Liga Mistrzów. Od lipca do finału w czerwcu?

Niewielu było takich, którzy przed rozpoczęciem rywalizacji w Lidze Mistrzów zaryzykowali, że do finału awansuje Tottenham Hotspur lub Ajax Amsterdam. Tymczasem od dłuższego czasu wiemy na pewno, że jeden z tych zespołów, 1 czerwca, czyli za nieco ponad miesiąc, stanie do rywalizacji o najważniejsze trofeum w europejskiej piłce klubowej i zagra na stadionie Wanda Metropolitano w Madrycie. Zespół z Holandii jest jednym z najbardziej niespodziewanych półfinalistów LM na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat. A przecież drużyna prowadzona przez Erika ten Haga rywalizację w Champions League rozpoczęła pod koniec… lipca zeszłego roku, od II rundy eliminacyjnej, w której wyeliminowała Sturm Graz.

Dwa razy tańsi

To pierwszy taki przypadek w historii, że zespół, który przebił się przez trzy rundy kwalifikacyjne awansował następnie do półfinału. W którym nie jest bez szans na sukces. Dlaczego? Bo jeżeli w wielkim stylu i za każdym razem na terenie rywala eliminuje się Real Madryt i Juventus Turyn, to można myśleć o rzeczach największych. Ajax ostatni raz z półfinale Ligi Mistrzów zagrał w sezonie 1996/97. Nie zdołał wyeliminować wówczas Juventusu, z którym zresztą przegrał finał sezon wcześniej. Teraz zespół z Amsterdamu wziął na Włochach rewanż, a na drodze do finału stoi już tylko zespół angielski. Co ciekawe Ajax rywalizował w tym sezonie Ligi Mistrzów z przedstawicielami najsilniejszych lig europejskich.

Oprócz drużyny z Serie A mierzył się z ekipami z Bundesligi i Primera Division. I ze wszystkimi tymi drużynami toczył zacięte boje, choć wartość rynkowa piłkarzy trenera Ten Haga była zdecydowanie niższa od rywali. Tak samo jest w bieżącym przypadku. Wg portalu transfermarkt.de za wszystkich graczy Ajaksu należy zapłacić 420 mln euro, a wszyscy gracze Tottenhamu są warci prawie dwa razy tyle, bo 835 mln euro. Teoretycznie najdroższego gracza „Kogutów”, czyli Harry’ego Kane’a dziś na murawie Tottenham Hotspur Stadium zabraknie. Wprawdzie kapitan reprezentacji Anglii leczy skręconą kostkę szybciej, aniżeli zakładano, ale na rywalizację z Ajaksem wykurować się nie zdąży.

Tadić zna realia

Zespół Mauricio Pochettino, do niedawnego meczu ligowego z Manchesterem City, rozegrał w tym sezonie bez swojego najlepszego zawodnika pięć meczów w PL. Wszystkie wygrał, ale w dwóch ostatnich musiał już uznać wyższość rywali i nie był w stanie strzelić bramki, w czym spory udział miał w sobotę bramkarz West Hamu, Łukasz Fabiański. Pod nieobecność Kane’a odpowiedzialny za zdobywanie goli jest bohater ćwierćfinału LM przeciwko Manchesterowi City, Heung-Min Son. Koreańczyk jest w dobrej dyspozycji, ale jego instynkt kilera jest na nieco mniej zaawansowanym poziomie, aniżeli w przypadku kontuzjowanego kolegi z zespołu.

W drużynie Ajaksu tymczasem gra ofensywna nie sprowadza się do jednego, czy dwóch nazwisk. Licząc fazę eliminacji holenderski zespół strzelił w tym sezonie 31 goli w LM, a sztuki tej dokonało w sumie aż 9 piłkarzy. Najlepszy z nich, z 8 trafieniami na koncie, jest Duszan Tadić, który świetnie zna angielskie realia. Kiedy był piłkarzem Southamptonu pięciokrotnie wystąpił w meczach przeciwko Tottenhamowi. Strzelił w nich jedną bramkę, w meczu przegranym 2:5, ale najbardziej pamiętny występ zaliczył na White Hart Lane. Trzy lata temu, w maju 2016 roku, Serb zapisał na swoim koncie dwie asysty, a jego zespół wygrał niespodziewanie 2:1. Dziś taki rezultat, na korzyść Ajaksu, sensacją na pewno nie będzie.

Półfinał LM

Wtorek, 30 kwietnia, godz. 21.00

Tottenham Hotspur – Ajax Amsterdam

Sędziuje Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania).

Na zdjęciu: Pod nieobecność Harry’ego Kane’a to na Heung-Min Sonie (w środku) ciąży obowiązek strzelania bramek dla Tottenhamu.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze