Piast Gliwice. Nie chcą wyhamować

Przy Okrzei nadal wierzą w to, że na koniec rozgrywek uda się zająć 4. miejsce.


Różnica punktowa pomiędzy Lechią a Piastem nie zmniejsza, co jednak nie oznacza, że gliwiczanie nie będą walczyć o europejskie puchary do ostatniej kolejki. Forma jest, potrzeba jedynie poprawić skuteczność.

Gra o pieniądze

Przy Okrzei nikt nie ukrywa, że dogonienie i przegonienie gdańszczan będzie bardzo trudne, bo do tego potrzeba nie tylko wyśmienitej formy i wyników Piasta, ale i co najmniej dwóch potknięć Lechii. Nie wszystko jest więc w rękach i nogach gliwiczan. Jak wylicza Paweł Mogielnicki, twórca portalu 90minut.pl, obecnie Lechia ma ponad 92 proc. szans na zajęcie 4. miejsca, a Piast zaledwie 6…. Śląski zespół nie przegrał jednak dziesięciu kolejnych ligowych spotkań.

Ktoś może powiedzieć, że wobec takiego obrotu spraw sezon już praktycznie dla śląskiej drużyny się skończył. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, piłkarzom Piasta opłaca się wygrywać, bo każde zwycięstwo to większe premie na koniec sezonu. Po drugie, im wyższe miejsce w tabeli, tym więcej pieniędzy dla klubu od Ekstraklasy SA. Po trzecie, przed sezonem w klubie założono, że celem minimum jest górna ósemka, a konkretnie miejsce co najmniej szóste. Gliwiczanie robią wszystko, by zająć co najmniej piąte, co biorąc pod uwagę słabszą jesień, będzie bardzo dobrym osiągnięciem.

Brak zimnej krwi

Mecz z Jagiellonią pokazał, że pod względem mentalnym i kondycyjnym z drużyną jest wszystko w porządku. Ale są też rezerwy i aspekty do poprawy. Chodzi oczywiście o skuteczność i umiejętność „zamknięcia meczu”. Cztery lub pięć niewykorzystanych stuprocentowych sytuacji nie jest powodem do dumy.

– Mam o to pretensje do zawodników – nie ukrywał trener Waldemar Fornalik. Gdyby przeciwnikiem był ktoś lepiej dysponowany niż białostocczanie, to zmarnowane okazje mogłyby się zemścić. Na taką niefrasobliwość gliwiczanie w najważniejszych meczach sezonu nie mogą sobie pozwolić.

– Ten mecz zdecydowanie mogliśmy zamknąć wcześniej, wręcz powinniśmy byli to zrobić. Druga połowa była zdecydowanie inna niż pierwsza. Było więcej sytuacji, a spotkanie było bardziej otwarte. Myślę, że powinniśmy byli strzelić trzeciego gola, aby nie denerwować się do końca. Szczególnie patrząc z perspektywy rundy jesiennej, w której często traciliśmy punkty w końcówkach – słusznie zauważył kapitan Piasta Jakub Czerwiński. Zresztą nie tylko on.

– Nie możemy też być zadowoleni z pierwszej połowy. Nie mieliśmy wielu sytuacji podbramkowych i nasza ofensywa nie wyglądała tak dobrze, jak w drugiej połowie. Bardzo pomogła nam bramka na początku drugiej części spotkania. Zaczęliśmy odważniej grać do przodu i stwarzać okazje, które mogliśmy lepiej wykorzystać – dodaje Jakub Holubek.

Wymagający terminarz

Przed Piastem jeszcze meczem z Wartą, Lechem, Bruk-Betem i Radomiakiem. Nie jest to łatwy zestaw, ale biorąc pod uwagę dyspozycję gliwiczan, nawet „Kolejorz” przy Okrzei wydaje się drużyną do zapunktowania. W Gliwicach nikt jednak nie patrzy dalej niż do piątkowego meczu z Wartą.

– Musimy przygotować się na trudny mecz. Żadne spotkanie w polskiej lidze nie jest łatwe. Będziemy musieli zachować taką samą koncentrację w obronie, jak w ostatnich meczach. Jeśli dodatkowo lepiej wykorzystamy sytuacje podbramkowe niż w meczu z Jagiellonią, to powinniśmy być zadowoleni i zakończyć ten mecz dobrym wynikiem – dodaje słowacki wahadłowy, który ma już za sobą pierwsze trafienie w ligowych występach.


Na zdjęciu: Jakub Czerwiński (z lewej) i Piast są ostatnio w wysokiej formie.
Fot. Tomasz Kudala/Pressfocus.pl