Numerki do wzięcia

„Saga” z pozyskaniem Jesusa Jimeneza trwała niemal dwa tygodnie, bo tyle wstecz zapowiadano już (nieoficjalnie) jego przyjazd do Zabrza. Potem parokrotnie przesuwano termin, w końcu jednak – w nocy z wtorku na środę – wychowanek Leganes wylądował we Wrocławiu. Po przejściu testów medyczynych w „Fizjoficie”, ofensywny pomocnik grający w minionym sezonie w III-ligowym CF Talavera (35 meczów, 10 goli) podpisał przy Roosevelta trzyletni kontrakt.

– Życzę nam wszystkim, aby z twoją pomocą bogata kolekcja trofeów jeszcze bardziej się wzbogaciła – mówił do Hiszpana prezes Górnika, Bartosz Sarnowski, składając swój podpis na umowie podczas spotkania w tzw. Sali Pucharowej na Arenie Zabrze. Jimenez – trzeci, po wspomnianym Angulo oraz Danim Suarezie – odebrał z jego rąk nie tylko dokumenty, ale też koszulkę z numerem siedem.

„Siódemkę” – jak wiadomo – nosił przed nim Rafał Kurzawa. Nie jest to jedyna cyferka, która w nowym sezonie mieć będzie zapewne nowego właściciela. Choć do środowego wieczora oficjalna „nota” w tej sprawie do Górnika nie wpłynęła, Legia telefonicznie poinformowała zabrzan, że skorzysta z zapisu w umowie transferowej sprzed roku i „odkupi” – za zapisaną w niej kwotę – Mateusza Wieteskę.

Obrońca młodzieżowej reprezentacji Polski przy Łazienkowskiej jednak nie zostanie; wyjechać ma za granicę (Francja?), przy czym dochód z tej transakcji zgarnie już klub stołeczny.

W tej sytuacji Górnik koniecznie znaleźć musi prawego obrońcę, na której to pozycji wiosną występował „Wietes”. Adam Wolniewicz bowiem – zwłaszcza w kontekście kwalifikacji Górnika do europejskich pucharów – musi mieć solidnego konkurenta.

Ale zabrzanie szukać też muszą bocznych pomocników. Co prawda Damian Kądzior nie zostanie zawodnikiem Lecha – co jeszcze parę tygodni temu wydawało się pewnikiem – ale klauzula „odstępnego” w wysokości 400 tys. euro jest łakomym kąskiem i niezbyt wygórowaną sumą za reprezentanta Polski. Przy Roosevelta mają już kolejny tej wiosny sygnał, że jest kontrahent – tym razem zagraniczny – chętny do skorzystania z tego zapisu. To oznacza, że i koszulka z „dziewiątką” będzie latem w Górniku do wzięcia.

Odchodzi też z Zabrza – po rozwiązaniu swej umowy za porozumieniem stron – Sandi Arczon. – Jego doświadczenie było potrzebne drużynie w rundzie wiosennej pierwszej ligi – mówił kilka miesięcy temu o Słoweńcu trener Marcin Brosz.

W ekstraklasie Arczon – którego kontrakt obowiązywać miał do czerwca 2019 – już jednak nie zaistniał. W minionym sezonie zagrał jedynie 23 mecze w trzecioligowych rezerwach Górnika oraz dwa spotkania na wstępnych etapach Pucharu Polski.

Komentarze