Trener Odry Opole zapowiada lepsze dni dla klubu

Odra Opole niezmiennie czeka na pierwsze od 4 maja zwycięstwo i pozostaje czerwoną latarnią I-ligowej tabeli. Jej strata do drużyn plasujących się nad strefą spadkową wynosi już 8 punktów. Sytuacją tą na tyle zatroskany jest prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski, że w mediach społecznościowych ochoczo wdaje się w dyskusję z kibicami.

Powoli do góry. Chwalić klub jak wygrywają każdy potrafi ale być z Odrą w trudnych momentach widzę, że dla niektórych jest nie do pomyślenia. Chaosu nie zamierzam bronić, ale wiary w lepsze wyniki nie zamierzam tracić, a dzisiejszy mecz jak słyszałem był lepszy i daje nadzieje. Do rozegrania jeszcze 75% meczów” – pisał prezydent Wiśniewski w wieczór po remisie z Sandecją.

Na początku 2020 roku specjalnie powołana miejska spółka ma przejąć Odrę z rąk stowarzyszenia i to naturalne, że gospodarz Opola wolałby, aby stało się to w okolicznościach nieco innych niż w obliczu jedynie iluzorycznych szans na uniknięcie spadku do II ligi.

Misję ratunkową po zwolnieniu Mariusza Rumaka powierzono Piotrowi Plewni, który – nie mając wymaganej licencji UEFA Pro – do końca rundy ma prowadzić zespół na zasadzie warunkowej. Na razie w dwóch meczach pod jego wodzą Odra zdobyła punkt, bo po porażce w Jastrzębiu-Zdroju przyszedł remis z Sandecją.

– Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando rywali, w drugiej można było albo wygrać, albo przegrać. Szanujemy bardzo ten punkt, choć wiemy, że tylko zwycięstwo dałoby nam kopa. Jesteśmy w ciężkiej sytuacji i o tym nie ma co dyskutować. Wiem, że ta drużyna potrafi grać lepiej, bo widzę ją na treningach. Wiem, jak chłopcy zasuwają i jak grają w piłkę. Brakuje tylko trochę wiary – przekonuje Piotr Plewnia.

Atmosfera, co zrozumiałe, nie jest najlepsza. Trybuny przy Oleskiej świecą pustkami. Ci, którzy jeszcze odwiedzają je regularnie, mają coraz bardziej dosyć. Zdają też sobie z tego sprawę główni zainteresowani.

– Cieszę się bardzo, że z Sandecją potrafiliśmy się podnieść. Zdobyliśmy w siedmiu kolejkach 2 punkty i 1 bramkę. Od 5 minuty przegrywaliśmy w piątek 0:1. Wszyscy nas skreślili, kibice nam nie pomagali, a my potrafiliśmy z tego wyjść. Druga połowa była w naszym wykonaniu dużo lepsza, szkoda, że sędzia nie uznał nam bramki. Mam nadzieję, że wreszcie zaczęliśmy iść w dobrym kierunku. Widzę po chłopakach, że coś drgnęło. Ambicji nie można nam odmówić, a z każdym kolejnym meczem będziemy dodawać do naszej gry jakości. Trener Plewnia ma na nas pomysł. Myślę, że zaczniemy punktować zdecydowanie lepiej – mówi Miłosz Trojak, środkowy pomocnik Odry.

Opolanom nie pomagają póki co dwaj zakontraktowani w końcówce okienka transferowego obcokrajowcy: Thijs Timmermans i German Ruiz. Hiszpana zabrakło w piątek w meczowej kadrze, Holender zasiadł wśród rezerwowych. – Obserwuję ich spokojnie. Wyniki tego nie pokazują, ale mamy wyrównany skład. Obaj muszą się wdrożyć w drużynę, musimy mieć więcej informacji na ich temat, a nie wpuszczać na boisko tylko dlatego, że po prostu do nas dołączyli. Spokojnie. Przez dwa tygodnie rozegramy cztery mecze i bierzemy ich pod uwagę, ale niczego nie obiecuję. Kłamstwem mogłaby okazać się deklaracja, że zagrają w którymkolwiek z tych meczów – tłumaczy Piotr Plewnia. W środę Odra zagra na wyjeździe z Wartą, a w sobotę – w Głogowie z Chrobrym.

 

Zobacz jeszcze: Nowy nurt Odry Opole

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze