Na własne życzenie

Po dwóch dobrych meczach – z Chinami (3:2) i Serbią (1:3) – liczyliśmy, że w ostatnim meczu Ligi Narodów z Tajlandią Polki zdołają powiększyć dorobek punktowy. Na parkiecie w Makau biało-czerwone nie sprostały jednak Azjatkom, przegrywając po tie-breaku. To była porażka na własne życzenie. Zarówno w I, jak i w III secie nasze panie pokpiły sprawę. Wprawdzie punkt został dopisany, ale mogło być lepiej.

Trudno marzyć o wygranej, skoro w ataku ma się zaledwie jedną zawodniczkę, która nie zawodzi. Malwina Smarzek wykonała 75 ataków. Zdobyła 33 punkty, dorzuciła 4 bloki i asa serwisowego. Smarzek miała prawo czuć się zmęczona, bo Marlena Pleśnierowicz niemal wszystkie piłki kierowała do naszej atakującej. Natalia Mędrzyk i Martyna Grajber tylko małymi fragmentami wspierały swoją koleżankę. To było stanowczo za mało, by myśleć o pokonaniu żywiołowo grających Tajek. Trener Jacek Nawrocki próbował różnych ustawień zespołu, ale nie przynosiło to efektów. W kluczowych momentach I i III seta to rywalki wygrywały piłki, bo omijały lub obijały nasz blok. Szkoda, bo przy większej koncentracji oraz nieco większym szczęściu mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa. Z kolei w dwóch wygranych odsłonach wszystko spoczywało na barkach niezmordowanej Smarzek. Była siatkarka Chemika Police nawet w najtrudniejszych momentach nie zawodziła i tylko od czasu do czasu – na krótko – zastępowała ją Martyna Łukasik. W tie-breaku trwała walka punkt za punkt, ale Tajki zakończyły go za trzecią piłką meczową.

Polki miały prawo czuć się zmęczone, bo było to już szóste spotkania w tym cyklu, a ponadto miały za sobą daleką podróż z amerykańskiego Lincolnu do chińskiego Makau. Dorobek punktowy, jak na tę chwilę, jest zadowalający, bo przecież mało kto się spodziewał się zwycięstw z Włochami oraz Chinami. Teraz nasza ekipa wraca do Europy, by – od najbliższego wtorku – rozegrać kolejny turniej w Apeldoorn z Brazylią, Koreą Południową oraz z gospodarzem, Holandią.

POLSKA – TAJLANDIA 2:3 (22:25, 25:21, 23:25, 25:21, 14:16)

POLSKA: Pleśnierowicz (5), Grajber (6), Polańska (8), Smarzek (38), Mędrzyk (14), Kąkolewska (13), Witkowska (1, libero) oraz M. Łukasik (2), Nowicka, Efimienko-Młotkowska (6), Mucha, Bociek, Twardowska. Trener Jacek NAWROCKI.
TAJLANDIA: Pornpun (3), Ajcharaporn (16), Pleumjit (12), Pimpichaya (14), Chatchu-On (26), Hattaya (11), Piyanut (libero) oraz Supattra (libero), Malika, Onuma (3), Nootsara. Trener Danai SRIWACHARAMATAKUL.
Sędziowali: Hae-Yoeun Sung (Korea Płd.) i Ismail Ibrahim Alblooshi (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Widzów 2500.
Przebieg meczu
I: 7:10, 14:15, 19:20, 22:25.
II: 8:10, 15:14, 20:16, 25:21.
III: 10:9, 15:13, 20:18, 23:25.
IV: 6:10, 13:15, 20:18, 25:21.
V: 5:4, 9:10, 14:16.
Bohaterka – Moksri CHATCHU-ON.