Na Migasa nie było Asa

Reaktywowane kryterium zrobiło pierwszy krok w kierunku odzyskania blasku z XX wieku.


22 lata po 45 Kryterium Asów, które w 2000 roku zniknęło z kalendarza sportowych imprez w naszym kraju, prezes Fundacji Gwardia Katowice Bogdan Szczygieł znalazł ludzi i środki, żeby reaktywować legendarny wyścig.

Okazało się, że sympatyków kolarstwa na Śląska i w Zagłębiu nie brakuje więc pierwszy krok został zrobiony. Po czterech dniach rywalizacji na trasach w Dąbrowie Górniczej, Katowicach i Pszczynie na liście zwycięzców pod numerem 46 można było więc wpisać nazwisko Dawida Migasa.

23-letni kolarz KLTC Konin, który rok temu wywalczył tytuł mistrza Polski w kryterium ulicznym, potwierdził, że jest specjalistą jazdy na pętlach. Dzięki drugim miejscom w czwartkowym Wyścigu o Puchar Prezydenta Dąbrowy Górniczej i piątkowym Wyścigu o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego oraz sobotnim zwycięstwie w Memoriale Zygmunta Hanusika założył żółtą bowiem koszulkę lidera. Obronił też swoją pozycję kontrolując przebieg rywalizacji w Pszczynie, gdzie plasując się na 16 miejscu zapewnił sobie wejście do historii. To był symboliczny moment, gdy Tomasz Filapek, który w 2000 roku wygrał ten wyścig, mógł uhonorować kolejnego triumfatora.

Na honorowym miejscu

– Puchar będzie stał na honorowym miejscu i lśnił – z uśmiechem stwierdził zwycięzca 46. Kryterium Asów. – Co prawda ostatni etap nie przebiegał pod moje dyktando, bo koszulka lidera tak mocno rzucała się w oczy, że nie było szansy żeby się ruszyć. Gdy tylko próbowałem zainicjować jakąś akcję od razu przeciwnicy wbijali mi się w siodełko zębami i nie puszczali.

Na szczęście miałem już wypracowaną w poprzednich trzech dniach przewagę, a w dodatku odjechali zawodnicy, którzy byli trochę niżej w klasyfikacji generalnej i oni zbierali punkty na finiszach, a ja kontrolowałem wyścig. Wygrałem, bo pojechałem równo. Na pierwszym i drugim kryterium zająłem drugie miejsce, a na trzecim wygrałem, bo ten odjazd z Mateuszem Grabisem sprawił, że jadąc w dwójkę zgromadziliśmy dużo punktów, a moje sobotnie zwycięstwo okazało się kluczowe.

Siła napędowa

Radość ze zwycięstwa w 46. Kryterium Asów dała Dawidowi Migasowi siłę napędową na dalszą część sezonu. – Za półtorej tygodnia kolejny start – dodał kolarz urodzony w Kleszczowie. – Wystartuję w Wyścigu Dookoła Mazowsza i w dwóch klasykach więc czeka mnie sześć dni na szosie i cieszę się, że jestem w dobrej formie. Liczę na to, że pokażę się na tyle dobrze, że znajdę na kolejny sezon grupę, w której będę się mógł nadal rozwijać. Moje marzenia sięgają igrzysk olimpijskich, bo trzymam się hasła, które kiedyś usłyszałem od jednego z trenerów: Mierz w zwycięstwo, jeżeli się nie uda to będziesz… drugi. Tego się trzymam, bo jak było widać w Kryterium Asów drugie miejsce też w ostatecznym rozrachunku może być cenne jeżeli się w odpowiednim momencie zaatakuje.

Do kalendarza UCI

O ataku myśli też dyrektor 46. Kryterium Asów Bogdan Szczygieł, który już w Pszczynie widząc, że wokół cieszącego się sporym zainteresowaniem kibiców wyścigu zrobił się dobry klimat.

Fot. Dorota Dusik

– Zrobiliśmy pierwszy krok, ale czuję, że idziemy w dobrym kierunku – stwierdził prezes Fundacji Gwardia Katowice. – O Kryterium Asów pisało i mówiło się dużo i dobrze nawet podczas relacji z Tour de France. Na razie jednak kibice i gwiazdy kolarstwa sprzed lat, bo gościliśmy przecież prawdziwe gwiazdy na czele z wicemistrzami olimpijskimi Andrzejem Sypytkowskim i Markiem Leśniewskim, chwalili nas głównie za to, że reaktywowaliśmy wyścig. Żebyśmy jednak naprawdę zaistnieli w kolarskim świecie potrzebujemy skoku na głębokie wody czyli wejścia do kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej.

To wymaga większych nakładów, ale z tymi ludźmi, którzy pomogli mi przy organizacji tegorocznego wyścigu uważam, że możemy myśleć o tym, żeby 47. Kryterium Asów znalazło się wśród oficjalnych imprez UCI, a wtedy już naprawdę mocne kolarstwo zawita znowu na nasze szosy.

Komentarze