu awansuje do grudniowych MŚ w Hiszpanii.

– Nie mamy żadnej przewagi, ani strat. W drugim meczu trzeba grać o zwycięstwo. Nie będziemy kalkulować – zapowiedziała kapitan kadry Karolina Kudłacz-Gloc. Żeby awansować, Polki muszą wygrać lub wywalczyć remis niższy niż 29:29.

Po ponad 500 dniach przerwy w reprezentacji zagrała znów Kinga Achruk.

– Świetnie mi się grało po przerwie. Były wzruszające momenty. Ale teraz musimy się skupić na błędach, które popełniałyśmy. Po przerwie była świetna walka w obronie, pokazałyśmy jak powinnyśmy grać przez cały czas. Bardzo fajnie to wyglądało – dodała, oceniając pierwszy pojedynek Achruk.

Obie szczypiornistki nie brały udziału w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy i mecz z Austrią był ich pierwszym o punkty po długiej przerwie. Kudłacz-Gloc leczyła kontuzję barku, a Achruk miała urlop macierzyński.

W piątek bardzo dobre zawody rozegrały znacznie mniej doświadczone rozgrywające Natalia Nosek (6 bramek) i Katarzyna Zimny (5).


Czytaj jeszcze: Szok po kielecku, czyli dlaczego nie żal Vive

– Pod względem taktycznym jesteśmy bardzo dobrze przygotowane, analizowałyśmy wideo nawet po dwa razy dziennie. Skupiałyśmy się na tym, jak powstrzymać liderkę, Austriaczkę Sonję Frey – relacjonowała Zimny przed dzisiejszym meczem. Wypada dodać, oby z dobrym, praktycznym skutkiem.

Po raz pierwszy w MŚ udział wezmą aż 32 reprezentacje. Pewne udziału – poza ekipą gospodarzy, Hiszpanii – są z Europy broniące tytułu Holenderki oraz Norweżki, Francuzki, Chorwatki i Dunki, które przepustkę zdobyły podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Polki po raz ostatni zagrały w 2017 roku (17. miejsce na 24 drużyny), a Austriaczek nie było w pięciu poprzednich mundialach. Po raz ostatni zagrały w nich 12 lat temu – w 2009 roku i trzeba żywić nadzieję, że jutro około 19.30 tak pozostanie.


Kadra na mecz z Austrią

Bramkarki: Adrianna Płaczek (Nantes AH, Francja), Monika Maliczkiewicz (Zagłębie Lubin), Weronika Gawlik (MKS Perła Lublin); rozgrywające: Kinga Achruk, Natalia Nosek, Marta Gęga, Aleksandra Rosiak (wszystkie Perła), Karolina Kochaniak, Patrycja Świerżewska (obie Zagłębie), Karolina Kudłacz-Gloc (SG BBM Bietigheim, Niemcy), Romana Roszak (Piotrcovia Piotrków Tryb.), Justyna Świerczek (Start Elbląg), Aleksandra Zimny (JKS Jarosław); skrzydłowe: Adrianna Górna (Zagłębie), Natalia Janas (KPR Gminy Kobierzyce), Aneta Łabuda (ESBF Besancon, Francja), Dagmara Nocuń (Perła), Oktawia Płomińska (Piotrcovia); obrotowe: Sylwia Matuszczyk (JKS Jarosław), Joanna Szarawaga (Perła).


Na zdjęciu: Oby Kindze Achruk (od lewej), Adriannie Płaczek, Sylwii Matuszczyk i Monice Maliczkiewicz humor dopisywał też po rewanżu z Austriaczkami.

Fot. Adam Starszyński/Pressfocus