TRZYMAM KCIUKI ZA RUCH

Jest pan chorzowianinem, wychowankiem chorzowskiego UKS-u, w którym grał pan m.in. z Maciejem Urbańczykiem, Michałem Helikiem, ale w Ruchu pan nigdy nie zagrał, więc to zwycięstwo szczególnie smakuje?
MARIUSZ MALEC: Tak się ułożyła moja przygoda z piłką, że w Ruchu rzeczywiście nie grałem, ale kibicuję temu klubowi, trzymam za Ruch kciuki. Jestem jednak profesjonalnym piłkarzem, gram w Podbeskidziu, dla jego dobra zrobię wszystko.

Pański występ – i całego bloku defensywnego – chwalił bardzo trener Adam Nocoń. 
MARIUSZ MALEC: Mieliśmy ułożony plan na grę w Chorzowie. Wiedzieliśmy, że Ruch jest groźny w ataku pozycyjnym, więc musieliśmy zneutralizować ten atut „Niebieskich” i to nam się udało. Ważna była szybko zdobyta bramka, ona ustawiła spotkanie, a drugi gol dodał nam jeszcze więcej pewności. Zdobyliśmy ważne punkty, bo musimy uciekać od dołu tabeli.

Warunki do gry były fatalne. Czy nie lepiej byłoby przełożyć takie spotkanie na dogodniejszy termin?
MARIUSZ MALEC: To nie od nas zależy, więc trudno się na ten temat wypowiadać, choć z drugiej strony były one jednakowe dla wszystkich. Trzeba jednak podziękować kibicom, że mimo takiego mrozu przyszli na stadion, wytrzymali do końca meczu i jeszcze nas dopingowali.

21 988 thoughts on “TRZYMAM KCIUKI ZA RUCH