Piast Gliwice. Jadą dalej po tytuł?

Śląska drużyna nie przegrała od 29 marca tego roku (0:2 z Lechią), w tym czasie notując osiem zwycięstw i jeden remis. Dla Piasta już nie ma znaczenia gdzie gra i z kim, o czym świadczy tabela za 2019 rok (Piast jest na 1 miejscu) oraz wygrane w grupie mistrzowskiej w Gdańsku i w Warszawie. To nie koniec dobrych i optymistycznych wiadomości dla klubu z Okrzei. Zespół Waldemara Fornalika przypomina dobrze naoliwioną maszynę, której nie przeszkadza nawet fakt, że niektóre ogniwa czasem nie są dostępne. Tak było niedawno z Tomem Hateley’em, który był chory czy pauzującym za kartki Patrykiem Dziczkiem. W Warszawie gliwiczanie nie mogli skorzystać z usług Jorge Felixa i Tomasza Jodłowca. Poza tym trener Waldemar Fornalik i jego sztab świetnie przygotowuje i dostosowuje taktykę do kolejnych spotkań. Nikt nie miał cienia wątpliwości, kto był lepszy w meczach z Lechią, Cracovią czy Legia.

Poczuli krew

Do końca sezonu pozostały trzy kolejki, w których Piast dwukrotnie zagra przed własną publicznością (z Jagiellonią i Lechem). Gliwiczan czeka jeden wyjazd, do Szczecina. W najbliższym spotkaniu z białostocczanami śląski zespół będzie już mógł skorzystać z usług wspomnianego Jodłowca. Na ostatnie dwa mecze wróci po pauzie za czerwoną kartkę Jorge Felix. Piast jest więc, jak najbardziej w stanie zdobyć komplet punktów w ostatnich kolejkach, co oznaczałoby poprawę bilansu z sezonu 2015/16, gdy gliwiczanie prowadzeni przez trenera Radoslava Latala zdobyli wicemistrzostwo Polski.

Teraz wydaje się, że zespół jest silniejszy, gra lepszą piłkę, a rywale… mają swoje momenty słabości. Nic więc dziwnego, że historyczna, bo pierwsza wygrana w Warszawie sprawiła, że w gliwickiej szatni optymizm i wiara w końcowy sukces są widoczne na każdym kroku.

– Mamy fantastyczną drużynie, przyjechaliśmy pewni siebie do Warszawy. Jesteśmy czarnym koniec rozgrywek z dużą wiarą w sukces. Odpowiedzią czy czujemy się najlepsi, będą trzy ostatnie mecze. Wiemy, że ich wygranie może nam nie dać tytułu, ale chcemy podjąć rękawicę. Będziemy napierali dalej, bo sytuacja jest niezła – zaznacza filar obrony Jakub Czerwiński. Podobnie myślą jego koledzy z drużyny.

– Mamy swój styl gry i staramy się tak grać z każdym przeciwnikiem, niezależnie czy u siebie czy na wyjeździe. Wraz ze sztabem tworzymy super drużynę, atmosfera też jest znakomita. To się przekłada na boisko. Mamy jeden punkt straty, więc oszukiwałbym, gdybym powiedział, że nie interesuje nas mistrzostwo. Teraz nic nam nie pozostaje, jak walczyć. Zajmujemy dobre miejsce do ataku na pierwszą pozycję. – dodaje pomocnik Patryk Sokołowski.

Kluczem Jaga?

Idealnym obrazkiem oddającym podejście i nastawienie śląskiej drużyny, były momenty radości po wygranej na Legii. Kapitan Gerard Badia wpadł do szatni i zaintonował piosenkę. Gdy wszyscy chwilę pośpiewali i poświętowali, Katalończyk krzyknął: „Panowie a teraz jedziemy dalej!”. – Będąc na drugim miejscu w tabeli i mając punkt straty do lidera trudno powiedzieć, że nie interesuje nas mistrzostwo Polski… Co teraz? Gramy, już patrzymy na kolejny mecz i będziemy na spokojnie analizować to wszystko.  W tej grze jest jeszcze Lechia Gdańsk, o której nie wolno zapominać. Zapowiada się ciekawa rywalizacja! – nakreśla plan trener Waldemar Fornalik, który podobnie jak jego zawodnicy, ma wielką chrapkę na osiągnięcie dużego sukcesu w tym sezonie.

Piast ma już pewny udział w europejskich pucharach i pewne miejsce na podium. Ostatnie mecze zadecydują o kolejności, ale to co pisaliśmy na początku i to co mówią też piłkarze, nawet trzy wygrane mogą nie dać mistrzostwa Polski. Legia wciąż ma jeden punkt przewagi, ale i ogromną presję na sobie. Jakiekolwiek potknięcie może ich sporo kosztować. Krótki rzut oka na terminarz ostatnich kolejek i nasuwa się jeden wniosek.

Karty w końcówce sezonu może rozdawać… Jagiellonia Białystok, która zagra z każdym z trzech pierwszych zespołów. Białostocczanie przegrali finał Pucharu Polski, ale wciąż mają szanse na zajęcie czwartego miejsca, które oznaczać będzie start w eliminacjach Ligi Europy. Piast i Lechia z „Jagą” zagrają na własnym obiekcie, a Legię czeka wyjazd na Podlasie. – Będzie zabawa! – mówi Badia i trudno nie przyznać mu racji. Dla kibiców Piasta, śląska drużyna już jest wielkim wygranym tego sezonu i dla nich jest już mistrzem, bo przecież w poprzednim sezonie walczyła o utrzymanie do ostatniej kolejki. Ten sezon jest jednak wyjątkowy i w gliwickiej szatni zdają sobie sprawę, że mogą wycisnąć z niego niewyobrażalne jeszcze do niedawna maksimum!

 

Na zdjęciu: To może się udać! – zdaje się mówić Martin Konczkowski (z lewej) do bramkarza Piasta, Frantiszka Placha.

 

Rozkład jazdy pierwszej trójki

Legia Warszawa: Pogoń (d) Jaga (w) Zagłębie (d)

Piast Gliwice: Jaga (d) Pogoń (w) Lech (d)

Lechia Gdańsk: Zagłębie (d) Lech (w) Jaga (d)

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze