Paweł Brożek wciąż „to” ma. Czy dogoni Kazimierza Kmiecika?

Po dwóch trafieniach w meczu z ŁKS-em Paweł Brożek ma ich na swoim koncie już 143. Daje do 36-letniemu napastnikowi nadal 9. miejsce w klasyfikacji strzelców w historii ekstraklasy. Do Jana Liberdy, który jest ósmy, traci trzy gole. 153 bramki ma Kazimierz Kmiecik.

– Patrzę, patrzę na trenera Kmiecika. Niech się zacznie bać… – puszcza oko Brożek. Warto pamiętać, że trzeci w tym zestawieniu jest Gerard Cieślik (168 goli), a pierwszy Ernest Pol (186).

Ostatnie dwa sezony nie były dla niego najlepszego, bo Paweł Brożek łącznie strzelił trzy gole. Mecz z ŁKS-em pokazał, że obecne rozgrywki mogą być zdecydowanie lepsze, a doświadczonego snajpera stać na śrubowanie rekordów strzeleckich. Brożek bezbłędnie wykańczał dobre dośrodkowania kolegów.

– Dostałem dwa bardzo dobre podania, najpierw od Vukana, a później od Kuby. Wystarczyło tylko dobrze dostawić głowę. Przypomniały się stare dobre, czasy. Długo czekałem, żeby Kuba wrócił po kontuzji. A teraz szybko wraca też do optymalnej formy. W kolejnych spotkaniach powinien być wiodącą postacią. Pamiętam, jak Kuba wrzuca w pole karne. Graliśmy przecież wcześniej w Wiśle, również w reprezentacji. To są rzeczy, których się nie zapomina – opowiadał po spotkaniu Paweł Brożek.

Po kilku średnich i bardziej bezbarwnych meczach, Wisła Kraków w końcu pokazała lepsze oblicze i uradowała ponad 17 tys. widzów przy Reymonta. Napastnik ma nadzieję, że to początek dobrej passy.

– Mieliśmy dużo rotacji, także biorąc pod uwagę kontuzje, więc to musiało trwać. W takiej sytuacji początki nigdy nie są najlepsze. Wierzę w to, że w kolejnych meczach Wisła będzie potrafiła zagrać tak, jak w piątek. Potrzebujemy regularności, żeby drużyna uwierzyła w siebie, aby wygrać trzy, cztery spotkania z rzędu – mówi Brożek.

 

Zobacz jeszcze: Sposób Pawła Brożka na długowieczność 

 

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze