Piast Gliwice. Będzie jeszcze trudniej

Gliwiczanie opromienieni zatrzymaniem rozpędzonej Pogoni i awansem do ćwierćfinału Pucharu Polski mają świadomość, że sobotni rewanż w Szczecinie będzie jeszcze trudniejszą przeprawą. M.in. z powodów kadrowych.


Dwa ostatnie mecze opuścili ofensywni gracze Piasta, Jakub Świerczok i Dominik Steczyk. Co prawda była szansa, że przynajmniej jeden z nich znajdzie się w kadrze na sobotnie ligowe starcie z Pogonią, ale… to raczej nieaktualne, bo nikt nie chce, aby zawodnicy ci wrócili o „jeden dzień za szybko”. Do tych osłabień sztab szkoleniowy i kibice szybko się dostosowali, a skutków ubocznych… niemal nie było, bo Piast w dobrym stylu pokonał Śląsk Wrocław w lidze i Pogoń w Pucharze Polski.

Jodła i Sokół nie zagrają

Wieści nie z Gliwic, lecz z Opalenicy, gdzie przygotowuje się drużyna do drugiego meczu z Pogonią, nie są najlepsze. W środowym spotkaniu po godzinie gry murawę musiał opuścić Tomasz Jodłowiec. Doświadczony pomocnik poczuł ból w mięśniu czworogłowym i musiał zmienić go Tomasz Huk.

Były reprezentant nie uczestniczył w treningach, a Waldemar Fornalik przyznał, że „Jodła” nie zagra w sobotę. W dodatku kartkowa pauza dosięgła innego pomocnika.

– Tomek jest wykluczony z tego meczu. Nikt nowy nam nie przybył. Dodatkowo z żółte kartki zawieszony jest Patryk Sokołowski. Będą więc zmiany w składzie, skoro nie mamy dwóch ostatnio podstawowych środkowych pomocników. Nie jest to proste zadanie, by ich wymienić, ale mamy w kadrze piłkarzy, którzy powinni podołać zadaniu – mówi trener Waldemar Fornalik, dla którego sytuacja z grą z tym samym przeciwniku na tym samym boisku co kilka dni temu jest nowa.

– Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Pewnie były przypadki, że mój zespół grał z tym samym rywalem, ale na dwóch różnych stadionach – dodaje szkoleniowiec gliwiczan.

Jeszcze ta murawa…

Brak pomocników to nie jedyne utrudnienia w stosunku do środowego starcia z Pogonią. Wszyscy zdają sobie sprawę, że boisko w Szczecinie lepsze nie będzie, a w Pucharze Polski nie pozwalało ono na płynną grę „po ziemi”.

– Są obawy o stan murawy, ale były one już przed pierwszym meczem. Życzyliśmy sobie, żeby obyło się bez kontuzji. Niestety Tomek doznał urazu, choć nie był on bezpośrednio związany ze stanem murawy – wyjaśnia Waldemar Fornalik, który spodziewa się jednak innego meczu niż w PP. – To będzie inny mecz, ale obie drużyny startują z podobnego pułapu. Pogoń popełniała błędy, bo ich do tego zmusiliśmy. Błędy zawsze wynikają z czegoś – mówi trener.

Morale za to wyższe

Jego zawodnicy zdają sobie sprawę, że awansem podrażnili ambicje obecnego lidera ekstraklasy, który będzie chciał zmazać wrażenie po środowym występie.

– Możemy wykorzystać ten pucharowy mecz do tego, aby jeszcze lepiej przygotować się do sobotniego spotkania w lidze, bo jesteśmy bogatsi o to doświadczenie. Wygraliśmy z Pogonią, która na pewno również wyciągnie wnioski. My będziemy gotowi i liczymy się z tym, że to może być jeszcze trudniejsze starcie niż w środę – mówi filar gliwickiej defensywy Jakub Czerwiński, który w przeszłości bronił barwa „Portowców”.


Czytaj jeszcze: Pierwsza bitwa wygrana!

– Spędziłem w Szczecinie jeden rok i bardzo miło wspominam ten czas. To był mój debiutancki sezon w ekstraklasie. Wspomnienia zostają w głowie, ale z czasem ten sentyment się zatracił. Na palcach jednej ręki mogę policzyć zawodników, z którymi wspólnie graliśmy. Teraz liczy się Piast i nasz cel, którym jest wygranie każdego kolejnego meczu. I właśnie z takim nastawieniem podejdziemy do sobotniej rywalizacji.

W piłce dużą rolę odgrywa głowa i na pewno po zwycięstwach jest łatwiej przygotowywać się do kolejnych meczów. Tym bardziej, że nie zawsze gra się z tym samym przeciwnikiem na przestrzeni zaledwie kilku dni – podkreśla „Czerwo”.


Na zdjęciu: Tomasz Jodłowiec (w środku) ostatnio prezentował się bardzo dobrze. W sobotę jednak nie zagra.

Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus

Komentarze