Ostatnie takie mistrzostwa?

Łatwiej będzie utrzymać, a nawet zwiększyć pulę nagród w mistrzostwach Polski, niż powtórzyć ich świetną obsadę.


W minionym tygodniu na kortach ziemnych Górnika Bytom w 94. Mistrzostwach Polski w Tenisie rywalizowała niemal cała krajowa elita, zabrakło tylko dwóch najwyżej notowanych tenisistek, z Top 50 listy WTA, Magdy Linette i Igi Świątek.

W singlu mężczyzn wystartowali zaś praktycznie wszyscy, na czele z Hubertem Hurkaczem, 29. tenisistą na świecie, oraz ocierającym się o pierwszą setkę rankingu ATP Hubertem Hurkaczem. Zabrakło tylko broniącego tytułu Pawła Ciasia oraz… Jerzego Janowicza. Takiej obsady MP nie było od bardzo dawna.

Krajowy czempionat, paradoksalnie, zyskał rangę na pandemii, bo wszyscy tenisiści – wobec braku oficjalnych turniejów międzynarodowych – byli spragnieni rywalizacji. Dodatkowym magnesem była oczywiście rekordowa pula nagród 200 tys. złotych, a 27 tysięcy złotych (czyli nad 6 tysięcy euro) dla mistrzów to kwota nie do pogardzenia na całym świecie.

Uciekają z mączki

Za przyjazdem z USA Hurkacza, gdzie trenował na kortach twardych, stał też partner Polskiego Związku Tenisa, firma Lotos, z którą najlepszy polski tenisista ma lukratywny kontrakt, choć „Hubi” mączki nie lubi. Wykorzystał to 17-letni mistrz Polski juniorów Maks Kaśnikowski, który wielkiego faworyta wyrzucił z mistrzostw już w drugiej rundzie. Zresztą z dobrej strony w Bytomiu pokazali się także inni nastolatkowie, na czele z niespełna 15-letnią Oliwią Bergler i ledwie o rok starszym Martynem Pawelskim.


Czytaj jeszcze: Kacper Żuk pewnie wygrał w Bytomiu

To wszystko sprawia, że łatwiej będzie utrzymać, a nawet zwiększyć pulę nagród w mistrzostwach Polski, niż powtórzyć ich świetną obsadę.

– Jestem przekonany, że w kolejnym roku poziom finansowy utrzymamy – przekonuje Dariusz Łukaszewski, dyrektor mistrzostw. – Jeżeli chodzi zaś o obsadę sportową musimy zdać sobie sprawę, że po majowo-czerwcowym Roland Garrosie tenisiści na świecie uciekają z mączki – na trawę i kort twardy. W tym nasi najlepsi, jak Iga Świątek czy Hubert Hurkacz, którzy nie lubią nawierzchni ziemnej. Letnie mistrzostwa musimy jednak rozegrać na kortach otwartych.

Jedynym wyjściem byłoby przeprowadzić je na przełomie kwietnia i maja, ale wtedy nikt nie zagwarantuje pogody. To zbyt duże ryzyko. Ale myślę, że mistrzostwa zawsze będą gromadzić kibiców, bo przyciągają najlepszych młodych i zdolnych tenisistów.

Sztafeta pokoleń

W tym roku gospodarza mistrzostw – po rezygnacji Gliwic – Polski Związek Tenisowy ogłosił późno, niecałe dwa miesiące przed terminem. Jego uczestnicy i goście – po gliwickiej ciasnocie kortów przy ulicy Kosynierów – cenili sobie parkową rozległość kortów Górnika. Impreza zgromadziła wiele uznanych sław polskiego tenisa, na czele z Wojciechem Fibakiem, Mariuszem Fyrstenbergiem czy Barbarą Olszą.

– Ta przestrzeń sprawia, że zupełnie inny jest komfort odbierania mistrzostw i gry tenisistów – podkreśla była znakomita tenisistka rodem z Katowic.


Czytaj jeszcze: Magdalena Fręch po raz trzeci mistrzynią Polski

– Ten tydzień to było święto polskiego tenisa. Zaczęli Wojciech Fibak i Barbara Olsza, w środku byli Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, a pięknie skończyli Magda Fręch z Górnika Bytom i Kacper Żuk, ten drugi jeszcze nie z Górnika – uśmiecha się Dariusz Łukaszewski, zarazem dyrektor w Górniku, najprężniej dziś działającego klubu w Polsce, w tym roku obchodzącym jubileusz 70-lecia.

– Mistrzostwa pokazały, że młodzi ludzie z programu LOTOS PZT Polish Team czynią ewidentnie postępy i że polski tenis ma swoje światło w tunelu i oby nic nam nie przeszkodziło w dalszych zmianach – dodaje Łukaszewski.

Korty i trybuna

W związku z ograniczeniami sanitarnymi na korty mogło wejść maksymalnie 200 osób i wielu z chętnych musiało obejść się smakiem. Jest plan, by nowy kort centralny, który obecnie ma trybuny na 280 osób, podwoił swoją objętość.

– W przyszłym roku PZT powinien szybciej ogłosić gospodarza mistrzostw. Jeżeli ponownie otrzymamy ich organizację, postaramy się rozbudować trybuny po drugiej stronie. W tym roku mamy jeszcze środki, by zbudować trzy kolejne korty obok centralnego – informuje Łukaszewski.


Finał debla mężczyzn: Kamil Majchrzak, Jan Zieliński (nr 3.) – Kamil Gajewski, Dominik Nazaruk 6:3, 6:4.

Na zdjęciu: Występ i obecność Huberta Hurkacza dodała splendoru mistrzostwom w Bytomiu, choć sportowej furory 29. tenisista rankingu ATP nie zrobił.

Fot. Materiały prasowe LOTOS PZT Polish Team

Komentarze