Passa „Nafciarzy”

Płocczanie przystąpili do meczu z chęcią podtrzymania świetnej passy, a trener Ojrzyński walczył o wyrównanie swojego indywidualnego rekordu. Wcześniej cztery razy z rzędu udało mu się wygrać, kiedy był szkoleniowcem… Korony.

Nieskuteczna Korona

Tymczasem po pięciu minutach goście mogli prowadzić już dwoma trafieniami, ale kolejnych świetnych okazji nie wykorzystał Felicio Brown Forbes. Najpierw z kilku metrów główkował koło słupka, a w chwilę później dobrą interwencją popisał się Thomas Daehne, kiedy to w sytuacji sam na sam zdołał odbić piłkę nogą. Korona zaczęła dobrze i to kielczanie dyktowali warunki na murawie. W 9 minucie przyjezdni mieli kolejną bardzo dobrą sytuację, ale Piotr Malarczyk po rzucie rożnym głową posłał piłkę obok słupka bramki gospodarzy, a potem z rzutu wolnego trafił w mur „Nafciarzy”.

W 26 minucie świetną akcję przeprowadził z kolei duet Elia Soriano – Michael Gardawski. Ten drugi zagrywał w pole karne i wydawało się, że Brown Forbes w końcu znajdzie drogę do siatki. Kapitalnie interweniował jednak Igor Łasick, który uprzedził napastnika gości. Skończyło się tylko na rzucie rożnym dla kielczan. Potem z dystansu przymierzał Ivan Jukić, ale futbolówka minęła cel. Był to siódmy strzał gości na bramkę Daehne.

Element trenowany

Tymczasem po dwóch kwadransach prowadzili… gospodarze! Wystarczyła jedna indywidualna akcję Nico Vareli, który wzięty w kleszcze przez Malarczyka i Marqueza przewrócił się przed polem karnym. Do egzekwowania rzutu wolnego podszedł Dominik Furman i przymierzył w swoim stylu tak, że Matthias Hamrol nie miał nic do powiedzenia, a 26-letni pomocnik mógł się cieszyć ze swojego szóstego gola w tym sezonie. – Trenujemy takie zagrania na treningach. Cieszyć się trzeba, że ma to potem przełożenie na mecz – komentował strzelec bramki.

Płocczanie z prowadzenie nie cieszyli się długo. Kilka minut później dobrą indywidualną akcję popisał się aktywny od początku Soriano. Odważnie wbiegł w pole karne, gdzie został popchnięty przez Angela Garcię. Sędzia Wojciech Myć nie miał wątpliwości i podyktował karnego. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł sam poszkodowany i uderzeniem pod poprzeczkę umieścił futbolówkę w siatce, zdobywając gola numer 12 w bieżących rozgrywkach.

Trafienie Borysiuka

Koniec emocji? Absolutnie nie. Tuż przed gwizdkiem kończącym I połowę Wisła wykonywała kolejny rzut wolny. Kiedy wszyscy oczekiwali następnego efektownego uderzenia Furmana, ten sprytnie zagrał do Ariela Borysiuka. Doświadczony pomocnik przyjął piłkę i z okolic 20 metra huknął tak, że Hamrol po raz drugi musiał wyciągać futbolówkę z siatki.

Po przerwie Korona starała się odrobić stratę, ale bez efektu, bo solidnie spisywała się obrona jedenastki z Płocka, a kiedy ta zawodziła, to na miejscu był dobrze wczoraj broniący Daehne. W 70 minucie niemiecki bramkarz dalekim wybiegiem poza swoje pola karne uratował Wisłę przed stratą bramki, uprzedzając Brown Forbesa, a potem jeszcze z wyczuciem wybił piłkę po strzale Oliviera Petraka. Ostatecznie Wisła triumfowała po raz czwarty z rzędu.

 

WISŁA PŁOCK – KORONA KIELCE 2:1 (2:1)

1:0 – Furman (z wolnego), 32 min (bez asysty), 1:1– Soriano (z karnego), 41 min (bez asysty), 2:1 – Borysiuk, 45 min (asysta Furman)

WISŁA P.: Daehne – McGing, Łasicki, Uryga, Garcia – Szwoch (59. Ricardinho), Borysiuk, Rasak, Furman, Varela (61. Merebaszwili) – Zawada (84. Kuświk). Trener Leszek OJRZYŃSKI.

KORONA: Hamrol – Gardawski, Malarczyk, Marquez, Kallaste – Puczko (64. Sewerzyński), Gnjatić, Petrak, Jukić (64. Cebula) – Brown Forbes (72. Arweładze) , Soriano. Trener Gino LETTIERI.

Sędziował Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 4214. Żółte kartki: Rasak (39. niesportowe zachowanie), Ricardinho (79. faul), Furman (86. faul) – Marquez (30. faul), Gnjatić (37. faul), Jukić (44. faul), Kallaste (48. faul), Soriano (77. niesportowe zachowanie).

Piłkarz meczu – Dominik FURMAN.

 

Na zdjęciu: Dominik Furman (w środku) i jego koledzy mają powody do radości.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze