Na tropach… Piszczka

Nie ma więc żadnego przypadku w tym, że właśnie zabrzanie byli we wtorek gospodarzami spotkania poświęconego akademiom – i problemom procesu szkolenia – w Piaście, Zagłębiu, Wiśle Kraków i Górniku. Szerzej opisujemy je obok, w tym miejscu zatrzymajmy się natomiast przy pierwszej drużynie „górników”.

Niespełna trzy miesiące od czasu potyczki z kielczanami, w poniedziałek w Sosnowcu zobaczyliśmy bowiem nieco innego Górnika. Wciąż najmłodszego w ekstraklasie, ale przecież ze średnią wieku podstawowego składu wyższą o ponad cztery lata (24,7)! Czy to już zmiana sposobu myślenia przy Roosevelta?

Wiek „plastyczny”

– Nie, nie, nie! – stanowczo zapewnia Marcin Brosz, choć przecież tym razem na boisku w jego drużynie zabrakło chociażby jednego nastolatka! Daniel Liszka i Adrian Gryszkiewicz co prawda rozgrzewali się intensywnie, ale ostatecznie murawy Stadionu Ludowego nie powąchali. – Od momentu, kiedy w zasadzie na każdej pozycji mamy co najmniej dwóch równorzędnych zawodników, sama młodość już nie wystarczy. Trzeba wygrać rywalizację w tygodniu przed meczem albo… nie obrażać się, tylko szukać swej szansy w rezerwach – mówi Przemysław Wiśniewski, który w poniedziałek był najmłodszym graczem „górniczej” ekipy. I zarazem doskonałym przykładem tego, że pomysł „broszowego” sztabu to nie tylko młodość; to także plastyczne „kształtowanie” zawodników na potrzeby drużyny.

– Bo chłopcy w tym wieku wciąż jeszcze muszą być „kształtowani” – tak opiekun Górnika uzasadnia swój pomysł z przestawieniem „Wiśni”-juniora ze środka obrony na jej skraj. – Nie można ograniczać zawodnika w tym wieku do jednej pozycji. Żeby się rozwijać, muszą poznawać specyfikę różnych ról w drużynie – dodaje Brosz, przywołując spektakularny przykład… Łukasza Piszczka: napastnika przekwalifikowanego na międzynarodowej klasy bocznego defensora. – Na naszym klubowym gruncie przerabialiśmy to kilka miesięcy temu z Mateuszem Wieteską – przypomina.

Szybki i „wściekły”

To właśnie dobra wiosna „Wietesa” na zupełnie dlań obcej pozycji (- Nie lubię jej, bo nigdy na niej nie grałem – mówił nam Mateusz Wieteska po pierwszych grach w roli prawego obrońcy) skłoniła sztab Górnika do „eksperymentów” z wystawieniem na niej Przemysława Wiśniewskiego. – Oczywiście zupełnie inaczej gra się na środku obrony, gdzie wymagane jest przebiegnięcie około 10,5 kilometra w trakcie meczu i prędkości w granicach 31 km/h, a inaczej na boku. Tu już tych kilometrów „do zrobienia” jest zazwyczaj prawie 12, a szybkość sprintów – na poziomie 34 km/h. Ale Przemek ma warunki do takiej gry. Jest jednym z naszych najszybszych zawodników, do tego ma niemałe umiejętności techniczne – reklamuje syna swego niegdysiejszego boiskowego kolegi trener Brosz.

I nie są to wcale słowa na wyrost, co pokazują pomeczowe raporty. Kilometrów „Wiśnia” zrobił co prawda dużo mniej – bo też grał nieco ponad 70 minut, ale za to… okazał się zawodnikiem, któremu zmierzono największą szybkość poruszania się po murawie. 33,5 km/h – taką zmierzono mu prędkość jednego ze sprintów. Swoją drogą – miał godnego rywala po swej stronie; w ekipie sosnowieckiej Żarko Udoviczić „gonił” zabrzanina z prędkością 33,33 km/h. Niewielu było przez cały weekend ligowy zawodników, biegających szybciej niż zabrzanin! – A przecież dodać trzeba, że dzięki wzrostowi (195 cm – dop. red.), Przemek zwiększa także nasze atuty w grze w powietrzu – dodaje Brosz.

Starsi i… skuteczniejsi (?)

Powrót do składu Michała Koja (w miejsce Gryszkiewicza); komplementy płynące pod adresem Jesusa Jimeneza kosztem Daniela Liszki; udany debiut Kamila Zapolnika (konkurenta Marcina Urynowicza i Daniela Smugi) – wiele wskazuje na to, że „młodzieżowego” Górnika z początku sezonu już raczej nie zobaczymy. Ważniejsze jednak, że – w porównaniu do meczu z Pogonią (i wcześniejszych gier, z Lechią i Wisłą Kraków) – widoczny (również w statystykach) był progres w grze zabrzan. Dzięki temu grupa mistrzowska wciąż pozostaje „w zasięgu wzroku” ekipy z Roosevelta…

 

Na zdjęciu: Łukasz Piszczek – boiskowy kolega Jacka Wiśniewskiego. Dziś na tym pierwszym wzorować się ma „Wiśnia”-junior.