Zobacz
Do góry

Nikola Kuveljić. Wieżowiec z Belgradu

Już czterej nowi zawodnicy Wisły Kraków pokazali się w drużynie Artura Skowronka z dobrej strony.

Wisła Kraków zbiera pochwały nie tylko za przedłużanie zwycięskiej passy, która wliczając mecze rundy jesiennej, składa się już z czterech spotkań. „Biała gwiazda” chwalona jest także za zimowe transfery, które bardzo dobrze wpisały się w listę potrzeb trenera Artura Skowronka.

Przypomnijmy, że w pierwszej kolejce „wystrzelił” Alon Turgeman, a Gieorgij Żukow nazwany został „płucami drużyny”. W Lubinie zabrakło wprawdzie Heberta, który w pierwszej połowie spotkania z Jagiellonią Białystok doznał urazu i nie mógł zagrać przeciwko Zagłębiu, ale w sumie na lubińskiej murawie krakowianie znowu mieli trójkę piłkarzy pozyskanych zimą. Swoją szansę debiutu otrzymał bowiem Nikola Kuveljić. 22-letni Serb, wypożyczony z FK Javor Ivanjica, w 75 minucie meczu z Zagłębiem, zastąpił w drugiej linii zdobywcę jedynego gola Vukana Savicevicia.

– Zacznę od tego, że nie spodziewałem się tego debiutu – mówi mierzący 194 centymetry wieżowiec z Belgradu.

– Kiedy jednak trener zawołał mnie i powiedział, że mam się przygotować do wejścia, bardzo się ucieszyłem. Po to przyszedłem do Wisły, żeby grać.

Dobry początek

Piłkarz, mający w kontrakcie z Wisłą zapis, że po rundzie wiosennej krakowianie mają prawo wykupu z możliwością zawarcia trzyletniego kontraktu, chce wykorzystać swoją szansę. Po to opuścił Serbię, żeby się rozwijać.

– Na taki moment czekałem i myślę, że to jest dla mnie dobry początek, ale muszę też dodać, że to był dla mnie trudny kwadrans – wyjaśnia wychowanek belgradzkiego FK Zemun.

– Graliśmy na wyjeździe i prowadziliśmy 1:0, a więc pojawiła się presja odpowiedzialności za wynik. Wiemy doskonale, jak bardzo potrzebne są nam punkty. Zdawałem więc sobie sprawę z tego, że przede wszystkim muszę myśleć o tym, żebyśmy nie stracili gola. Gospodarze, dopingowani przez swoich kibiców, chcieli wyrównać. My też jednak mieliśmy duże wsparcie naszych fanów i to dało się odczuć na boisku. Walczyliśmy do końca i zapisaliśmy na swoje konto pełną pulę.

Sparing z Wigrami

Mecz w Lubinie to już jednak historia. Od wtorku w krakowskiej szatni obowiązuje następny temat, czyli niedzielny mecz z Koroną Kielce. Jednym z etapów przygotowania do tego spotkania jest dzisiejszy sparing z Wigrami Suwałki. O godzinie 11.00 w Myślenicach trener Artur Skowronek będzie znowu dokonywał analiz i przymiarek.

– Weszliśmy w rundę dwoma zwycięstwami i taki sam dorobek będziemy też chcieli wywalczyć w dwóch najbliższych meczach – dodaje zawodnik, który jesienią rozegrał w Serbskiej Super Lidze 18 spotkań i strzelił 3 gole.

– Czekają nas wprawdzie spotkania na swoim boisku, ale to wcale nie znaczy, że będzie łatwo. Na to nie liczę, ale mam nadzieję, że występem w swoim debiucie dałem trenerowi pozytywny sygnał. Mam za sobą „przetarcie”. Zaaklimatyzowałem się w zespole. Czuję siły na 90 minut. Jestem przygotowany na wszystko, ale wiem, że muszę na treningach pokazywać się z jeszcze lepszej strony, żeby trafić do podstawowej jedenastki. To jest mój cel, w którego kierunku zrobiłem na razie pierwszy mały krok. Najważniejszy jest jednak cel drużyny, która nadal musi wygrywać, żeby piąć się w górę tabeli. Dlatego wszyscy musimy wykonywać swoją pracę, najlepiej jak potrafimy, a wtedy trener będzie mógł wybrać tych, którzy jego zdaniem zapewnią sukces.

Pozytywnie nastawieni

Dla zawodnika, który pierwszy raz opuścił swój kraj, gra w nowym klubie nie zawsze jest łatwa. Jednak Nikola Kuveljić podkreśla, że w Wiśle i Krakowie czuje się dobrze.

– Wszyscy są dla mnie bardzo mili i pozytywnie nastawieni. Każda osoba związana z klubem oraz oczywiście zawodnicy i trenerzy wspierają mnie na każdym kroku, a to dużo znaczy. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko odwdzięczyć się najlepszą grą, na jaką mnie stać – kończy zawodnik, którego wartość transferowa w momencie przyjścia do krakowskiej drużyny wyceniona została na pół miliona Euro.

Na zdjęciu: Nikola Kuveljić to kolejny z udanych transferów Wisły zimą.

Komentarze