Zobacz
Do góry

PGNiG Superliga kobiet. Czy „Niebieskie” wyliżą rany?

Piłkarki ręczne Ruchu długo nie mogły pogodzić się z tym, co stało się w ostatnich minutach niedzielnego meczu z Eurobudem Jarosław.

 

Przez ponad 50 minut prowadziły z zespołem z Podkarpacia, ale w końcówce to rywal zachował więcej zimnej krwi.

Podobnie było w poprzednim spotkaniu ligowym w hali MORiS-u ze Startem Elbląg (33:35), choć obie drużyny Ruch ogrywał wcześniej w rozgrywkach o Puchar Polski… – Ostatnio widać, że gramy lepiej, potrafimy nawet ładnie konstruować akcje, ale pod koniec czegoś brakuje. Musimy to zmienić. Z Jarosławiem myślałam, że w końcu rozstrzygniemy mecz na naszą korzyść. Niestety, jeśli w końcówkach będziemy popełniać błędy, jeśli nie zagramy konsekwentnie przez 60 minut, to znowu nas skarcą – mówi kołowa Karolina Jasinowska, zawodniczka z najdłuższym stażem w zespole.

Ruch nadal traci 3 punkty do 7. w tabeli „bezpiecznej” Piotrcovii. Do końca sezonu pozostało jeszcze 11 spotkań; pierwsze z nich już dziś w Kobierzycach. Poprzednie dwie potyczki z KPR Gminy były wyrównane, choć przez chorzowianki przegrane – w 1. rundzie 24:25, w drugiej przy Dąbrowskiego 23:26.

– Myślałam, że po meczu z Jarosławiem zbliżymy się do Piotrcovii i na Dolny Śląsk pojedziemy w lepszych nastrojach. Nie udało się, ale liga trwa. Musimy cały czas twardo walczyć o to, by być na tym 7. miejscu i się utrzymać – zapowiada Jasinowska.

– Po meczu z Jarosławiem byłam naprawdę zła, targały mną bardzo negatywne emocje, ale wiem, że się nie poddamy, będziemy walczyć do końca sezonu i zdobywać – daj Panie Boże – punkty w kolejnych meczach – przekonuje kapitan Ruchu, Katarzyna Masłowska.

Komentarze