Olieg Archem: Właściwe wybory

Włodzimierz SOWIŃSKI: Gdy pan się pojawia to jest to zwiastun sukcesów zespołu?

Olieg ACHREM: – Nie przesadzajmy nie jestem żadnym nadzwyczajnym siatkarzem czy też siatkarskim czarodziejem. Fakt pozostaje faktem, że grałem w kilku klubach z którymi sięgałem po krajowe mistrzostwo albo, jak w przypadku Arisu Saloniki i Asseco Resovii, awansowałem również z nimi do finału Ligi Mistrzów. Nie ma nic przeciwko temu, by moja nowa drużyna również osiągała sukcesy. Nim to jednak nastąpi czeka nas dużo ciężkiej i wytężonej pracy.

Wydawało się, że będzie pan związany z Asseco Resovią na dobre i złe. A tymczasem dość nieoczekiwanie się pożegnał z drużyną. Trudno się było rozstawać?

Olieg ACHREM: – Faktycznie w Rzeszowie spędziłem 7 lat i były to dla mnie wspaniałe lata. Otrzymałem polski paszport, zapuściłem korzenie w tym mieście, gdzie nadal mieszkam z żoną Natalią, chłopakami Igorem i Danielem oraz córeczką Nikolą. Miałem dobre relacje z działaczami oraz trenerami i pełniąc rolę kapitana czułem się odpowiedzialny za drużynę. Dbałem o jak najlepszą atmosferę, choć z nią bywało różnie, ale w końcowym rozrachunku odnosiliśmy sukces. Nie chcę sobie przypisywać żadnych zasług, bo to zespół odnosił zwycięstwa i sięgał po laury. Czułem się szczęśliwy i w pełni usatysfakcjonowany, że uczestniczyłem w tym rzeszowskim projekcie. Oczywiście, że trudno było się rozstawać, ale wszystko ma swój czas. Nie zamierzam roztrząsać negatywnych historii jakie miały miejsce. Niech pozostaną tylko miłe wspomnienia.

W kwietniu 2014 r. zerwał pan więzadła krzyżowe. Czy to był najtrudniejszy moment w pańskiej karierze?

Olieg ACHREM: – Doznałem tej kontuzji w najmniej oczekiwanym momencie i spadła ona na mnie jak grom z jasnego nieba. Jednak działacze klubowi zachowali się niezwykle profesjonalnie, bowiem otoczyli mnie opieką, dbali oraz mi zaufali. Na każdym kroku czułem również wsparcie kibiców. Nie będę ukrywał, że podczas rehabilitacji miałem chwilę słabości oraz zwątpienia. Z pomocą wszystkich dookoła zdołałem się pozbierać i wszystko wyszło mi na „zdrowie”, bo w następnym sezonie znów wspólnie z kolegami mogłem się cieszyć z mistrzostwa Polski.

Po wicemistrzostwie z Asseco Resovią w 2016 r. rozstał się pan z zespołem. Czy Turcja to właściwy kierunek?

Olieg ACHREM: – Otrzymałem ciekawą propozycję i postanowiłem spróbować w zupełnie innym świecie kulturowym oraz sportowym. W Turcji byłem sam, bez rodziny, a takie życie na odległość nie jest zbyt komfortowe i to najdelikatniej rzecz ujmując. W 2017 r. z Halkbankiem Ankara sięgnąłem po mistrzostwo kraju, ale przeniosłem się do Galatasaray Stambuł. I po przeprowadzce powiedziałem sobie, że to będzie koniec mojej tureckiej przygody. Uważam, że pobyt w Turcji pod względem sportowym wcale nie był straconym czasem i znów wzbogaciłem swoje doświadczenie.

Jak pan trafił do Zawiercia?

Olieg ACHREM: – Turcji wysyłałem delikatne sygnały, że ze względów rodzinnych chciałbym wrócić do Polski. Rozglądałem się za nowym pracodawcą i zacząłem rozmawiać z prezesem klubu z Zawiercia Kryspinem Baranem, który mi zaufał. Doszliśmy do porozumienia i teraz ja chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony oraz wspólnie z kolegami doprowadzić drużynę do wyższego miejsca niż w tym debiutanckim sezonie.

W Aluronie Virtu doszło do sporych zmian, bo przecież doszło aż 9 nowych zawodników. Czy możemy oczekiwać od tej drużyny?

Olieg ACHREM: – To naturalna kolej rzeczy, że doszło do zmian, bo wszyscy którzy tworzyli nowy zespół mieli na uwadze poprawienie jakości. Przybyło do Zawiercie wielu wartościowych zawodników i, co najważniejsze, ze sportowymi ambicjami. Jeżeli w debiutanckim sezonie zdobywa się 9. miejsce wówczas wszyscy oczekują poprawy tego rezultatu. Chcemy wskoczyć na wyższy poziom i sprawić kibicom kolejne święto. Oczywiście, że tym nowym wyzwaniom będzie towarzyszyła presja, ale ona nie jest mi obca. Wszędzie tam gdzie grałem zawsze była, bo i oczekiwania były wysokie. Mamy drużynę dobrze zbilansowaną, bo obok doświadczonych zawodników są również młodzi i głodni sukcesu. Taka mieszanka wybuchowa może przynieść wymierny efekt – tak sądzę. Teraz ciężko pracujemy, by forma w odpowiednim czasie była wysoka. Mamy drużynę, ale nie wiemy jak ona zafunkcjonuje, ale to rola nas wszystkich zawodników, trenerów oraz działaczy. Na parkiecie oraz wokół niego powinny buzować same pozytywne emocje i wówczas łatwiej przychodzą zwycięstwa i nieco lżej pogodzić się z porażką.

Kontuzja łokcia może pana wykluczyć na dłużej?

Olieg ACHREM: – To nic poważnego. Kilka dni wspólnej pracy z trenerem przygotowania fizycznego Jakubem Gniado i wraca do pracy z zespołem. Ten uraz nijak nie może wpłynąć na moją formę.

 

Na zdjęciu: Olieg Achrem przez 7 lat grał w koszulce Asseco Resovii, po 2 sezonach w Turcji powrócił do kraju i teraz już paraduje w stroju Aluronu Virtu Wart Zawiercie.

Komentarze