Odpowiedzialność spocznie na doświadczonych

Rozmowa z Jackiem Krzynówkiem, 96-krotnym reprezentantem Polski, uczestnikiem dwóch mundiali.


Jak pan wspomina mistrzostwa świata, w których brał pan udział – 2002 i 2006?

Jacek KRZYNÓWEK: – To na pewno wielkie wydarzenie dla każdego sportowca, któremu udało się awansować na wielką imprezę. Nie tylko dla piłkarza.

Czym się różniły między sobą te imprezy?

Jacek KRZYNÓWEK: – W naszym przypadku, jeśli chodzi o wynik, niczym się nie różniły (śmiech). Zresztą podobnie było na mistrzostwach świata w Rosji, mimo że niektórzy mówili, że to najmocniejsza reprezentacja w historii. Widać było, jak piłka potrafi sprowadzić na ziemię i wszystko zweryfikować.

Słowem przestrogi przed Katarem – czemu nie wyszło i czego zabrakło?

Jacek KRZYNÓWEK: – Dużo rzeczy zostało już na ten temat powiedzianych. Przede wszystkim piłkarze muszą być zdrowi i grać regularnie w klubach. Mieliśmy przykład mistrzostw Europy we Francji, kiedy wszyscy byli w bardzo dobrych formach i w odpowiednim dla zawodnika wieku. No i wygrali pierwszy mecz, dzięki czemu później drzwi się otwierały. W naszych przypadkach było tak, że pierwszego spotkania nie potrafiliśmy nawet zremisować i drzwi zostały zamknięte.

Jestem zdania, że jeśli wokół reprezentacji są zawirowania, ludzie nie są w formie, to nie ma dobrego wpływu. Wiemy też, że w Polsce mamy 38 milionów trenerów znających się na piłce. Dochodzi mały „kwas” dotyczący tego, kto powinien jechać, kogo nie zabierać – i tak to potem wygląda. Musi być spokój, jak przed Euro we Francji, wszyscy grali w klubach, byli na fali wznoszącej i nie przegrali pierwszego meczu. Należy nad tym pracować. Najważniejsze, by być w formie.

Niezależnie od wyników na turnieju w każdym zespole można znaleźć jakiś plusik, kogoś, kto pozytywnie się wyróżnił. Kto to był na MŚ w 2002 i 2006 roku? Może pan wymienić samego siebie za dwie asysty w meczu z USA…

Jacek KRZYNÓWEK: – Ja nigdy żadnej laurki sobie ani nikomu z mojej ekipy nie wystawiam. Nie jestem od oceniania. Mam swoje przemyślenia, ale zostawiam je dla siebie, dlatego nie będę indywidualizował naszej drużyny. Jako zespół prezentowaliśmy się po prostu słabo, zarówno na jednym, jak i na drugim mundialu, czego efekty potem widzieliśmy. Jako drużyna nie byliśmy skonsolidowani. Były różne tego przyczyny i to już nie wróci. Mam takie podejście, że ani nikogo nie krytykuję, ani nie chwalę. Piłka nożna to sport zespołowy i my jako drużyna prezentowaliśmy się słabo, poniżej oczekiwań kibiców i przede wszystkich nas samych.

Na mundialach największą uwagę przykuwają gwiazdy, jak Ronaldo, Messi czy Mbappe. Jednakże swoje „pięć minut” mają też często piłkarze ze słabszych reprezentacji, nieraz anonimowi, którzy nawet w starciach z mocnymi rywalami prezentują „formę życia”. Co jest potrzebne, aby stać się taką pozytywną niespodzianką?

Jacek KRZYNÓWEK: – Ciężko powiedzieć. Jest dużo czynników, które mają wpływ na to, aby na końcu przyszedł sukces. Na pewno ważna jest strefa mentalna, bo ci, co jadą na mistrzostwa, potrafią grać w piłkę. Niektórzy jednak nie potrafią poradzić sobie z towarzyszącą presją – nie umieją, nie chcą, nie mogą. Zresztą piłka się nie zmienia. Nawet w turniejach dziecięcych jest tak, że jeden czy drugi mały piłkarz się wyróżnia i to samo jest w dorosłym futbolu. Nie można kalkulować i trzeba być dobrze przygotowanym. Jest dużo małych czynników i trudno to wszystko – nawet dla piłkarzy – ogarnąć.

Czy czuje pan w kościach jakiegoś polskiego piłkarza, który może w szczególny sposób błysnąć na mundialu? Jest zarówno stara gwardia wyjadaczy, jak i grono mniej doświadczonych, którzy świetnie się prezentują.

Jacek KRZYNÓWEK: – Piłka jest grą zespołową i trzeba dobrze się prezentować jako zespół. Wcześniejsze mecze pokazywały już, że mamy „Lewego”, który jest poza skalą. Odpowiedzialność spocznie na tych najbardziej doświadczonych, bo dla niektórych będzie to już kolejny duży turniej. Chciałbym, żeby nasza kadra prezentowała się dobrze jako drużyna, miała kilka schematów gry i bez problemu w trakcie meczu je zmieniała i funkcjonowała w nich.

Będą grać detale. Fizycznie futbol bardzo się zmienił i poszedł do przodu. Ci chłopcy są bardziej świadomi tego, co potrafią. Wejść na szczyt jest łatwo, a trudniej jest się na nim utrzymać. Nie będzie lekko, zresztą widzimy, w jakim punkcie jest nasza reprezentacja. Całym serduchem jesteśmy z nimi, a jesteśmy też takim narodem, że w trudnych momentach potrafimy się dodatkowo zmobilizować. Może w tym także będzie jakiś plus, ale tu również wchodzimy już w sferę mentalną.

Czuję lekkim pesymizm przemawiający przez pana. Po ostatnim zgrupowaniu kadry w „Sporcie” rozmawialiśmy z innym byłym reprezentantem Polski, Arkadiuszem Radomskim, który miał wątpliwości, czy biało-czerwonym uda się pokonać choćby Arabię Saudyjską… Jak wygląda pana barometr nastrojów w tej chwili?

Jacek KRZYNÓWEK: – Na ten moment widzimy, w jakim miejscu jest nasza reprezentacja. Mamy nadzieję, że to się troszeczkę zmieni. Udało się awansować na mistrzostwa świata, jest nowy trener, który kilka meczów już rozegrał. Nie chcę mówić, że to idzie w złym kierunku. Selekcjoner ma swoją wizję, którą stara się wpajać chłopakom i jedni zyskują, a inni tracą. Widzimy – że tak powiem – jak Robert Lewandowski się męczy, dostaje mało piłek.

Mamy najlepszego napastnika na świecie i nie potrafimy tego wykorzystać. To trochę boli. Wiadomo, że Robert w reprezentacji ma inną rolę, ale on żyje z drużyny. To nie jest Lionel Messi. On żyje z podań i jak mało kto na świecie potrafi wykorzystać nawet niedogodną sytuację. Wiadomo, że też nie siedzimy w reprezentacji i nie wiemy, co się tam dzieje,, ale patrząc z boku wygląda na to, że Robert się po prostu męczy przy obecnie promowanym systemie gry.


Na zdjęciu: Czy reprezentacja na mundialu wykorzysta pełnię możliwości Roberta Lewandowskiego?
Fot. Tomasz Folta/PressFocus