Nasz rywal na Euro. Potęga, doświadczenie i młodość

 

Jest wiosna 2005 roku. Stanowisko selekcjonera reprezentacji Hiszpanii piastuje zmarły w 2014 roku Luis Aragones. Drużyna nie jest jeszcze określana mianem „La furia roja”, a grają w niej tacy piłkarze, jak Pablo Orbaiz, Pablo Ibanez, David Albelda czy Albert Luque.

Nie wszystkim, nawet tym najbardziej zagorzałym fanom hiszpańskiego futbolu, wyżej wymienione nazwiska cokolwiek mówią. W Salamance, 26 marca, zespół rozgrywa towarzyski mecz z Chinami. Prowadzenie hiszpańskiemu zespołowi daje Fernando Torres. Po golu dokładają Joaquin i Xavi. A w drugiej połowie na boisku, zmieniając Carlesa Puyola, pojawia się na placu gry młody, zdolny obrońca Sevilli. Ma 18 lat i 361 dni i jest najmłodszym reprezentantem Hiszpanii od 55 lat.

Za niespełna rok wynik ten poprawi niejaki Cesc Fabregas, ale jak na razie to właśnie o długowłosym piłkarzu robi się głośno. Tym bardziej, że kilka miesięcy później strzela dwa gole w meczu eliminacji mistrzostw świata przeciwko San Marino. W 2006 roku trener Aragones zabiera go na mistrzostwa świata do Niemiec, gdzie – w wieku nieco ponad 20 lat – jest podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji.

Ponad sto razy o stawkę

Hiszpanie mundialu jednak nie podbili, w 1/8 finału musieli uznać wyższość Francji, i był to ostatni ich wielki turniej, przed trzema kolejnymi, którego nie wygrali.

Sergio Ramos, bo o nim była, jest już zawodnikiem Realu Madryt, do którego trafił późnym latem 2005 roku i po dziś dzień nie znika nie tylko ze składu „Królewskich”, ale też z reprezentacji Hiszpanii. Jego liczby są wręcz imponujące. Zawodnik, który w tym roku skończył 34 lata, ma na swoim koncie aż 170 występów w narodowych barwach.

Więcej spotkań w reprezentacji rozegrali od niego jedynie: Egipcjanin Ahmed Hassan (184), Omańczyk Ahmed Mubarak (179), Saudyjczyk Mohamed Al-Deayea i Kuwejtczyk Bader Al-Mutawa (po 178), Meksykanin Claudio Suarez (177) i Włoch Gianluigi Buffon (176), który w tym towarzystwie jest jedynym przedstawicielem europejskiej reprezentacji. Tyle samo meczów, co Ramos, ma na swoim koncie Egipcjanin Hossam Hassan.

Kolejną liczbą, która niewątpliwie świadczy o wyjątkowości hiszpańskiego obrońcy jest ilość rozegranych w drużynie narodowej spotkań o stawkę. Ma ich na swoim koncie aż 107, licząc eliminacje i finały mistrzostw świata i mistrzostw Europy, a także Puchar Konfederacji i Ligę Narodów. Wystąpił w 32 meczach na wielkich turniejach, a po tym, jak z drużyną narodową pożegnał się Iker Casillas, czyli konkretnie w 2015 roku, przejął od swojego klubowego kolegi kapitańską opaskę w reprezentacji Hiszpanii. W tej roli wprawdzie Hiszpanie niczego z Ramosem nie wygrali.

Na Euro 2016 im nie poszło, bo w 1/8 finału lepsi okazali się Włosi. A na mundialu, na tym samym etapie rywalizacji, górą – po rzutach karnych – była Rosja. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że za kilka miesięcy ma być inaczej. Choć przecież trzeba pamiętać, że Sergio Ramos ma na swoim koncie dwa tytuły mistrza Europy i mistrzostwo świata.

My się już przekonaliśmy

Dokładnie takim samym osiągnięciem spośród piłkarzy nadal do reprezentacji Hiszpanii powoływanych pochwalić może się jeszcze tylko Raul Albiol, bo kolejnego z bardzo doświadczonych hiszpańskich piłkarzy, Santiego Cazorli, nie było na mundialu w RPA, a Jesusa Navasa zabrakło na Euro 2008.

Niemniej jednak fakt, że tacy zawodnicy, 34 i 35-letni nadal znajdują uznanie w oczach Luisa Enrique, świadczy o tym, że wiek to tylko liczba, a selekcjoner nada potrzebuje zawodników, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Nie oznacza to jednak, że Hiszpanie nie myślą o przyszłości, a najlepszym przykładem na to jest rozstrzygnięcie, jakim zakończyły się zeszłoroczne mistrzostwa Europy do lat 21. Zresztą o potencjale, jakim dysponuje hiszpański futbol, przekonaliśmy się na własnej skórze.

W meczu o awans do półfinału Hiszpanie nie mieli litości dla zespołu prowadzonego przez Czesława Michniewicza. Pamiętajmy, że po heroicznych bojach Polacy wcześniej pokonali Belgów i Włochów. Tymczasem w starciu z Hiszpanią nie mieliśmy absolutnie nic do powiedzenia. 5:0 to był najniższy wymiar kary. Rozochoceni tym zwycięstwem Hiszpanie nie zatrzymali się do samego finału, w którym ograli Niemców.

A najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Fabiana Ruiza. Ponadto do najlepszej jedenastki wybrano trzech innych hiszpańskich zawodników. Daniego Olmo, Jesusa Vallejo i Daniego Ceballosa. Ruiz i Olmo, a także Mikel Oyarzabal, zostali następnie w naturalny sposób przesunięci do pierwszej reprezentacji i występowali w niej jesienią, choć niektórzy z nich debiuty w „La furia roja” zaliczyli już wcześniej.

Wszystko zatem wskazuje na to, że na Euro 2020 będziemy mieli do czynienia z hiszpańską mieszanką młodości i doświadczenia. Bo do drugiej grupy zawodników należy zaliczyć takich piłkarzy, o których do tej pory nie wspomniano. A mianowicie Davida de Geę, Sergio Busquetsa, Alvaro Moratę czy Thiago Alcantarę.

Są tacy którym Hiszpania leży?

Reprezentacja Hiszpanii będzie drugim rywalem naszego zespołu w fazie grupowej Euro 2020. Staniemy naprzeciw tego zespołu 20 czerwca na stadionie San Mames w Bilbao. A warto pamiętać, że nie tylko nasza młodzież przekonała się o tym, jak silni Hiszpanie potrafią być. Wprawdzie ostatnio nie mierzyliśmy się z tym rywalem zbyt często, ale wspomnień zbyt dobrych mieć nie możemy.

W 2010 roku, tuż przed mundialem w RPA, „La furia roja” rozbiła nas w Murcii aż 6:0. Wcześniej, w 2000 roku, przegraliśmy 0:3, w selekcjonerskim debiucie Jerzego Engela. Jedyny raz w historii (jeden remis i osiem porażek) pokonaliśmy Hiszpanów prawie 40 lat temu. W Barcelonie, na Estadio de Sarria, 2:1, dzięki dwóm trafieniom Andrzeja Iwana.

W tamtym spotkaniu wystąpił m.in. prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek, który generalnie z Hiszpanią ma wspaniałe wspomnienia. Po losowaniu grup Euro 2020 sternik naszego futbolu skomentował konieczność gry z Hiszpanią z charakterystycznym dla siebie dystansem. – Ponoć Hiszpania nam nie leży, a są tacy którym Hiszpania leży? – zapytał, retorycznie, „Zibi”.
Istotnie trudno jest znaleźć zespół, który miałby na tę drużynę coś w rodzaju patentu. Dodatni bilans rywalizacji z Hiszpanią mają jedynie reprezentacje: Brazylii, Anglii, Niemiec i Holandii, a także nieistniejące już reprezentacje Czechosłowacji i NRD.

Co ciekawe ostatni z wymienionych zespołów, to jedyna drużyna narodowa, której Hiszpanie nigdy w historii nie pokonali. Warto jeszcze dodać, że równy bilans spotkań z „La furia roja” mają Argentyńczycy i Włosi, a Francuzi, Portugalczycy czy Belgowie są od Hiszpanii gorsi.

Paulista jak Costa?

Do rozpoczęcia mistrzostw Europy reprezentacja Hiszpanii rozegra trzy mecze towarzyskie. W marcu zmierzy się z Niemcami i Holandią, a w czerwcu, tuż przed turniejem, stanie naprzeciw Portugalii. Jak zatem widać rywale drużyny Luisa Enrique to zespoły z najwyższej światowej półki. Tymczasem obecnie sporo w kontekście hiszpańskiej drużyny narodowej mówi się o Gabrielu Pauliscie.

To zawodnik, który urodził się w 1990 roku w Sao Paulo i jest Brazylijczykiem. W 2013 roku przyjechał do Europy i przez dwa sezony bronił barw Villarrealu. Następnie, na trzy lata, trafił do Arsenalu, by w 2017 roku wrócić do Hiszpanii i zostać zawodnikiem Valencii. Co ciekawe zawodnik ten, który najlepiej czuje się na środku obrony, wzbudzał zainteresowanie selekcjonerów reprezentacji Brazylii.

W 2015 roku trzy razy został powołany do drużyny „Canarinhos”, ale nie zaliczył w niej ani jednego występu. Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, aby grał dla „La furia roja”. Oczywiście pod warunkiem, że zdobędzie hiszpańskie obywatelstwo.

Obecnie jest w trakcie załatwiania formalności. – Jeżeli stanie się tak, że Gabriel Paulista będzie mógł grać dla Hiszpanii, to na pewno będę rozważał jego kandydaturę. Przyglądam się sporej grupie zawodników. Wszystkim tym, którzy mogliby nam pomóc – powiedział Luis Enrique.

W całej tej sytuacji przypomina się inny zawodnik z Brazylii, który wobec niechęci selekcjonerów „Canarinhos” zdecydował się na grę dla reprezentacji Hiszpanii. Mowa oczywiście o Diego Coscie., który w 2013 roku zdążył zagrać w dwóch towarzyskich meczach reprezentacji Brazylii, ale następnie zmienił zdanie i niespełna rok później zadebiutował w hiszpańskiej drużynie narodowej.

W sumie zagrał dla niej 24 razy i strzelił 10 bramek. Wystąpił na mundialach w Brazylii i Rosji. Zabrakło go podczas Euro 2016 i wszystko wskazuje na to, że zabraknie go też na Euro 2020. Po MŚ w 2018 roku zniknął bowiem z reprezentacji Hiszpanii i od tej pory nie został do niej powołany ani raz.

 

Na zdjęciu: 170-krotny reprezentant Hiszpanii, Sergio Ramos, to postać dla tego zespołu wręcz pomnikowa.