Olaf Nowak: Presja zawsze mi służyła

Ma 21 lat. Od jego debiutu w ekstraklasie minęły raptem dwa miesiące. Przychodził do Sosnowca jako młodziak, który ma uczyć się fachu od najlepszych. Granica między adeptem a nauczycielami szybko się jednak zatarła. Dzisiaj Olaf Nowak wychodzi na murawę bez cienia respektu wobec rywali i partnerów z drużyny. Bo i nie ma ku temu powodów…

W poprzednim sezonie zdobyłeś dziewięć bramek. W jednym meczu udało ci się pokonać bramkarza dwukrotnie. Pamiętasz w jakim mieście?

Olaf NOWAK: – Tak, to było w Legnicy. Z Lubina miałem blisko, więc grałem tam kilka razy. Miło kojarzę to miasto. Derby zawsze wyzwalały dodatkową motywację.

Miedzi strzeliłeś też gola ostatniej jesieni. Tyle że mówimy o rozgrywkach III ligi, w których reprezentowałeś rezerwy Zagłębia Lubin. Już wtedy trenowałeś jednak regularnie z pierwszą drużyną, a w drugiej pojawiałeś się zwykle dzień przed meczem…

Olaf NOWAK: – W ekstraklasie nie udało mi się wtedy zadebiutować, mimo że czułem się na takie wyzwanie gotowy. Trzy razy siedziałem już na ławce rezerwowych, ale trenerzy uznali, że na boisku bardziej potrzebni są inni. Przeskok z III ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej jest jednak ogromny. W Sosnowcu nabrałem dużej pewności siebie, zwłaszcza po zimowym zgrupowaniu w Chorwacji. I chcę to nadal udowadniać na murawie.

Za chwilę znów będziesz miał do tego okazję w Legnicy. Trwa seria meczów „o życie”, co powoduje, że non stop trzeba funkcjonować na najwyższym poziomie adrenaliny. Taki klimat dusi młodego snajpera czy dodatkowo nakręca?

Olaf NOWAK: – Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej nie walczyłem o uniknięcie spadku w zespole z ostatniego miejsca w tabeli. Siedzi w nas świadomość, że trzeba wygrać siedem najbliższych meczów, bo teraz już każde potknięcie może oznaczać degradację. W ciągu miesiąca musimy rozegrać tak naprawdę siedem finałów. Sytuacja jest trudna, ale presja zawsze mi służyła. Najlepiej grałem zwykle w spotkaniach ważnych albo bardzo ważnych. A to że dopiero rozpoczynam przygodę z ekstraklasą? Mój wiek nie ma znaczenia. Nikt nie będzie patrzył na to, czy jestem młody, czy stary. Nie ma na to czasu.

Jaka atmosfera panuje w szatni po porażce z Wisłą Płock? Kiedy zabrzmi ostatni gwizdek sezonu, może się okazać, że to był dla was najważniejszy mecz wiosny…

Olaf NOWAK: – Albo nawet mecz sezonu. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę od samego początku. Mimo to nie udało się wygrać. Zawaliliśmy na całej linii. Początek był dobry (bramka Olafa Nowaka na 1:0 w 4. minucie – przyp. red.), ale potem musieliśmy zapłacić za błędy indywidualne – również moje. Nie zmienimy już tamtego dnia. Trzeba odbić się w górę z tego, na czym stoimy. Szanse na uratowanie miejsca w ekstraklasie nadal istnieją.

Po ostatnim meczu nie bałeś się przed kamerą mocnych słów. Decyzje arbitrów uznałeś za żart. A przez moment wydawało się już, że teorie spiskowe upadły na dobre…

Olaf NOWAK: – Sędzia nie prowadził spotkania idealnie. Oglądaliśmy uważnie powtórki. Ręka rywala w polu karnym była wynikiem błędu technicznego, ale piłka zmierzała w światło bramki i to powinna być „jedenastka”. Nie chcę jednak mówić, że przegraliśmy mecz przez arbitra. Byliśmy drużyną słabszą – to główna przyczyna porażki. Generalnie jednak sędziowie w tym sezonie nie są nam przychylni. Gdybyśmy prowadzili z Wisłą 2:0, zupełnie inaczej mogło się to wszystko potoczyć…

Na czym opierasz wiarę w to, że Zagłębie uniknie degradacji?

Olaf NOWAK: – Widzę tę drużynę od środa, codziennie z nią trenuję i wiem, że piłkarsko jest silniejsza od tych, które bezpośrednio wyprzedzają nas w tabeli. Jeśli tylko w rundzie finałowej będziemy się wystrzegać błędów indywidualnych, zdobędziemy tyle punktów, żeby z tej ligi nie spaść.

W ostatniej kolejce marca wygraliście na obiekcie Miedzi 2:0. Wszedłeś na murawę niespełna kwadrans przed końcem spotkania. Dzisiaj masz prawo oczekiwać miejsca w wyjściowej jedenastce…

Olaf NOWAK: – Nie czuję się napastnikiem numer trzy, ale to samo powiedzą Vamara Sanogo i Giorgi Gabedawa. Ważne, że wszyscy jesteśmy gotowi do gry, bo mieliśmy ostatnio sporo problemów z kartkami i kontuzjami. Nie będę mówił, że na mecz z Miedzią wyjdę w podstawowym składzie. Z analizy ostatniego spotkania wynika jasno, że miałem udział przy dwóch straconych golach. Nie mam jednak nic przeciwko temu, żeby tym razem znów wejść na boisko na niecały kwadrans, a potem cieszyć się ze zwycięstwa.

 

Na zdjęciu: Olaf Nowak (nr 88) pojawił się przy Kresowej, by pobierać nauki. Póki co, częściej odbiera gratulacje…

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze