PHL. Chcą Zagłębia Sosnowiec, bo blisko!

Trzy najlepsze zespoły po sezonie regularnym będą mogły wybrać sobie rywali w ćwierćfinale play offu.


Dla wszystkich drużyn walczących w Polskiej Hokej Lidze nastał gorący czas, bo sezon zasadniczy na finiszu. Zagłębie Sosnowiec, po piątkowej wygranej w Nowym Targu 6:0, ma 16 pkt przewagi nad „Szarotkami”. Jego awans do play offu, a więc realizacja podstawowego zadania, jest raczej niezagrożony. – Do końca pierwszej części pozostało jeszcze trochę meczów, więc musimy dmuchać na zimne – mówi ostrożnie trener zespołu, Grzegorz Klich. – Musielibyśmy przegrywać raz za razem, zaś Podhale wygrywać większość spotkań. Takiego scenariusza nie biorę jednak pod uwagę.

Patent na „Szarotki”

Zagłębie w tym sezonie ma sposób na wygrywanie z Podhalem. Sosnowiczanie zwyciężyli już 4 razy (10:2, 2:1, 5:1 i 6:0), a przed nimi jeszcze jedna potyczka.

– Wszystko ułożyło się po naszej myśli, również w tym ostatnim spotkaniu – dodaje szkoleniowiec Zagłębia. – W końcu odnieśliśmy długo oczekiwane zwycięstwo, a duża w tym zasługa Rosjan. Pierwszy atak zdobył 4 gole i dzięki temu wszystko mieliśmy pod kontrolą. Przypomnę jeszcze tylko, że już po I tercji prowadziliśmy 3:0. Ponadto Andrej Fiłonienko zachował „czyste” konto. Tę dobrą dyspozycję chcielibyśmy utrzymać w kolejnych występach. Szkoda, że niedzielny mecz z Sanokiem został odwołany, ale to siła wyższa. Żyjemy w takich czasach, że trzeba się liczyć z przeciwnościami losu.

Odrabianie zaległości

Hokeiści Zagłębia będą mieli zajęte wszystkie wtorki – to czas na odrabianie zaległości. Intensywność gry będzie spora, oby tylko kontuzje omijały drużynę. Na razie napastnik Martin Przygodzki narzeka na bóle pleców, zaś obrońca Bartłomiej Bychawski leczy uraz kolana i do treningów wróci po tygodniu.

– Naszą największą bolączką jest nierówna gra – podkreśla trener Klich. – W meczu na własnym lodzie przegraliśmy z Unią 2:7, a przecież do połowy gra była wyrównana. Jeden błąd, potem drugi… To sprawiło, że w ciągu niespełna 5 minut straciliśmy 4 gole i wszystko się posypało. A takich meczów w tym sezonie mieliśmy sporo. Trzeba być skoncentrowanym w pełnym wymiarze czasu. Teraz jedziemy do Torunia z myślą o kolejnych punktach.

Energa pokazała się z dobrej strony w Tychach i odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo po rzutach karnych. Conard Molder, szwedzki bramkarz, przez prawie 54 minuty utrzymywał „czyste” konto, a gospodarze pokonali go dopiero w końcówce. W karnych Molder znów był nie do pokonania.

– Hokeiści z Torunia mają wiele atutów, ale my potrafimy z nimi grać – uśmiecha się trener Klich. – Jeżeli będziemy grali odpowiedzialnie, możemy przywieźć punkty.

W lutym była zaplanowana przerwa na turniej EIHC na Ukrainie z udziałem naszej reprezentacji, ale odwołano ten wyjazd, by nie narażać zdrowia zawodników. W tej sytuacji władze PHL zapowiedziały przyspieszenie rozgrywek, ale pierwsze propozycje nie spotkały się z uznaniem niektórych klubów. – Nie mam pojęcia, które kluby się nie zgodziły na takie rozwiązanie. Myśmy przystali na te propozycje, ale teraz musimy czekać – wyjawia szkoleniowiec.

Trzy najlepsze zespoły po sezonie zasadniczym w formie bonusu otrzymały propozycję wyboru rywala w ćwierćfinale play offu. – Chyba względy ekonomiczne sprawiają, że wszyscy będą chcieli grać z Zagłębiem – śmieje się trener. – Do Sosnowca blisko; nikomu nie uśmiecha się wyjazd do Torunia czy Sanoka. My – bez względu na to, na kogo trafimy – będziemy chcieli się pokazać z dobrej strony.


Polska Hokej Liga

Wtorek, 11 stycznia

TORUŃ, 18.30: Energa – Zagłębie Sosnowiec


Na zdjęciu: Conrad Molder to silny punkt dobrze prezentującego się zespołu z Torunia.

Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Komentarze