Zobacz
Do góry

Perfekcyjna GieKSa

Znakomity mecz katowiczan w Rzeszowie. Rozbili miejscowe gwiazdy, odnosząc drugie zwycięstwo w sezonie.

Porównując składy obu drużyn, nietrudno było wskazać faworyta. Asseco Resovia potencjał ma ogromny, na mistrzostwo Polski. Na każdej pozycji są byli lub obecni reprezentanci: Polski, Francji, Australii i USA. Ale rzeszowianie dalecy są od wysokiej formy. Przegrali dwa pierwsze spotkania. Mecze z Aluron Virtu Wartą Zawiercie i ONICO Warszawa pokazały, że potrzebują czasu, by się zgrać. Katowiczanie nie stali więc na straconej pozycji. I pokazali, że rzeszowskie gwiazdy nie są im straszne. Od początku grali bardzo twardo i rozsądnie. Nie wdawali się w chaotyczną wymianę ciosów, nie popełniali błędów i świetnie prezentowali się taktycznie. Wiedzieli, w którą stronę zwykle atakuje Damian Schulz, jakie słabe strony mają Damian Buszek oraz Mateusz Mika i świetnie się ustawiali. Do tego w swoim składzie mieli Karola Butryna oraz Dominika Depowskiego. Ten pierwszy imponował dynamiką ataku. Jego potężne uderzenia siały spustoszenie w szeregach defensywnych rywali i wywoływały uznanie miejscowych kibiców. W niczym nie ustępował, a nawet był lepszy od występującego po drugiej stronie siatki mistrza świata, Damiana Schulza.

Z kolei Depowski, który pochodzi z położonych nieopodal Rzeszowa Ropczyc i ostatni sezon spędził w Asseco Resovii, nie dał się złamać w przyjęciu. Zagrywki rywali, nawet te najtrudniejsze, odbierał pewnie i dokładnie, umożliwiając zaprezentowanie swojego zmysłu do kombinacyjnej gry Marcinowi Komendzie. Do tego nie zawodził w ofensywie. Punkty zdobywał po mocnych atakach i sprytnych zagraniach, czyli „kiwkach” oraz obiciach rąk blokujących.

Katowiczanie kontrolowali wydarzenia. Zresztą ułatwiali im to sami gospodarze, którzy męczyli się okrutnie. Nie potrafili złapać rytmu. Co udało im się wyprowadzić efektowną akcję, popełniali prosty błąd i tracili impet.

Tak było do końcówki trzeciego seta. Przyjezdni prowadzili już 21:18 i wtedy jedyny raz stracili kilka punktów z rzędu. Rzeszowianie doprowadzili do remisu, po chwili mieli nawet dwie piłki meczowe. Katowiczan jednak nie złamali. Wytrzymali napór gospodarzy i sami – za ósmym razem – zadali decydujący cios. W ataku pomylił się wówczas David Smith.

Asseco Resovia – GKS Katowice 0:3 (22:25, 19:25, 34:36)

RZESZÓW: Shoji, Buszek (2), Możdżonek (6), Schulz (17), Mika (17), Smith (9), Masłowski (libero) oraz Perry (libero), Redwitz, Jarosz, Rossard (9), Perłoski, Dryja. Trener Andrzej KOWAL.

KATOWICE: Komenda (2), Depowski (15), Krulicki (7), Butryn (19), Rousseaux (12), Kohut (8), Mariański (libero) oraz Woch, Fijałek, Krzysiek (1). Trener Piotr GRUSZKA.

Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 3362.

Przebieg meczu

I: 9:10, 13:15, 19:20, 22:25.

II: 8:10, 11:15, 17:20, 19:25.

III: 8:10, 12:15, 18:20, 25:24, 29:30, 34:36.

Bohater – Karol BUTRYN.

 

Komentarze